Kolejny remis Lechii - na własne życzenie. Niestety

Dlaczego trener Piotr Nowak na kwadrans przed końcem meczu zdjął z boiska Sebastiana Milę i Michała Chrapka, najbardziej kreatywnych piłkarzy w swoim zespole? To był błąd. Bez rozgrywającego Lechia straciła gola i kolejne, pewne wydawało się, zwycięstwo.

Kolejny remis Lechii - na własne życzenie. Niestety
A
A
data publikacji: 20 marca 2016 r.

Jedynego gola dla Lechii zdobył Michał Chrapek
Jedynego gola dla Lechii zdobył Michał Chrapek
Grzegorz Mehring/www.gdansk.pl

Mecz na Stadion Energa Gdańsk rozpoczął się od minuty ciszy. Fani Lechii w ten sposób uczcili pamięć swoich kolegów Tomasza Górczyńskiego i Kamila Kąkola, którzy trzy lata temu zginęli w wypadku autokaru, wracającego z meczu w Gliwicach z Piastem.

Trener Piotr Nowak ponownie zaskoczył składem, w wyjściowej jedenastce - w porównaniu z ostatnim spotkaniem w Zabrzu - znalazło się czterech nowych piłkarzy. W polu od pierwszej minuty zagrali Sebastian Mila, który zastąpił mającego drobny uraz Milosa Krasicia, Michał Mak i Grzegorz Wojtkowiak. Do bramki powrócił Marko Marić.

Niedzielę, 20 marca 2016 roku, będzie szczególnie pamiętał Mila, dla którego pojedynek z Termalicą Bruk-Bet Nieciecza był 300 w ekstraklasie. Na owe 300 meczów złożyły się 74 spotkania w barwach Dyskobolii Grodzisk Wielkopolski, 12 w ŁKS, 178 w Śląsku Wrocław oraz 36 w Lechii Gdańsk.

Gdańszczanie rozpoczęli z animuszem. W 3. minucie Mila podał do Flavio Paixao, ten sprytnie przepuścił sobie piłkę między nogami, odwrócił się, wpadł w pole karne, ale ubiegł go bramkarz gości Sebastian Nowak.

W 9. minucie rzut rożny dla Termaliki, dobrze piąstkował Marić a niedługo potem piłkę z pola karnego wybijał Rafał Janicki.

W 23. minucie Chrapek wykonywał rzut rożny, przy asyście dwóch obrońców gości Mario Maloca zdołał piłkę trącić głową, ale z linii bramkowej wybijał Bartłomiej Babiarz. Niedługo potem dwójkowa akcja Michała Maka i Mili zakończona niecelnym strzałem kapitana gdańszczan.

I w końcu stało się to, na co ponad 12 tysięcy fanów zebranych na Stadion Energa Gdańsk czekało. W 25. minucie rzut rożny dla Lechii, wrzutka Mili, Elvis Bratanović leżąc wybił piłkę przed pole karne. Przejął ją Chrapek i huknął lewą nogą, bramkarz Termaliki nawet nie drgnął. 1:0!!!

W pierwszej połowie gdańszczanie mieli jeszcze przynajmniej trzy okazje do podwyższenia wyniku. Mak podawał do Grzegorza Wojtkowiaka, ten w środek pola karnego do Mili, który był jednak blokowany przez trzech rywali i nie znalazł luki do oddania celnego strzału. W 40. minucie Mila świetnie podał na lewą stronę do Jakuba Wawrzyniaka, obrońca Lechii wgrał w pole karne - skończyło się na rzucie rożnym. W 42. minucie Mila fantastycznie zagrał na piąty metr do Paixao, Portugalczyk niestety nie opanował piłki. Szkoda, to była doskonała okazja.

Po zmianie stron w ekipie Lechii na boisku przebywali ciągle ci sami piłkarze, ale grali zupełnie inaczej: mniej dynamicznie, zbyt spokojnie, jakby bez chęci zaatakowania. Brakowało akcji, które mogłyby dać kolejnego gola. Czyżby przypomnieli sobie słowa trenera Piotra Nowaka, który po remisie z Górnikiem w Zabrzu, mówił: - Nie zawsze można wygrywać 5:0 czy 5:1, czasem trzeba umieć wygrać 1:0.

Czy pamiętali też, że w tamtym spotkaniu przez własną niefrasobliwość w samej końcówce stracili zwycięstwo?

W końcu biało-zieloni ruszyli do przodu. W 66. minucie Mila wrzucał z rzutu rożnego, źle interweniował bramkarz gości, ale lechiści nie wykorzystali okazji. W 67. minucie Paixao zagrał świetnie w pole karne do Grzegorza Kuświka. Szkoda, że napastnik Lechii czekał na piłkę, zamiast zrobić krok czy dwa w jej kierunku, bo uprzedził go obrońca Termaliki.

W rewanżu świetny strzał Wojciecha Kędziory, na szczęście udanie piąstkował Marić. Nawet gdyby napastnik z Niecieczy trafił do siatki, to gola i tak by nie było, bo sędziowie dopatrzyli się spalonego.

I wtedy trener Nowak zaskoczył roszadami: najpierw zdjął z boiska Milę a kilka minut później Chrapka, dwóch najbardziej kreatywnych zawodników, których siłą jest rozgrywanie. Dość ryzykowne rozwiązanie. Ale najgorsze miało dopiero nadejść.

W 77. minucie mieliśmy powtórkę z Zabrza, czyli stratę bramki. Kontra Termaliki, błąd w obronie gdańszczan, dośrodkowanie z prawej strony Dalibora Plevy, pozostawienie w polu karnym bez opieki wychowanka Lechii, 21-letniego Bartłomieja Smuczyńskiego i gol. Niestety. 1:1.

To mogła być szansa dla Sławomira Peszki, którego trener Nowak wpuścił na boisko na ostatnie dziesięć minut. Pan Sławek szarpnął raz czy drugi, ale drużyny nie zbawił.

W 86. minucie lechiści zamknęli rywali w ich polu karnym, było gorąco, ale bez efektu bramkowego. Dwie minuty później Paweł Stolarki podawał z prawej strony w pole karne, Aleksandar Kovacević uderzył z woleja, strzał został zablokowany przez obrońcę.

- W pierwszej połowie nasza gra wyglądała bardzo dobrze. Pressing w naszym wykonaniu był bardzo skuteczny i goście nie mieli za dużo pola do popisu. Po przerwie nieco spuściliśmy z tonu, bo chyba dało o sobie znać zmęczenie. Pomimo tego nie powinien nam się przytrafić taki błąd jak przy bramce wyrównującej – mówił po meczu trener Nowak. - Nasza gra w ataku nie była płynna, a pomiędzy zawodnikami przednich formacji tworzyły się za duże luki. W kilku akcjach ofensywnych powinniśmy zdecydować się na inne rozwiązania.
 

W rozgrywkach ligowych nastąpi przerwa ze względu na spotkania towarzyskie reprezentacji Polski z Serbią (środa, 23 marca) i Finlandią (sobota, 26 marca).


Tylko Jakub Wawrzyniak powołany do reprezentacji Polski


Do zakończenia sezonu zasadniczego pozostały jeszcze tylko dwie kolejki. Lechię czeka jeszcze wyjazd do Legii Warszawa (2 kwietnia, godz. 20.30) oraz mecz u siebie z Ruchem Chorzów (9 kwietnia, godz. 18).
 

Lechia Gdańsk – Termalica Bruk-Bet Nieciecza 1:1 (1:0)

Bramki: 1:0 - Chrapek 25', 1:1 - Smuczyński 78'

Żółte kartki: Mila, Wojtkowiak, Janicki (Lechia) oraz Misak, Putiwcew, Plewa, Smuczyński, Juhar (Termalica Bruk-Bet)

Lechia: Marić - Janicki, Maloca, Wawrzyniak - Wojtkowiak (82' Peszko), Mila (68' Łukasik), Kovacević, Chrapek (74' Stolarski), Mak - Kuświk, F. Paixao

Termalica Bruk-Bet: Nowak - Pleva, Stano, Sołdecki, Putiwcew - Babiarz, Kupczak - Biskup (83' Juhar), Bratanović (46' Misak), Plizga (68' Smuczyński) - Kędziora
 

Waldemar Gabis (0)
www.gdansk.pl
waldemar.gabis@gdansk.pl
więcej tekstów autora
Waldemar Gabis (0)
www.gdansk.pl
waldemar.gabis@gdansk.pl
więcej tekstów autora