Koduj dla Trójmiasta. Programiści aplikacje piszą. Społecznie

Koduj dla Polski to inicjatywa stworzona z myślą o programistach, grafikach komputerowych i innych ludziach, którzy w pracy zawodowej lub swoim wolnym czasie wdrażają w życie nowe technologie. Grupa Trójmiasto powstała kilka miesięcy temu i systematycznie spotyka się w Gdańsku. Byliśmy na ostatnim z ich spotkań.

Koduj dla Trójmiasta. Programiści aplikacje piszą. Społecznie
A
A
data publikacji: 27 stycznia 2016 r.

Obiady czwartkowe u króla Stasia odbywały się co tydzień, środowe spotkania inicjatywy Koduj dla Polski - Trójmiasto odbywają się raz na dwa tygodnie. Spotkaniom monarchy z artystami towarzyszył skromny posiłek, wielbiciele nowych technologii na zakończenie spotkania jedzą pizzę (sponsorem uczty jest Fundacja ePaństwo, która powołała do życia Koduj dla Polski).

Programiści, graficy komputerowi, projektanci mobilnych aplikacji i „zwykli” entuzjaści nowych technologii chcą wykorzystać swoje umiejętności do tworzenia aplikacji ułatwiających życie mieszkańcom Trójmiasta. Wykorzystują przy tym otwarte dane i udostępniają tworzone aplikacje jako open source (czyli ogólnie dostępne). Z założenia działają społecznie.

Spotkanie inicjatywy Koduj dla Polski - Trójmiasto odbywa się w otoczeniu, jak z „Alicji w Krainie Czarów
Spotkanie inicjatywy Koduj dla Polski - Trójmiasto odbywa się w otoczeniu, jak z „Alicji w Krainie Czarów
Jerzy Pinkas

 

Od Tristara do Promyka

20 stycznia 2016 r. wieczorem odbyło się piąte już spotkanie grupy Koduj dla Polski - Trójmiasto, jak zawsze w Gdańskim Inkubatorze Przedsiębiorczości STARTER. Każde ma ustalony porządek i choć każdy uczestnik może zabrać głos, prowadzący może mu go odebrać, jeśli zejdzie na zbyt technologiczne manowce.

Tym razem rozpoczęło się od prezentacji dwóch projektów. Zanim dojdzie do ich realizacji, pomysłodawcy mają przed sobą niełatwe zadanie: przekonać krytyczne grono słuchaczy (wszyscy są przecież ekspertami), że ich pomysł ma sens i że warto włączyć się w jego realizację.

Marcin Szałomski, na co dzień programista w gdańskim biurze międzynarodowego koncernu, przedstawił projekt aplikacji wykorzystującej dane z systemu Tristar o roboczej nazwie „Tristar Mobile Eye”. Uczestnicy spotkania wątpili w sens tworzenia takiego programu, skoro (ich zdaniem) nawigacja Google Maps doskonale działa również Trójmieście.

- Aplikacja nie ma działać jako nawigacja, tylko ma dać możliwość szybkiego poznania sytuacji na drogach 30 sekund przed wyjazdem do pracy i porównania, gdzie jest mniejszy korek: na Słowackiego czy na Spacerowej - argumentował na rzecz swojego pomysłu Marcin Szałomski. - Na tej podstawie można zdecydować, czy nadrobić drogi i dojechać na czas, czy wybrać drogę krótszą i ryzykować spóźnienie. Taką możliwość daje tylko wykorzystanie danych z Tristara i udostępnienie ich w przystępnej formie.

Drugi pomysł zaprezentował Łukasz Olechnowicz, prezes zarządu gdańskiej firmy informatycznej Volanto, która użyczy swojego zaplecza technicznego do stworzenia aplikacji dla schroniska dla zwierząt Promyk w Gdańsku. Firma będzie partnerem merytorycznym projektu, potrzebny jest jednak zespół ludzi do wykonania zadania.

- Informacje o możliwości adopcji bezdomnych psów nie docierają do wszystkich zainteresowanych, chociaż schronisko świetnie sobie radzi na Facebooku, a ludzie bardzo chętnie lajkują zdjęcia czworonogów. Użytkownicy aplikacji będą na bieżąco otrzymywać informacje o nowych zwierzętach, które trafiły do schroniska- referował Łukasz Olechnowicz.

Program dla schroniska ma być wzorowany na aplikacji randkowej Tinder, w której użytkownicy przeglądają zdjęcia kolejnych osób, dając im „lajka” lub nie. Kiedy dwie osoby polubią swoje zdjęcia nawzajem, nawiązują kontakt. Oczywiście w wersji dla schroniska tylko ludzie będą przyznawać swoje polubienia (odpowiedź na pytanie z sali). Program będzie miał również opcję mikropłatności. Dzięki temu oglądający zdjęcia psów czy kotów będą bezpośrednio wpłacać pieniądze na rzecz zwierzaka, który im się spodobał.

W ramach projektu schronisko otrzyma także nową bazę danych, w której informacje o zachipowanych psach będą zintegrowane z namiarami na ich właścicieli. - Prosta robota dla programisty PHP - twierdzi Łukasz Olechnowicz.

Uczestnicy spotkania stwierdzili, że jeszcze lepsza byłaby aplikacja ogólnopolska, obejmująca wszystkie schroniska w kraju. - To byłby dopiero porządny projekt, o dużo większej wartości - padały głosy z sali.

Na razie jednak stanęło na Promyku. Nabór do zespołu jest otwarty.

Marcin Szałomski w ogniu krytyki.
Marcin Szałomski w ogniu krytyki.
Jerzy Pinkas

 

Mienie komunalne w sieci

Po dyskusji przyszedł czas na networking. Uczestnicy wydarzenia co trzy minuty zmieniali partnera rozmowy, poznając w ten sposób wszystkie osoby zgromadzone w sali. Dwa miesiące temu Monika Dejk i Marcin Niewiadomski właśnie w taki sposób nawiązali współpracę. Monika jest studentką gospodarki przestrzennej na Uniwersytecie Gdańskim. W ramach pracy magisterskiej postanowiła stworzyć ogólnodostępną bazę danych dotyczącą mienia komunalnego w Gdańsku.

- Mój projekt można nazwać pierwszym etapem bazy „wszystkiego”, co jest własnością do miasta - opowiada Monika. - Skupię się na nieruchomościach komunalnych oraz na szkołach, które stoją na działkach gminnych. Dane otrzymam z Urzędu Miejskiego. Mam nadzieję zintegrować z tymi informacjami jeszcze trochę więcej danych. Chcę usprawnić zarządzanie mieniem Gdańska, umożliwić użytkownikom mojej bazy, w tym również urzędnikom, dostęp do wszystkich danych w jednym miejscu, żeby nie musieli „skakać” po wielu stronach.

Marcin przez kilka lat pracował na jednej z gdańskich uczelni jako programista (z wykształcenia jest chemikiem), jednak pomysł Moniki jest dla niego wyzwaniem - dopiero uczy się tworzyć aplikacje webowe. - Możliwość pracy przy tym projekcie to dla mnie bardzo ciekawe doświadczenie. Mamy już szkielet aplikacji, można zobaczyć już pięć pierwszych budynków - mówi Marcin.

Realizatorzy bazy wyznaczyli sobie termin zakończenia prac na kwiecień 2016 r. (obrona odbędzie się w wakacje).

 

O co tutaj chodzi

Marek Wojtuszkiewicz i Adam Kopeć przyszli do STARTERA, żeby przeprowadzić rekonesans.

- Chciałem zobaczyć, o co chodzi w Koduj dla Polski - informuje Marek. - Myślę, że są tu świetne warunki do rozwoju projektów i że kolejne pomysły wkrótce się  posypią. Też coś mam w zanadrzu, ale jeszcze nie chcę zdradzać. Jestem programistą z niewielkim stażem, szukam wyzwań. Myślę, że tutaj można połączyć potrzeby prospołecznego działania, zrobienia czegoś pożytecznego dla ogółu odbiorców, ze zwiększeniem własnego doświadczenia.

- Byłem ciekawy, kto tutaj przychodzi, jacy ludzie są potrzebni. Interesuję się programowaniem, na razie mam za sobą kilka kursów w tym zakresie i szukam swojej ścieżki. Zainteresował mnie projekt dla schroniska, może coś z tego wyjdzie - dodaje Adam, który zawodowo zajmuje się rozwojem projektów farm wiatrowych.

KdP łączy pokolenia. Najmłodszym uczestnikiem był gimnazjalista Michał. Od lewej u góry Rafał Kleger i Marek Wojtuszkiewicz.
KdP łączy pokolenia. Najmłodszym uczestnikiem był gimnazjalista Michał. Od lewej u góry Rafał Kleger i Marek Wojtuszkiewicz.
Jerzy Pinkas

  

Strażnictwo w Gdańsku wciąż tylko ideą

- W Koduj dla Polski nie mamy dat zakończenia projektów, to jest praca woluntarystyczna - zaznacza Rafał Kleger, koordynator KdP Trójmiasto. - Nie można niczego nakazać. Albo ludzie dobiorą się w zespoły wokół poszczególnych projektów i wyłoni się lider, albo nie. To siła, a zarazem słabość tego typu działań.

Rafał trafił do inicjatywy, poszukując partnerów do realizacji swojego pomysłu strażnictwa obywatelskiego w Gdańsku. - To miało być działanie podobne do prowadzonego przez stowarzyszenie Watchdog Polska. Chodziło mi o to, żeby przed wyborami prześwietlać kandydatów na posłów czy radnych - tłumaczy Rafał. - Żeby było takie miejsce w sieci, gdzie każdy może zweryfikować potencjalnych posłów, zanim odda głos. Żeby głosować świadomie, wiedząc, jakie kto ma wykształcenie i co w życiu robił. Kiedy skontaktowałem się w tej sprawie z Fundacją ePaństwo, zaproponowali mi koordynację spotkań KdP w Trójmieście i jestem tu już trzeci miesiąc.

Idea Rafała nieco przygasła, nie znalazł w Gdańsku ani jednej osoby, która zechciałyby pomóc mu w realizacji pomysłu, ale wciąż nie traci nadziei, może właśnie w KdP znajdzie współpracowników. Na co dzień prowadzi różne projekty informatyczne, zajmuje się programowaniem i szkoleniami. Niedawno dołączył do zespołu Otwarty Gdańsk, który działa w gdańskim magistracie - jego celem jest udostępnianie publiczne danych gromadzonych w mieście i umożliwienie wykorzystania ich do tych samych celów, które promuje KdP, czyli do ułatwiania życia lokalnym społecznościom.

  

Najbliższe spotkanie Koduj dla Polski - Trójmiasto odbędzie się w GIP STARTER 3 lutego 2016 r., o godz. 18.

Warto obserwować Fanpage Koduj dla Polski na Facebooku. Wkrótce pojawi się tam agenda spotkania. W tym miejscu dostępne są również informacje o projektach KdP - każdy może zgłosić chęć współpracy przy realizacji aplikacji, czy to z wykorzystaniem Tristara, czy dla schroniska Promyk. Nowe pomysły są zawsze mile widziane.

Izabela Biała (0)
www.gdansk.pl
izabela.biala@gdansk.pl
więcej tekstów autora
Izabela Biała (0)
www.gdansk.pl
izabela.biala@gdansk.pl
więcej tekstów autora