Koalicja rodziców, nauczycielek i polityków chce referendum w sprawie reformy edukacji

Sztab referendalny przeciwników reformy edukacji w Gdańsku zawiązał się w poniedziałek, 30 stycznia, w siedzibie Związku Nauczycielstwa Polskiego we Wrzeszczu. Pytanie referendalne brzmi: "Czy jest Pani/Pan przeciw reformie edukacji, którą rząd wprowadza od 1 września 2017 roku?"

Koalicja rodziców, nauczycielek i polityków chce referendum w sprawie reformy edukacji
A
A
data publikacji: 30 stycznia 2017 r.

Pierwsze zebranie sztabu referendalnego w kwestii reformy edukacji. Z lewej, przemawia na stojąco, szefowa pomorskiego ZNP Elżbieta Markowska
Pierwsze zebranie sztabu referendalnego w kwestii reformy edukacji. Z lewej, przemawia na stojąco, szefowa pomorskiego ZNP Elżbieta Markowska
Dominik Paszliński/ gdansk.pl

Poseł PO Adam Korol - czterokrotny mistrz świata, mistrz Europy, mistrz olimpijski w wioślarstwie - jest jedną z osób, które wypowiedziały się przeciwko reformie edukacji. W grudniu 2016 roku brał udział w posiedzeniach sejmowej komisji edukacji; próbował tam, wraz z innymi posłami i posłankami opozycji, zablokować reformę, a przynajmniej odłożyć ją w czasie, by można było lepiej ją przygotować. Bez skutku.

- Jak skończę kadencję sejmową, to nie mam gdzie wracać do pracy, bo jestem nauczycielem gimnazjalnym - mówił w poniedziałek.

Tak naprawdę w tej reformie nie chodzi jedynie o jego pracę, ale - jak mówili zebrani w siedzibie ZNP - o ogromny koszt, jaki poniosą nauczyciele, uczniowie, samorządy, a nawet polski sport.

W siedzibie ZNP w Gdańsku-Wrzeszczu spotkali się w poniedziałkowe popołudnie politycy, rodzice i nauczyciele, którzy chcą referendum w sprawie reformy edukacji. Chodzi o to, żeby polscy obywatele - rodzice dzieci chodzących do szkół - mieli prawo głosu, czy chcą likwidacji gimnazjów i innych radykalnych, wprowadzanych naprędce, zmian w oświacie. 

Polityków reprezentowali posłanka Małgorzata Chmiel (PO) i poseł Adam Korol (PO); posłanka Ewa Lieder z Nowoczesnej, PSL reprezentował były rektor AWFiS Wojciech Przybylski; przedstawicielem SLD był Franciszek Potulski.

Poza tym byli przedstawiciele partii Razem, KOD-u, Inicjatywy Rodziców “Zatrzymać Edukoszmar”, grupy Dziewuchy Dziewuchom. Dr Ewa Graczyk i Lidka Makowska reprezentowały Trójmiejską Akcję Kobiet.

Wszystkie te partie i organizacje stworzyły szeroką platformę przeciwników reformy edukacji. Wszystkie te osoby będą zbierać podpisy pod wnioskiem o referendum.  


Adam Korol, poseł PO z Gdańska, mistrz olimpijski i świata w wioślarstwie, były minister sportu w rządzie Ewy Kopacz. A przy okazji (były już?) nauczyciel gimnazjalny
Adam Korol, poseł PO z Gdańska, mistrz olimpijski i świata w wioślarstwie, były minister sportu w rządzie Ewy Kopacz. A przy okazji (były już?) nauczyciel gimnazjalny
Dominik Paszliński/ gdansk.pl

Były także oczywiście nauczycielki. W ich imieniu głos zabrała Elżbieta Markowska, szefowa ZNP w Gdańsku: - Cel mamy jeden, odwrócić edukoszmar, dla uczniów i pracowników oświaty. Potrzebne nam tylko 500 tysięcy podpisów pod wnioskiem o referendum w tej sprawie. Liczymy na trzy miliony podpisów w całej Polsce! Jestem po dyskusji wśród członków ZNP. Pytali, dlaczego tak późno, mówili, że referendum to musztarda po obiedzie. Oczywiście, może tak być, że nawet jak zbierzemy trzy miliony podpisów, sejm z PiS-owską większością, może się tym referendum nie zająć. Ale jako obywatelka Polski mam prawo wierzyć, że jednak posłowie się tą inicjatywą zajmą. Walczymy w słusznej sprawie, o jakość polskiej edukacji. Czasu jest niewiele.

Uczestnicy spotkania zastanawiali się, gdzie zbierać podpisy pod wnioskiem o referendum: czy pocztą pantoflową, czy na ulicy. Decydowały sprawy prozaiczne: czy ludzie będą się zatrzymywać na ulicy na mrozie? Czy miejscem zbierania podpisów może być szkoła? (raczej nie, ale już przed szkołami można agitować). Padło pytanie. czy okres wywiadówkowy w szkołach można wykorzystać, żeby dotrzeć do rodziców?

Małgorzata Chmiel: - My będziemy zbierać podpisy w naszych biurach poselskich Ludzie muszą od razu wiedzieć, gdzie mogą podpisywać.

Debatowano, jak wykorzystać Facebook’a: - Musimy mieć jeden wspólny przekaz na FB, niezależnie od naszych organizacji. Trzeba też stworzyć jedną stronę w internecie. Musi być ktoś, kto będzie odbierał telefony od ludzi. Ludzie będą pytać: gdzie pobrać formularz, kto za to odpowiada. Trzeba mowić prostymi zdaniami: już ruszamy, proszę śledzić stronę referendum-szkolne.pl (takiej strony jeszcze nie ma, ale ma za chwilę powstać)

Podpisy muszą być zebrane do 3 kwietnia. Wtedy szef ogólnopolskiego komitetu referendalnego, czyli przewodniczący ZNP Sławomir Broniarz, zaniesie je do sejmu. Na zbieranie podpisów są więc dwa miesiące.

Nastroje były różne. Nie brakowało pesymizmu.

Franciszek Potulski, SLD: - Trzeba się przygotować na atak PiS. Zbierzemy dwa, trzy miliony podpisów, a sejm i tak uchwali większością głosów, że referendum nie będzie. Do tego dojdą zapowiedziane już przez PiS podwyżki dla nauczycieli. Więc będzie nam bardzo trudno przekonać ludzi do naszej sprawy. 

Tak czy inaczej, ludzie chcą spróbować doprowadzić do tego referendum, by to rodzice zdecydowali o przyszłości swoich dzieci.  


Czytaj także:

Matki mają dosyć! Namawiają do protestów przeciw zmianom w edukacji

A więc strajk?! Nauczycielki zdesperowane na spotkaniu z Borusewiczem i Korolem

Wiceminister edukacji o reformie. Nauczyciele zdezorientowani



Sebastian Łupak (0)
www.gdansk.pl
Sebastian Łupak (0)
www.gdansk.pl