Karol Nawrocki: - Zmienię wystawę, poprawię wyraźne błędy w MIIWŚ

Nowy dyrektor Muzeum II Wojny Światowej zapowiada zmiany. Ma być więcej o rotmistrzu Pileckim, ma być Ronald Reagan. Z jednego z filmów zniknie piosenka... The Animals! Co na to były dyrektor muzeum prof. Paweł Machcewicz? - Nawrocki, zamiast zawłaszczać efekty cudzej pracy, niech sam coś stworzy. A jeśli coś zmieni, będzie pozew!

Karol Nawrocki: - Zmienię wystawę, poprawię wyraźne błędy w MIIWŚ
A
A
data publikacji: 15 maja 2017 r.

Dr Karol Nawrocki w czasie swojej pierwszej konferencji prasowej w MIIWŚ w dniu 6 kwietnia 2017
Dr Karol Nawrocki w czasie swojej pierwszej konferencji prasowej w MIIWŚ w dniu 6 kwietnia 2017
fot. Jerzy Pinkas/www.gdansk.pl

Nowy dyrektor MIIWŚ, z nadania ministra kultury w rządzie PiS, Karol Nawrocki, udzielił obszernego wywiadu Annie Kisickiej, z gdańskiej redakcji Polskiej Agencji Prasowej (PAP).

Nawrocki mówi w nim, jakie konkretnie zmiany wprowadzi na wystawie głównej MIIWŚ, mimo, że poprzednie władze - na czele ze zwolnionym przez ministra kultury dyrektorem Pawłem Machewiczem - wielokrotnie podkreślały, że wystawa, jak książka, podlega prawom autorskim i tak jak nie można przepisać na nowo czyjejś książki w kilku rozdziałach, uznając ją odtąd za swoją, tak samo nie można dowolnie wymieniać i dodawać do zbudowanej już ekspozycji. Machcewicz i jego prawnicy podkreślają, że można tworzyć nowe treści na wystawach czasowych, ale nie na wystawie głównej.

Dr Karol Nawrocki uważa jednak, że są na wystawie głównej rzeczy do poprawy, jak mówi: "wyraźne błędy i niedociągnięcia".

Gdzie Nawrocki by zaczął? Tłumaczy:

“W sali, gdzie znajdziemy m.in. egzekucje w Palmirach, Piaśnicy i Szpęgawsku, zabrakło miejsca dla Ponar, gdzie zginęło około 100 tysięcy Polaków, głównie narodowości żydowskiej. Mimo że zbrodnia w Ponarach odnosi się do lat 1941-1944, to brak jej w tym konkretnym miejscu spowodował, że właściwie odwiedzający o Ponarach się nie dowiadują. Ponary są podobno wspomniane, ale dopiero w stoiskach multimedialnych. Na pewno znalazłbym na samej ekspozycji miejsce dla Ponar. Podobnie z Polonią w Wolnym Mieście Gdańsku, której nie poświęcono zupełnie uwagi w sali dedykowanej sytuacji w Wolnym Mieście Gdańsku. Obydwie te rzeczy powinny zostać wyeksponowane. To są błędy merytoryczne. Ta wystawa wymaga oczywistych uzupełnień i zmian”.


Kto pierwszy na tablicy ofiar: Polska, ZSRR, Chiny czy Niemcy?!  

To nie koniec. Zdaniem Nawrockiego trzeba zmienić tablicę przy wyjściu:

“Otóż podana tam liczba ofiar cywilnych i wojskowych II wojny światowej pozbawiona jest jakiejkolwiek metodyki. Tutaj nie przyjęto żadnej metody, podając jedynie jako pierwszy „Związek Radziecki” (17 mln żołnierzy, 10 mln cywilów), potem Niemcy (4,2-5,3 mln żołnierzy, 1,5-3,5 cywilów), Polskę (0,3 żołnierzy, 5,3 cywilów) i kolejne kraje. Powinien być przede wszystkim jakikolwiek pomysł na pokazanie końcowej, statystycznej – choć w odniesieniu do ofiar to brzmi strasznie - skali zniszczeń. Ja skupiłbym się na ofiarach cywilnych. Polska byłaby wtedy na pierwszej pozycji. W porównaniu procentowym ofiar wojny do przedwojennej liczby obywatel – Polska straciła ponad 20 procent obywateli. W liczbach bezwzględnych przed stratami polskimi byłby Związek Sowiecki (10) i Chiny (7-16). Ale nie Niemcy… “


Dodać Reagana, wyciąć… The Animals

Kolejne zmiany Nawrocki planuje wprowadzić w sali poświęconej sowieckiemu komunizmowi:

“W tym roku obchodzimy 80. rocznicę tzw. operacji polskiej NKWD, czyli zamordowania przez Sowietów 110 tysięcy Polaków. Chciałbym, żeby w sali dotyczącej sowieckiego komunizmu jak najszybciej stanął dodatkowy monitor poświęcony temu ludobójstwu. Jeśli tylko wprost nie zabroni mi tego prawo, to podejmę takie decyzje. Chciałbym też uporządkować tablicę z liczbą ofiar wojny, uzupełnić informacje o gdańskiej Polonii. To są rzeczy, które należy zrobić jak najszybciej.

Należy też zmienić poruszający film, który kończy wystawę. Po pierwsze jest on wyraźnie politycznie zaangażowany. W szeregu prezydentów USA od Kennedy’ego aż do Baracka Obamy nie dostrzeżono prezydenta Ronalda Reagana. Nie widzę też w tym filmie tego, o czym mówią nam najnowsze badania naukowe - terroru komunistycznego po 1945 roku w całej Europie Środkowo-Wschodniej

Co szczególnie niezrozumiałe dla mnie, ale i dla wielu zwiedzających, do filmu przygrywają Animalsi ze znaną melodią "The House of the Raising Sun". Piosenka Animalsów o pewnym przybytku w Nowym Orleanie odnosi się do spraw odległych od kontekstu wychodzącego z wojny świata.

Boli mnie ponadto sposób pokazanie na wystawie rotmistrza Witolda Pileckiego. W Muzeum stojącym na placu innego więźnia Auschwitz - Władysława Bartoszewskiego - pokazano wyłącznie legitymacyjne zdjęcie Pileckiego - jednego z najodważniejszych żołnierzy świata. Zestawienie oddziaływania placu Władysława Bartoszewskiego, przy którym stoi muzeum, i którego nazwisko z pewnością pozna większość odwiedzających, ze zdjęciem legitymacyjnym rotmistrza Pileckiego buduje niezrozumiały dysonans. Tym bardziej, że poprzez bohaterską postać Witolda Pileckiego możemy opowiedzieć zasadniczą część naszej polskiej historii przed, w trakcie i po II wojnie. Tę kwestię naprawię od razu – zapraszam 27 maja do muzeum, gdzie wspólnie z prezesem Instytutu Pamięci Narodowej dr. Jarosławem Szarkiem otworzymy wystawę poświęconą rotmistrzowi Witoldowi Pileckiemu.”


Pytany, co sądzi o ochronie praw autorskich twórców wystawy, Nawrocki mówi:

“Byłoby czymś niezrozumiałym, gdyby za pieniądze pochodzące ze Skarbu Państwa ówczesny minister kultury zaprogramował współpracę z autorami muzealnej wystawy w taki sposób, iż są oni de facto właścicielami ekspozycji, która powstała z publicznych pieniędzy. Podpytam prawników, czy oby to nie oznacza, że za kilkadziesiąt lat kolejny dyrektor będzie zobowiązany ustalać zmiany na wystawie z dziećmi twórców koncepcji. To byłoby niepoważne. Obecna sytuacja przybiera formę absurdu".

Na koniec Nawrocki zapowiada rozbudowę sali poświęconej Westerplatte, bo, jak mówi, “przy dzisiejszych kilku gablotach na wystawie poświęconych temu tematowi nikt nie jest w stanie poczuć tego, czym było Westerplatte i cała Polska w 1939 roku. Dzisiejsza salka z kilkoma gablotami, w tak ogromnym muzeum, nie jest w stanie nauczyć czy przekonać tych dwóch tysięcy ludzi dziennie, że II wojna światowa rozpoczęła się w Polsce”.


6 kwietnia 2017 r.: ostatni dzień w pracy prof. Pawła Machcewicza, twórcy MIIWŚ. Machcewicz właśnie przed chwilą dowiedział się, że został odwołany przez ministra kultury, a na jego miejsce przyszedł Karol Nawrocki z IPN
6 kwietnia 2017 r.: ostatni dzień w pracy prof. Pawła Machcewicza, twórcy MIIWŚ. Machcewicz właśnie przed chwilą dowiedział się, że został odwołany przez ministra kultury, a na jego miejsce przyszedł Karol Nawrocki z IPN
Jerzy Pinkas/ Gdansk.pl

Machcewicz: osiągnięcie Nawrockiego to przejęcie cudzej pracy i wyrzucenie ludzi

Były dyrektor MIIWŚ, prof. Paweł Machcewicz, odwołany 6 kwietnia ze stanowiska przez ministra kultury, prof. Piotra Glińskiego, wydał oświadczenie, zaraz po tym, jak zapoznał się z wywiadem dr Karola Nawrockiego dla PAP. Oświadczenie Machcewicza, częściowo, zostało także opublikowane przez PAP.

My publikujemy je w całości:

Do Pana Nawrockiego apelowałbym przede wszystkim o wykazanie nieco większej pokory. Jest człowiekiem o bardzo niewielkim dorobku naukowym (w odniesieniu do II wojny - praktycznie żadnym) i żadnym doświadczeniu muzealniczym. Ta wystawa jest efektem ośmiu lat ciężkiej pracy najwybitniejszych historyków polskich i zagranicznych, z którymi dr Nawrocki nie może się równać pod żadnym względem. Podpisali się pod nią tak wybitni znawcy II wojny i XX wiecznych totalitaryzmów jak Norman Davies, Timothy Snyder, Tomasz Szarota, Włodzimierz Borodziej, Jerzy Borejsza, by wymienić tylko niektórych.

Jak na razie głównym osiągnięciem dr Nawrockiego jest przejęcie cudzej pracy i wyrzucenie ludzi, którzy to muzeum stworzyli. Podstawą do tego było obchodzenie prawa przez ministerstwo kultury, poprzez łączenie muzeów, co dało podstawę do formalnej likwidacji dotychczasowego Muzeum II Wojny i przerwania przed czasem mojego kontraktu, o co w tym wszystkim od początku chodziło. Proponuję przede wszystkim, żeby dr Nawrocki zamiast zawłaszczać efekty cudzej pracy i zapowiadać ingerencję w nią, pokazał, że sam potrafi coś stworzyć. W muzeum jest ogromna, na razie pusta przestrzeń na wystawy czasowe - ok. 1000 m2. Niech dyr. Nawrocki pokaże tam efekty swojej pracy. Zwiedzający będą mogli porównać efekty naszej pracy oraz tego co stworzyła nowa dyrekcja.

Co do konkretnych uwag: dr Nawrocki najwyraźniej w wielu miejscach nie rozumie tego, co jest na wystawie, nie potrafi dostrzec tego, co widzą tysiące zwiedzających, dających wyraz swoim wrażeniom po zwiedzeniu muzeum. W część dotyczącej komunizmu - podobnie zresztą jak w częściach dotyczących faszyzmu i nazizmu - pomysł scenograficzny jest oparty na zderzeniu świata propagandy - stąd muzyka, plakaty, popiersia dyktatorów - i świata rzeczywistego: przemocy i terroru. Nie ma w Polsce innej wystawy, na której radziecki terror byłby pokazany w równie dobitny sposób niż w Muzeum II Wojny. Podobnie w ostatniej sali: radziecki czołg T-34 jest podwójny symbolem: i zwycięstwa nad III Rzeszą i sowietyzacji Polski i Europy Środkowo-Wschodniej. Jest to wyraźnie zaznaczone w podpisie.

Co do kwestii strat ludzkich, widzę w wywodach dyr. Nawrockiego wyraźną intencją manipulowania statystykami, by polskie straty były największe. Jeżeli chodzi o Ponary, egzekucje tam zaczęły się w 1941 r, i w tej części wystawy o niej informujemy. O losach Polonii gdańskiej informujemy w części wystawy poświęconej Wolnemu Miastu Gdańskowi. Jest wiele o terrorze wobec Polaków, pokazujemy przejmujące przedmioty, m.in. kajdanki i pałka niemieckiej policji Niedługo potem opowiadamy o powstaniu obozu Stutthof, przeznaczonego głównie dla Polaków z Pomorza. Oczywiście zawsze można jeszcze więcej, ale to można powiedzieć w odniesieniu do każdego tematu na wystawie.

Oczywiście wystawy historyczne są zmieniane, ale nie kilka tygodni po otwarciu muzeum tworzonego przez 8 lat przez ogromną rzeszę specjalistów: historyków, muzealników, scenografów. W Muzeum Holokaustu w Waszyngtonie, otwartym w 1993, dopiero teraz myśli się o uzupełnieniu wystawy: po 24 latach i obejrzeniu muzeum przez ponad 40 mln. ludzi.

Szczególnie bulwersujące jest wprowadzanie zmian na zamówienie polityczne, a przypomnijmy, że pierwszym, który wyraźnie je zapowiadał był lider PiS Jarosław Kaczyński. Juże w 2013 r. ogłosił, że wystawa "będzie zmieniona tak, by odzwierciedlała polski punkt widzenia". Potem te zapowiedzi wielokrotnie były powtarzane przez polityków PiS, a teraz p. Nawrocki chce być wykonawcą tego scenariusza.

Apeluję do niego, by wycofał się ze swoich planów, pozwolił milionom Polaków i zwiedzającym z innych krajów obejrzeć wystawę, w takim kształcie, w jakim została stworzona. Ogólnonarodowa debata na jej temat już trwa, w ciągu 6 tygodni od otwarcia wystawę obejrzało już ok. 80 tys. ludzi. Dr Nawrocki nie ma żadnego prawa moralnego ani naukowego ingerować w cudzą pracę, to by była zwykła uzurpacja, a także złamanie prawa.

Wystawa jest utworem, dziełem chronionym prawem autorskim, jest spójną całością historyczną, intelektualną i artystyczną, której każda część jest głęboko przemyślana i wiąże się z innymi. Za wprowadzanie do niej zmian nieuzgodnionych z jej autorami grożą dyrektorowi Nawrockiemu konsekwencje finansowe, a nawet karne. W przypadku wprowadzenia zmian nieuzgodnionych z autorami, moją odpowiedzią - i innych autorów - będzie pozew sądowy. To może być ostatnia zapora przed arbitralnymi, politycznie motywowanymi zmianami w wystawie.

Prof. Paweł Machcewicz



Sebastian Łupak (0)
www.gdansk.pl
wcześniejsza wiadomość
późniejsza wiadomość
Lecimy do Amsterdamu! Pierwsi pasażerowie już wylądowali