Jak kryzys, to kryzys. Siatkarze Lotosu Trefl przegrali 0:3

Prawie trzy tysiące kibiców obserwowało w sobotę, 12 marca, w Ergo Arenie emocjonujące widowisko, obfitujące w efektowne bloki i obrony. Niestety gdańszczanie musieli uznać wyższość AZS Politechniki Warszawskiej. To trzecia porażka Lotosu Trefl z rzędu.

Jak kryzys, to kryzys. Siatkarze Lotosu Trefl przegrali 0:3
A
A
data publikacji: 13 marca 2016 r.

Blokują (od lewej): Murphy Troy, Bartosz Gawryszewski, Sebastian Schwarz . Asekuruje Piotr Gacek
Blokują (od lewej): Murphy Troy, Bartosz Gawryszewski, Sebastian Schwarz . Asekuruje Piotr Gacek
Jerzy Pinkas/www.gdansk.pl

Wicemistrzowie Polski 2 marca przegrali w Kazaniu z Zenitem 0:3, trzy dni później w Lubinie z Cuprum także nie zdobyli seta, podobnie było w sobotę, 12 marca, w Ergo Arenie. Trzy mecze, trzy porażki, bez wygranego seta. Tak złej serii podopieczni trenera Andrei Anastasiego w tym sezonie nie mieli.

Jak było w meczu z AZS Politechnika Warszawska?

Obie drużyny wyszły na boisko bardzo zdeterminowane. Mecz rozpoczęły walką punkt za punkt. Dzięki skutecznemu blokowi Miłosza Hebdy żółto-czarni schodzili na pierwszą przerwę techniczną z dwupunktowym prowadzeniem (8:6).

Od tego momentu gdańszczanie przejęli inicjatywę. Kontratak skończył Hebda, potem atakujący AZS-u Politechniki Warszawskiej natknął się na szczelny potrójny blok gospodarzy. Reakcja szkoleniowca gości była natychmiastowa. Trener Jakub Bednaruk najpierw poprosił o czas dla drużyny, a potem wprowadził na boisko, dobrze znanych kibicom Lotosu Trefla, Pawła Mikołajczaka oraz Krzysztofa Wierzbowskiego. Dzięki tym zmianom zgromadzeni w hali kibice obejrzeli emocjonującą końcówkę pierwszego seta, którego gdańszczanie niestety przegrali na przewagi (28:30).

Po tej efektownej wygranej trener AZS-u zdecydował się zostawić zmienników w wyjściowej szóstce. To przyniosło oczekiwany efekt, bowiem mniej więcej w połowie seta gospodarze tracili do rywali kilka punktów (9:12).

Gdańszczanie dogonili gości dopiero przed drugą przerwą techniczną, a dzięki punktowej zagrywce Murphy Troya wyszli na prowadzenie (16:15). Po wznowieniu gry zaczął się pojedynek na skuteczne bloki i obrony. W końcówce więcej zimnej krwi ponownie zachowali goście, a tę zaciętą walkę skutecznym atakiem zakończył Paweł Mikołajczak (ponownie 28:30).

Trzeciego seta siatkarze trenera Anastasiego zaczęli od prowadzenia 4:1, zmuszając szkoleniowca AZS-u do wzięcia czasu. Dobrą zmianę dał gospodarzom Damian Schulz, który pojawił się na boisku w końcówce poprzedniej partii i już na nim pozostał.

W drugiej fazie seta inżynierowie doprowadzili do remisu, a kibice znów oglądali twardą walkę punkt za punkt.

Po drugiej przerwie technicznej atakujący Lotosu Trefla ponownie popisał się dobrymi zagraniami. Najpierw skończył kontratak, a następnie postawił skuteczny pojedynczy blok, doprowadzając do remisu po 16.

W decydującej fazie seta goście włączyli piąty bieg. Efektownym potrójnym blokiem zakończyli partię i całe spotkanie 0:3.

Do zakończenia sezonu zasadniczego pozostały jeszcze cztery kolejki. Lotos Trefl w PlusLidze z 41 punktami zajmuje czwarte miejsce (ma jeszcze jeden zaległy mecz). Prowadzi ZAKSA Kędzierzyn-Koźle – 57 punktów przed PGE Skrą Bełchatów i Asseco Resovią Rzeszów – po 46 punktów.

Lotos Trefl Gdańsk – AZS Politechnika Warszawska 0:3 (28:30, 28:30, 20:25)

Lotos Trefl: Falaschi, Grzyb 6, Schwarz 8, Gawryszewski 6, Troy 12, Hebda 18, Gacek (libero) oraz Czunkiewicz, Schulz 7, Stępień, Ratajczak

AZS Politechnika Warszawska: Kowalczyk, Radomski 1, Zagumny, Lemański 14, Samica 14, Filip 2, Olenderek (libero) oraz Mikołajczak 15, Wierzbowski 11, Świrydowicz 7, Firlej, Łapszyński

Na podstawie strony Lotosu Trefl - oprac. WG