Jak Emilia walczyła z rakiem. Swoją historię opowiedziała w Radiu Gdańsk

Nazwisko Emilii Salach od wielu lat kojarzy się z gdańskim magistratem. Nic dziwnego - blisko 10 lat pełniła funkcję kierownika Referatu Prasowego Prezydenta Miasta Gdańska. Gdy nagle zniknęła wielu zastanawiało się: dlaczego? Powód: nowotwór, rokowania: dwa lata życia. Emilia Salach podjęła jednak walkę o wyzdrowienie i… udało się. Anna Rębas z Radia Gdańsk uczyniła ją bohaterką swojego reportażu, w którym Emila opowiada o walce i zwycięstwie nad rakiem.

Jak Emilia walczyła z rakiem. Swoją historię opowiedziała w Radiu Gdańsk
A
A
data publikacji: 06 czerwca 2017 r.

Emilia Salach często brała udział w konferencjach prasowych. Tu podczas prezentowania projektu Nowej Spacerowej, sierpień 2015 roku
Emilia Salach często brała udział w konferencjach prasowych. Tu podczas prezentowania projektu Nowej Spacerowej, sierpień 2015 roku
Fot. Jerzy Pinkas / www.gdansk.pl

Emilia Salach, o chorobie dowiedziała się przypadkiem we wrześniu 2016 roku. Lekarze początkowo nawet nie podejrzewali raka, ale w końcu jeden z wielu, u których była, wydał diagnozę: bardzo rzadko występujący płasko-nabłonkowy nowotwór złośliwy miednicy.

Po odbyciu szeregu wizyt u lekarzy w całej Polsce, m.in. w Trójmieście, Łodzi i Warszawie, Emilia Salach otrzymała plan terapii, zgodnie z którym przeszła sześciotygodniowe naświetlania i chemioterapię.

- Nie byłam złośliwa, opryskliwa, nie płakałam przy rodzinie. Starałam się pokazywać im swoja pogodną twarz. Raczej uśmiechniętą niż obolałą. Wiele osób mówiło mi, że się za mnie modli. Modlili się za mnie i żydzi i protestanci, katolicy, muzułmanie i ateiści. Takie sygnały do mnie docierały. Ludzie, np. ci niewierzący mówili mi, że jak wyzdrowieję to wrócą do kościoła.

Miała jednak wiele szczęścia, bo udało jej się uniknąć operacji, a zwykle tak wyniszczająca chemioterapia okazała się dla niej łagodna w skutkach. Dziś podkreśla, że pomogła jej m.in. modlitwa - jest osobą wierzącą, bardzo religijną i, jak mówi, codziennie czuła nad sobą boską opiekę.

Emilia Salach  i Dariusz Wołodźko z Biura Prasowego UMG podczas spotkania obywatelskiego Prezydenta Gdańska z mieszkańcami dzielnicy Orunia, Św. Wojciech i Lipce. Kwiecień 2009 roku
Emilia Salach i Dariusz Wołodźko z Biura Prasowego UMG podczas spotkania obywatelskiego Prezydenta Gdańska z mieszkańcami dzielnicy Orunia, Św. Wojciech i Lipce. Kwiecień 2009 roku
Fot. Jerzy Pinkas / www.gdansk.pl

Leczeniem Emilii Salach zajął się lekarz z Centrum Onkologii w Gdyni. Ostatnią dawkę chemii przyjęła 31 grudnia ubiegłego roku, a w marcu tego roku zrobiono jej badania. Wyniki z wycinków pobranych 3 marca: nowotwór się wycofał.

Dzisiaj mówi, że wielu lekarzy uważa to za cud. Wyzdrowienie nie zdziwiło natomiast doktor Iwony Danielewicz, radiologa i chemioterapeuty z redłowskiego szpitala, którą Salach poznała. Jak tłumaczyła w Radiu Gdańsk, szanse wyleczenia były duże, bo choroba miała postać zaawansowanej miejscowo:

-Dziś choroba na razie zniknęła, ale wiem, że całkowicie mnie nie opuściła. Ale w papierach jest czysto. Na razie. Oby jak najdłużej

Teraz Emilia Salach wraca do życia i pracy, ale nie będzie już pełnić dotychczasowej, wyczerpującej funkcji. Jak tłumaczy - czas zwolnić tempo.

- Wiara w uzdrowienie, że się uda, czyni naprawdę cuda. Nie wolno myśleć w taki sposób, że choroba nowotworowa to już wyrok. Jeśli tak zaczniemy to ustawiać, to przegraliśmy - opowiada Emilia Salach w reportażu Anny Rębas wyemitowanym w Radiu Gdańsk.

Czytaj i słuchaj - reportaż Radia Gdańsk

Agata Olszewska (0)
www.gdansk.pl
agata.olszewska@gdansk.pl
więcej tekstów autora
Agata Olszewska (0)
www.gdansk.pl
agata.olszewska@gdansk.pl
więcej tekstów autora