Inaczej niż w Sopocie. Rośnie moda na nocne imprezowanie w Gdańsku

W ciągu ostatnich pięciu lat nocne życie w Gdańsku przeszło rewolucję. Popularne są już nie tylko miejsca znane powszechnie turystom, jak ul. Długa czy Długie Pobrzeże, ale także nowe "hipsterskie" przedsięwzięcia, zlokalizowane niejednokrotnie na uboczu. Ulice Lawendowa, Wajdeloty, Elektryków, 100cznia, tereny postoczniowe, fabryczne, nawet dawne koszary wojskowe we Wrzeszczu - przemieniły się w ośrodki kulturalne. Jaka jest przyszłość tych miejsc? Na czym polega ich fenomen?

Inaczej niż w Sopocie. Rośnie moda na nocne imprezowanie w Gdańsku
A
A
data publikacji: 11 sierpnia 2017 r.

Słynna ulica Długa tętni życiem szczególnie w okresie wakacyjnym, ale nocne życie toczy się także w bocznych uliczkach, na terenach postoczniowych i w dawnych koszarach wojskowych!
Słynna ulica Długa tętni życiem szczególnie w okresie wakacyjnym, ale nocne życie toczy się także w bocznych uliczkach, na terenach postoczniowych i w dawnych koszarach wojskowych!
Fot. Grzegorz Mehring / www.gdansk.pl

Lamus podbija Śródmieście

Nie będzie przesady w nazwaniu Cafe Lamus - niewielkiej kawiarenki położonej przy ulicy Straganiarskiej - prekursorem "hipsterskiego" trendu wieczornego i nocnego życia w Gdańsku. To tu bowiem, na tyłach Hali Targowej, w 2011 roku rozpoczęła się lifestylowo-kulturalna rewolucja, która wkrótce miała opanować kolejne gdańskie dzielnice, w tym Wrzeszcz i Młyniska.

Zanim jednak ta ekspansja nastąpiła, pierwszym nieśmiałym ośrodkiem stało się gdańskie Śródmieście - za sprawą niepozornej kawiarni. I to tam rozkwitło "hipsterskie" nocne życie. - W tamtych latach nie było w Gdańsku trendu, żeby w bocznych uliczkach, poza głównym szlakiem, czyli ulicami Długą czy Szeroką, powstawały tego typu inicjatywy. My zaryzykowaliśmy, otwierając się trochę dalej - wspomina Łukasz Guz, współwłaściciel Cafe Lamus.

Ryzyko się opłaciło. Niewielki lokal błyskawicznie zyskał sympatyków, którzy w cieplejsze miesiące zajmowali nie tylko kilka stolików wystawionych na zewnątrz, ale siadali na pobliskich parapetach i krawężnikach. Dwa lata po otwarciu Lamusa, w 2013 roku, po drugiej strony ulicy otworzyła się Pułapka, a miesiąc później Pub Lawendowa 8 - starszy brat Lamusa, sąsiadujący z nim ściana w ścianę lokal, należący do tych samych właścicieli. Ponieważ wszystkie trzy knajpki są niewielkich rozmiarów i sąsiadują ze sobą w obrębie jednej ulicy, "hipsterskie" nocne życie przeniosło się na Straganiarską, która stała się niejako jednym wielkim ogródkiem piwno-kawiarnianym.

Jak szacuje Łukasz Guz, latem, w piątek i sobotę Cafe Lamus i Lawendowa 8 dzięki wsparciu ulicznego ogródka mogą pomieścić do 200 osób jednorazowo. Ale chętnych jest często więcej, szczególnie podczas organizowanych cyklicznie wydarzeń specjalnych, jak w przypadku Craft Beer Fiesta, które odbyło się w weekend 4-5 sierpnia 2017 r. Podczas Fiesty przewinęło się ok. 500-1000 osób każdego dnia.

- Teraz w Gdańsku jest zupełnie inaczej. Podobnie jak w Krakowie czy w Warszawie, gdzie knajpki otwierają się na uboczu. Dziś coraz częściej zbaczamy z głównego szlaku, żeby dojść na Stocznię czy Dolne Miasto. Nocne życie w Gdańsku tętni, dużo bardziej niż jeszcze pięć czy sześć lat temu - mówi Łukasz Guz.

Nocne życie Wajdeloty

Gdy nocne życie tętniło już w najlepsze na ulicy Lawendowej i Straganiarskiej, będących poza głównym szlakiem imprezowo-kulturalnym, ale jednak nadal w centrum miasta, rewolucja ogarnęła inne dzielnice. W 2013 roku rozpoczęła się trwająca blisko dwa lata rewitalizacja ulicy Wajdeloty w Dolnym Wrzeszczu, która sprawiła, że zaniedbana i zapomniana dzielnica zaczęła przyciągać miłośników nocnego imprezowania, i to intensywniej, niż ktokolwiek mógłby się spodziewać.

Klubokawiarnia Kurhaus otworzyła się na Dolnym Wrzeszczu jako pierwsza i natychmiast zyskała stałą publikę
Klubokawiarnia Kurhaus otworzyła się na Dolnym Wrzeszczu jako pierwsza i natychmiast zyskała stałą publikę
Fot. Dominik Paszliński / www.gdansk.pl

W sierpniu 2014 roku, na długo przed zakończeniem prac, przy rondzie Guntera Grassa otworzyła się niewielka kawiarnia i pub w jednym: Kurhaus, który całkowicie zmienił dotychczasowe postrzeganie dzielnicy. Na otwarcie przyszły tłumy. Mieszkańcy tak bardzo byli nie przyzwyczajeni do takiej sytuacji, że wzywali na odsiecz policję.

Z czasem sytuacja się unormowała i lokal, a wraz z nim jego pozytywna marka, trwają w najlepsze. Ponad rok od otwarcia, w pobliskich kamienicach otwierają się kolejne knajpki i restauracje, a Wajdeloty staje się ośrodkiem kuchni wegetariańskiej i wegańskiej. Jak grzyby po deszczu wyrastają kolejne knajpki, restauracje i kawiarnie: Hummusland, Fukafe, Avocado Vegan Bistro, i wiele innych. Przyjeżdżają tu nie tylko gdańszczanie czy mieszkańcy Trójmiasta, ale ludzie z całej Polski. Kurhaus tchnął w Wajdeloty ducha prawdziwego życia nocnego.

Ale i Górny Wrzeszcz nie pozostał w tyle. W październiku 2015 roku, na terenie zabytkowego kompleksu dawnych koszar wojskowych działalność oficjalnie rozpoczął Garnizon Kultury przy ulicy Słowackiego 19-23, spektakularna inwestycja jednego ze znanych deweloperów mieszkaniowych.

Projekt zakładał renowację siedmiu zabytkowych budynków o łącznej powierzchni ponad 12 tys. m2, oraz rewitalizację zajmującego 2,5 ha parku z oryginalnym, zachowanym starodrzewem, które miały stać się przestrzenią miejską dla kultury, rozrywki i rekreacji.

Na początek powstały dwa budynki: Esprit Haus i Stary Maneż, które rozpoczęły działalność w październiku 2015 roku. Maneż to połączenie dużego klubu muzycznego z kawiarnią, winiarnią i browarem rzemieślniczym. Od otwarcia przyciąga na koncerty prawdziwe tłumy - bilety często są wyprzedane, choć klub może pomieścić ok. 1000 osób. Popularnością cieszy się także zlokalizowany tuż obok Esprit Haus, który stał się przyczółkiem lokalnych kawiarni, księgarni i pracowni, takich jak Sztuka Wyboru, Kreatywna Cafe, NA miejscu, Koty na Płoty, AeroLab, WRZEPracownia, Szpila Shop i Clipster. W marcu 2016 roku oddany do użytku został budynek przy ulicy Słowackiego 21, gdzie mieści się studio tańca i restauracje, wkrótce otwierają się kolejne lokale, w tym cocktail bar z ofertą taneczną „Noce i dnie”.

- Życie nocne, dopiero się u nas zaczyna tak naprawdę, do tej pory było tutaj życie dzienne i wieczorne - mówi Justyna Glazar z Garnizonu Kultury. - Gdańszczanie, i nie tylko, bardzo chętnie korzystają z całego Garnizonu Kultury, zarówno z obiektów, które się tu znajdują, z ofert gastronomicznych, kulturalnych czy rozrywkowej, jak i z przestrzeni parkowej. Wystarczy przyjść któregoś pięknego słonecznego popołudnia, by zobaczyć tłumy, które tutaj spacerują i odpoczywają. Przychodzi młodzież, rodziny z małymi dziećmi, ale też osoby starsze.

Jak mówi, te tłumy spokojnie można liczyć w tysiącach. Szczególnie w czasie organizowanych co jakichś czas większych wydarzeń, takich jak Targi mody, designu i sztuki „Bakalie”. Ale i na co dzień Garnizon Kultury może pochwalić się świetną frekwencją, i to nawet, kiedy nie jest organizowana żadna duża atrakcja. Garnizon na nich czeka. - Do dyspozycji odwiedzających są leżaki, dodatkowo wszystkie lokale z ofertą gastronomiczną wystawiają swoje stoliki i parasole, więc można po prostu posiedzieć i odpocząć. W słoneczne dni cieniem służą duże drzewa, które porastają teren. Park jest duży i każdy znajdzie przestrzeń dla siebie, więc nawet mimo tego, że to miejsce w ciągu dnia jest licznie odwiedzane, daje ukojenie w środku miasta.

Mało kto nie słyszał o ulicy Elektryków. Zaledwie 200-metrowa uliczka to obecnie najmodniejsza przestrzeń kulturalno-kulinarna w tej części Gdańska
Mało kto nie słyszał o ulicy Elektryków. Zaledwie 200-metrowa uliczka to obecnie najmodniejsza przestrzeń kulturalno-kulinarna w tej części Gdańska
Fot. Wojciech Miklaszewski / www.rock3miasto.pl

Stocznia zelektryzowana

Gdy ulica Wajdeloty dopiero kiełkowała w szerszej świadomości trójmieszczan jako przyszła przestrzeń kulturalno-kulinarna, na stałe wpisana w mapę modnych miejsc w Gdańsku, a ożywienie górnego Wrzeszcza było dopiero pieśnią przyszłości - rewolucja rozpoczęła się w kolejnej dzielnicy: na Młyniskach, zwanych potocznie „Stocznią”.

W 2015 roku otworzyła się tam ulica Elektryków - niewielka przestrzeń uruchamiana w sezonie letnim przed klubem B90, która służyła głównie imprezowaniu i spotkaniom towarzyskim. To miejsca, w którym grają dje, muzyka gra od południa do białego rana, a przy tym można coś zjeść i wypić - dzięki strefie gastronomicznej z modnymi foodtruckami. Ul. Elektryków ma dziś ugruntowaną markę, przyciąga tłumy chętnych, rosnące z roku na rok. I rozbudowuje się - "wyrastają" tam nowe obiekty - konstrukcje zbudowane z kontenerów do transporu morskiego, gdzie mieszczą się bary, djka i scena.

Od tego roku kontenerów na terenach postoczniowych przybyło, bowiem na początku sierpnia, przy położonej nieopodal ulicy Narzędziowców otworzyła się nowa atrakcja z widokiem na słynne dźwigi - 100cznia. Jak zaznacza współwłaścicielka Alicja Jabłonowska, która prowadzi nową przestrzeń wspólnie z mężem Kubą Łukaszewskim, nie jest to powtórka z ulicy Elektryków, ale uzupełnienie oferty życia nocnego na terenach postoczniowych.

- Co prawda działamy do 1-2 w nocy, ale zależy nam, żeby więcej aktywności odbywało się w czasie, kiedy jeszcze na zewnątrz świeci słońce - mówi Jabłonowska. - Zależało nam, żeby to była taka przestrzeń, dokąd można przyjść na obiad czy nawet na śniadanie, posiedzieć, odpocząć, a niekoniecznie potańczyć. Bardziej współpracujemy z ulicą Elektryków niż konkurujemy - u nas będzie aktywnie w tygodniu, a weekendowo spokojniej.

Konkurencja nie jest potrzebna, bo zarówno jedna przestrzeń, jak i druga mogą pochwalić się dużą popularnością. Jak przyznaje Jabłonowska, koncert otwierający działalność 100czni cieszył się frekwencją, która znacznie przeszła ich oczekiwania. - Było bardzo dużo osób, nie jestem w stanie oszacować ile dokładnie. Widać, że ludzie są zainteresowani spędzaniem czasu poza domem.

Podwórko przy Królewskiej Fabryce Karabinów na Dolnym Mieście to zupełnie nowe centrum rekreacyjne, z nieznaną tu wcześniej ofertą gastronomiczną i artystyczną
Podwórko przy Królewskiej Fabryce Karabinów na Dolnym Mieście to zupełnie nowe centrum rekreacyjne, z nieznaną tu wcześniej ofertą gastronomiczną i artystyczną
Fot. Grzegorz Mehring / www.gdansk.pl

Historia zatacza koło

Kolejne tegoroczne rewolucje lifestylowo-kulturalne wracają do miejsca startu - nowe projekty powstają w Śródmieściu. W lipcu tego roku, na terenie graniczącym z Krakowską Fabryką Karabinów otworzyło się Podwórko. I znów: jedzenie, muzyka, sztuka, to tego wydarzenia specjalne, jak np. kiermasz vintage - a 13 sierpnia odbędzie się tu pierwszy gdański targ roślinny.

Nocne życie dociera też nad Motławę, za sprawą nowych inwestycji mieszkaniowych - ale tu dopiero kiełkuje. Przy ulicy Stara Stocznia w tym roku otworzyły się pierwsze lokale, przy których powstała niewielka przestrzeń wypoczynkowa. Stanęły pierwsze stoliki z parasolami i leżaki z widokiem na Gdańsk. Tylko czekać, aż i tu pojawią się tłumy amatorów wieczornego i nocnego miejskiego życia.

Agata Olszewska (0)
www.gdansk.pl
wcześniejsza wiadomość
Nietypowa spacerowiczka w ZOO. Poznajcie uroczą Gabrysię
późniejsza wiadomość
Prof. Jerzy Młynarczyk - były prezydent Gdańska - skończy…