III Forum Migracji. Iracki poeta w ECS o tym, jak Polska zwróciła mu wolność

Umar Abdul-Nasser, poeta z Mosulu w Iraku, opowiadał w Gdańsku o ucieczce przed ISIS i nowym życiu we Wrocławiu. - W Polsce odetchnąłem powietrzem wolności - powiedział. Gdańsk też już wie, jakiemu artyście pomoże w ramach programu udzielania schronienia zagrożonym pisarzom ICORN.

III Forum Migracji. Iracki poeta w ECS o tym, jak Polska zwróciła mu wolność
A
A
data publikacji: 16 grudnia 2017 r.

Umar Abdul-Nasser, iracki poeta z Mosulu (po lewej) w rozmowie z Awsem Kinani, gdańszczaninem tunezyjskiego pochodzenia w ECS
Umar Abdul-Nasser, iracki poeta z Mosulu (po lewej) w rozmowie z Awsem Kinani, gdańszczaninem tunezyjskiego pochodzenia w ECS
Grzegorz Mehring/gdansk.pl

Już w styczniu 2018 roku przyjedzie do Gdańska artysta szukający schronienia w ramach międzynarodowego programu ICORN. 

Taki artysta - korzystający z programu ICORN - poeta z irackiego Mosulu, mieszka już od kilku miesięcy we Wrocławiu. Tam studiuje, pisze, poznaje Polskę. Przyjechał do Gdańska w piątek, 15 grudnia, opowiedzieć o swoim życiu, w ramach III Forum Migracji. 


Gdańsk w ICORN. Miasto będzie pomagać represjonowanym pisarzom


Abdul-Nasser tak opowiadał o Iraku: - Już wcześniej, zanim Mosul został zdobyty przez Państwo Islamskie, działalność artystyczna była związana z ryzykiem: nigdy nie wiadomo, kto zostanie porwany, kto zabity. Dotyczyło to dziesiątek osób. Potem, gdy ISIS zdobył Mosul, za działania artystyczne groziła kara śmierci. Ja wcześniej na ulicy czytałem swoje wersety o rewolucji, o prawach kobiet, o miłości. Ale ISIS jest przeciwne uczuciom takim jak miłość czy wolność. Gdy weszli do Mosulu, zabili jednego artystę na ulicy, a innych szybko uciszyli.

Abdul-Nasser złożył więc aplikację do organizacji ICORN, która udziela schronienia artystom (pisarzom, poetkom, wydawcom, blogerom), których życie jest w niebezpieczeństwie, albo którzy nie mają możliwości skorzystania z wolności słowa w swoim kraju. To może być Syria, Irak, Bangaldesz, Turcja. Ostatnio także Rosja. 

Abdul-Nasser został przez ICORN (główna siedziba w norweskim Stavanger) umieszczony we Wrocławiu. Trafił tam w lipcu tego roku.


Abdul-Nasser opowiada o życiu w państwie ISIS
Abdul-Nasser opowiada o życiu w państwie ISIS
Grzegorz Mehring/gdansk.pl

Jak dotarł z Państwa Islamskiego do Polski?

Wspomina: - Próba ucieczki z Mosulu była w oczach ISIS zbrodnią. Nie pozwalali ludziom wyjeżdżać, bo potrzebowali cywilów jako tzw. ludzkich tarcz. Udało mi się jednak przedostać z terenu kontrolowanego przez ISIS do irackiej armii. Z wolnego Bagdadu trafiłem do Polski.

Jak poecie z Iraku przydaje się pobyt we Wrocławiu? Abdul-Nasser: - W Polsce poczułem oddech pokoju, oddech wolności. Uczę się polskiego, staram się zrozumieć polską kulturę. Tłumaczę moje wiersze, wersety, na polski. Dziś piszę dalej o miłości i... pięknie kobiet w Polsce.

Poeta będzie w Polsce przez rok. Czy potem wróci do Mosulu?

- Jak będzie wyglądał Irak za kilka lat nikt jeszcze nie wie. Ciężko więc odpowiedzieć. Na razie skupiam się na pobycie w Polsce. To wielka rzecz, że ISIS został pokonany, wyparty z Mosulu. Jestem w kontakcie z rodziną w Iraku. Jest lepiej. Ale zawsze pozostaje strach. Wojna zostawia głębokie ślady w ludzkiej psychice.

Gdańsk też już wie, kto przyjedzie w okolicach stycznia 2018 jako rezydent w ramach programu ICORN. Ze względów bezpieczeństwa, aby nie narażać artysty na żadne ryzyko, ICORN nie ujawnia na razie, kto to jest.

W Polsce schronienie dla pisarzy, których życie jest zagrożone, oferują od siedmiu lat Kraków i od lipca Wrocław. Gdańsk dopiero przystąpił do programu.

Abdul-Nasser zapisał się na zajęcia uniwersyteckie z języka polskiego i kultury polskiej, szuka też na własną rękę muzyków, z którymi mógłby współpracować w projektach poezji czytanej do muzyki. Artysta ma w Polsce swobodę, o której w Mosulu może tylko pomarzyć.


Młodzież z II LO w Gdańsku pojechała do Finlandii i Niemiec, zobaczyć, jak cywilizowana Europa pomaga uchodźcom. Od lewej: Dominika Kozdroń 2d, Anna Treder 2d, Ewa Marzjan-Jeleńska (koordynatorka projektu), Mikołaj Misiewicz 2b, Karol Gąsienica 2b, Julia Dudzińska 2b
Młodzież z II LO w Gdańsku pojechała do Finlandii i Niemiec, zobaczyć, jak cywilizowana Europa pomaga uchodźcom. Od lewej: Dominika Kozdroń 2d, Anna Treder 2d, Ewa Marzjan-Jeleńska (koordynatorka projektu), Mikołaj Misiewicz 2b, Karol Gąsienica 2b, Julia Dudzińska 2b
Dawid Linkowski/ ECS

Gdańska młodzież uczy się, jak uchodźcom pomaga Europa 

To nie koniec gdańskich działań na rzecz poszkodowanych przez wojny domowe czy dżihadystów. 

W gdańskim II Liceum Ogólnokształcącym przy ul. Pestalozziego działa program w ramach Erasmusa +, dzięki któremu gdańskie nastolatki poznają, czym jest autentyczna pomoc dla uchodźców w Finlandii i Niemczech.

Grupa uczniów z “dwójki” była już w kwietniu w fińskim ośrodku dla młodocianych uchodźców (14-16 lat) w mieście Kotka w Finlandii; w start-upie w Helsinkach, który pomaga uchodźcom zakładać własne biznesy oraz w benedyktyńskim klasztorze pod Lubeką (Kloster Nutschau), gdzie azyl znaleźli uchodźcy z Erytrei.

Koordynatorką projektu “Migration - challange, change and chance” jest w II LO anglistka Ewa Marzjan-Jeleńska. Mówi, że program daje uczennicom i uczniom niepowtarzalną szansę na bezpośrednie spotkanie z uchodźcami z Syrii czy Iraku i zrozumienie, na czym polega pomoc europejskich krajów, które zdecydowały się na przyjęcie uchodźców (Polska odmawia).

Marzjan-Jeleńska: - Kiedy osobiście pozna się tych ludzi, na przykład 14-letnich uchodźców z Syrii, można zrozumieć, że to nie są wcale żadni fanatycy, którzy chcą zabijać, tylko młodzi ludzie z problemami, z powojennymi traumami, którzy z narażeniem życia uciekali od przerażającej wojny. Takie wyjazdy do ośrodków w Finlandii czy Niemczech zawsze mają pozytywny wydźwięk, bo polska młodzież może na własne oczy zobaczyć, na czym polega pomoc, jakie są wyzwania. Polscy uczniowie mogą też docenić, jakie sami mają szczęście, że nie muszą uciekać przed wojną.


Niemieccy chrześcijanie uczą polską młodzież, że trzeba pomagać uchodźcom. W klasztorze benedyktynów pod Lubeką pomagają azylantom z Erytrei
Niemieccy chrześcijanie uczą polską młodzież, że trzeba pomagać uchodźcom. W klasztorze benedyktynów pod Lubeką pomagają azylantom z Erytrei
Ewa Marzjan-Jeleńska

Zapytałem Marzjan-Jeleńską czy zdecydowałaby się na przyjęcie uchodźców w Polsce?

- Wierzę w Boga, jestem chrześcijanką, więc wiem, że bliźnim w potrzebie trzeba pomagać. Polityka to jedno, ale autentyczna konieczność niesienia pomocy tym ludziom to zupełnie inna sprawa. Nam też kiedyś pomagano, gdy uciekaliśmy przed komunizmem na Zachód.

Więcej o programie "Migracje: wyzwanie, zmiana i szansa" w II LO w Gdańsku tutaj i tutaj



Sebastian Łupak (0)
www.gdansk.pl
sebastian.lupak@gdansk.pl
więcej tekstów autora
Sebastian Łupak (0)
www.gdansk.pl
sebastian.lupak@gdansk.pl
więcej tekstów autora