Grzegorz Kuświk raz, Flavio Paixao dwa razy i Lechia wygrywa pewnie 3:0

Po wyjazdowej porażce z Wisłą Kraków piłkarze Lechii zaliczyli udany powrót na Stadion Energa Gdańsk. W piątkowy wieczór, 9 grudnia, pewnie pokonali Śląsk Wrocław 3:0. Po raz pierwszy w tegorocznym sezonie ligowym od pierwszej minuty zagrał Sebastian Mila.

Grzegorz Kuświk raz, Flavio Paixao dwa razy i Lechia wygrywa pewnie 3:0
A
A
data publikacji: 09 grudnia 2016 r.

Flavio Paixao zagrał od pierwszej minuty, zdobył dwa gole, ma ich już na koncie osiem
Flavio Paixao zagrał od pierwszej minuty, zdobył dwa gole, ma ich już na koncie osiem
fot. Jerzy Pinkas/www.gdansk.pl

W ostatnim meczu przed własną publicznością w tym roku biało-zieloni znów musieli zaprezentować się kibicom w zmienionym ustawieniu. Kontuzje wykluczyły z gry Mario Malocę, Simeona Sławczewa i Pawła Stolarskiego, zaś przeziębienie uniemożliwiło występ Michałowi Chrapkowi. Z kolei na ławkę rezerwowych powędrowali Rafał Wolski oraz Marco Paixao. 

Zamiast nich w składzie Lechistów pojawił się Milen Gamakow, a także Sebastian Mila, dla którego był to pierwszy w tym sezonie występ w wyjściowej jedenastce. Sebastian założył oczywiście opaskę kapitana.

Trener Lechii Piotr Nowak mówił już po meczu ze Śląskiem.

- Wszyscy piłkarze, których mam w kadrze są dla mnie tak samo ważni i widać, że między nami jest dobra platforma współpracy

Gdańszczanie od początku spotkania cierpliwie nabijali statystykę posiadania piłki, zaś goście czekali na okazję do kontry. I w 9. minucie taką okazję sobie stworzył, jednak po dośrodkowaniu Adama Kokoszki w dogodnej pozycji w bramkę nie trafił Ryota Morioka. Oprócz tej akcji w polu karnym Lechii i wrocławian było niegroźnie.

Trener Śląska Mariusz Rumak komentował:

- Mieliśmy swój plan na to spotkanie i gdyby nie nasz szkolny błąd, to pierwsza połowa mogła skończyć się remisem 0:0, a wówczas mecz mógłby potoczyć się zupełnie inaczej. A tak to po stracie bramki musieliśmy podejść wyżej, co Lechia wykorzystała. 

W 30. minucie podopieczni Piotra Nowaka popisali się dobrą akcję w ofensywie, która przyniosła im gola. Grzegorz Wojtkowiak wykorzystał dobre podanie Sławomira Peszki oraz błąd Petera Grajciara i dośrodkował piłkę wprost na głowę wbiegającego przed bramkę Lubosa Kamenara Flavio Paixao. Portugalczyk, który wrócił do pierwszego składu Lechii udanie zamknął akcję celnym strzałem głową i dał Lechii prowadzenie.
 

Na boisku nie brakowało walki
Na boisku nie brakowało walki
fot. Jerzy Pinkas/www.gdansk.pl

Druga połowa rozpoczęła się bliźniaczo do pierwszej. Ponownie piłkarze Lechii mieli częściej piłkę przy nodze, a podopieczni Mariusza Rumaka skupiali się na kontratakach. I ponownie po jednej z kontr stworzyli sobie bardzo dobrą okazję do zdobycia bramki, ale po podaniu Mario Engelsa ponownie stuprocentową sytuację zmarnował w 54. minucie Morioka.

I tak jak było w pierwszej części meczu odpowiedź Lechii na dobrą akcję Śląska zakończyła się bramką dla biało-zielonych. Po ładnej akcji Peszki oraz Milosa Krasicia piłka trafiła w polu karnym do Grzegorza Kuświka. Napastnik Lechii „przełożył” sobie jeszcze obrońcę gości i ze spokojem strzelił swojego siódmego gola w tym sezonie, podwyższając prowadzenie gdańszczan na 2:0. 

Na boisku pojawiali się zmiennicy. Trener Nowak nie krył zadowolenia z ich postawy oraz Gamakowa i Mili, którzy wyszli w pierwszej jedenastce, ale rozegranych minut mieli do tej pory mniej.  

- Cieszę się z występów Milena Gamakowa, Aleksandara Kovacevicia, Piotrka Wiśniewskiego czy Marco Paixao, którzy dopisali kolejne minuty i pokazali, że choć do tej pory grali mniej, to są ważnymi postaciami zespołu i stanowią jego wartość. Wyśmienite spotkanie rozegrał Sebastian Mila.

Druga bramka strzelona przez Lechię mocno podłamała zespół Śląska, który nie potrafił już w szczególny sposób zagrozić bramce Vanji Milinkovicia-Savicia. Lechiści zaś bez większego wysiłku rozgrywali piłkę, z każdą minutą przybliżając się do zwycięstwa. A w 90. minucie postawili na nim stempel, kiedy po dośrodkowaniu Marco Paixao swoją drugą bramkę tego wieczoru zdobył jego brat Flavio, ustalając końcowy rezultat spotkania. 

Trener Rumak stwierdził:

- Mieliśmy swoje sytuacje, którzy w meczu z taką drużyną jak Lechia trzeba zamieniać na bramki, bo to się później mści. Lechia zagrała jak wytrawny bokser i, mimo że nie miała zbyt wielu okazji, to strzeliła trzy gole. 

Zadowolony był szkoleniowiec Lechii:

- Zagraliśmy bardzo solidne 90 minut i na taki mecz czekaliśmy chyba całą rundę. Chłopcom należy się pochwała za ten występ, zwłaszcza po takim meczu, jak w minionej kolejce w Krakowie. Zagraliśmy bardzo konsekwentnie przez cały mecz i teraz możemy cieszyć się z efektów w postaci wygranej 3:0. Zyskaliśmy pozytywną energię, która powinna procentować na wiosnę. Za nami dobra pierwsza część sezonu, bo już teraz mamy w dorobku więcej punktów, niż zgromadziliśmy w 30 kolejkach poprzednich rozgrywek. 

Biało-zieloni mają za sobą 19. meczów, w których zdobyli 39 punktów. 

Lechia Gdańsk - Śląsk Wrocław 3:0 (1:0)

Bramki: F. Paixao (30., 90.), Kuświk (59.)

Żółte kartki: Gamakow, Krasić

Lechia: Milinković-Savić - Wojtkowiak, Nunes, Janicki, Wawrzyniak - F. Paixao, Gamakow, Mila (72. Wiśniewski), Krasić (78. Kovacević), Peszko - Kuświk (81. M. Paixao)

Śląsk: Kamenar - Dankowski, Dvali, Celeban, Grajciar - Engels (64. Roman), Kokoszka (83. Idzik), Stjepanović, Morioka, Alvarinho - Riera (74. Biliński)