Gdańsk uczcił 220-lecie Mazurka Dąbrowskiego - niezwykły koncert pod Dworem Artusa

Kolorowy wakacyjny tłum uczestniczył w niedzielę w uroczystym wykonaniu Mazurka Dąbrowskiego na Długim Targu. Niezwykłe było wszystko - łącznie ze scenerią. Na schodach Dworu Artusa stanęły dwa chóry, nieopodal ustawiono przyczepę z przewoźnym carillonem, a wokół Fontanny Neptuna skupili się wszyscy, którzy skorzystali z zaproszenia: setki gdańszczan, ale także przypadkowi turyści.

Gdańsk uczcił 220-lecie Mazurka Dąbrowskiego - niezwykły koncert pod Dworem Artusa
A
A
data publikacji: 16 lipca 2017 r.
Po odśpiewaniu hymnu. Chórzyści schodzą za sceny bocznymi schodami Dworu Artusa - młodzi uczestnicy wydarzenia są w świetnych nastrojach, podobnie jak wszyscy, którzy w niedzielę, 16 lipca, przyszli na Długi Targ zaśpiewać Mazurka Dąbrowskiego
Po odśpiewaniu hymnu. Chórzyści schodzą za sceny bocznymi schodami Dworu Artusa - młodzi uczestnicy wydarzenia są w świetnych nastrojach, podobnie jak wszyscy, którzy w niedzielę, 16 lipca, przyszli na Długi Targ zaśpiewać Mazurka Dąbrowskiego
Dominik Paszliński/www.gdansk.pl


Tak radosne uroczystości patriotyczne są w Polsce rzadkością - wszystko udało się bez typowego dla naszej rzeczywistości politycznej napuszenia i nacjonalistycznej retoryki. Zanim rozpoczęły się obchody 220-lecia Mazurka Dąbrowskiego, gdański chór Music Everywhere dwukrotnie przeprowadził na schodach Dworu Artusa mini-próbę - dając popis swoich świetnych umiejętności. Wykonywali anglojęzyczne piosenki w stylistyce pop. Już samo to stało się turystyczną atrakcją: wiele osób przystawało, robiło zdjęcia, wielu chętnie nagrywało występ.

CZYTAJ TEŻ:

Gdański bunt Wybickiego. 220 lat Mazurka Dąbrowskiego - zaśpiewajmy go razem w niedzielę

QUIZ. Sprawdź się - co wiesz o hymnie narodowym i jego twórcy?

Music Everywhere wrócili na scenę zaimprowizowaną na schodach Dworu Artusa o godz. 13 - w towarzystwie równie atrakcyjnego wizualnie, złożonego z nieco starszych śpiewaków Chóru Mieszczan Gdańskich. Wykonanie Mazurka Dąbrowskiego zaczęła na carillonie Monika Kaźmierczak - sam widok instrumentu robi duże wrażenie, jest to bowiem duża przeszklona przyczepa, w której zamontowano dzwony. Artystka wydobywa dźwięki siedząc w niewielkim pomieszczeniu wewnątrz przyczepy i uderzając w specjalną klawiaturę.

Po carillonie melodię Mazurka Dąbrowskiego podjęli chórzyści, a z nimi - publiczność. Wyśpiewano cztery zwrotki z refrenami. Było to tak piękne wykonanie, że wiele osób miało łzy w oczach. Po zakończeniu hymnu rozległy się oklaski, a następnie radośni i uśmiechnięci uczestnicy tego wydarzenia zaczęli się rozchodzić.

Warto zauważyć wysiłek organizatorów - Urzędu Miejskiego w Gdańsku i Muzeum Narodowego w Gdańsku, którego filią jest Muzeum Hymnu Narodowego w Będominie k. Kościerzyny. Przygotowano pamiątkowe karty pocztowe z malarskimi wyobrażeniami scen z okresu XVIII i XIX-wiecznych walk o niepodległość - wszystkie rozdawano gratis. Część kart miała przyklejone znaczki pocztowe, po to, by uczestnicy wydarzenia mogli na miejscu skreślić kilka zdań pozdrowienia z Gdańska do rodziny lub znajomych i wrzucić kartkę do specjalnie przygotowanej, stojącej obok, skrzynki pocztowej. Przechodniom rozdano też 3 tysiące chorągiewek biało-czerwonych i gdańskich oraz przygotowany specjalnie na tę okazję broszurowy śpiewnik z tekstem Mazurka Dąbrowskiego i krótką historią pieśni.

Zanim odśpiewano Mazurka Dąbrowskiego, kierownik Muzeum Hymnu Narodowego w Będominie Przemysław Rey, ubrany w replikę stroju z początków XIX w. w prosty i ciekawy sposób przybliżył zebranym okoliczności historyczne, które doprowadziły do utworzenia Legionów Polskich we Włoszech, roli jaką odegrali gen. Jan Henryk Dąbrowski i Józef Wybicki, a także okoliczności w jakich napisana została “Pieśń Legionów Polskich” - znana dziś jako Mazurek Dąbrowskiego, a w lutym 1927 r. (90 lat temu) ustanowiona polskim hymnem państwowym.

Prezydent Gdańska Paweł Adamowicz przypomniał natomiast, że Józef Wybicki - pomorski szlachcic spod Kościerzyny - miał w swoim życiu ważny epizod gdański.

- Tutaj, w kolegium jezuickim na Starych Szkotach, pobierał nauki - mówił prezydent Adamowicz. - Co prawda został z tego kolegium przez jezuitów usunięty za zorganizowanie buntu przeciwko karom cielesnym, a kary takie stosowano w tamtych czasach chętnie za przewinienia i brak postępów w nauce, ale Gdańsk odgrywał w jego życiu ważną rolę. Wybicki bywał na Długim Targu, bywał we Dworze Artusa, przed którym stoimy. Był w stojącym tu obok Ratuszu Głównomiejskim. Znał te miejsca. Można powiedzieć, że był również gdańszczaninem.

Paweł Adamowicz zwrócił też uwagę zebranych, że Wybicki obok nazwisk Bonapartego, gen. Dąbrowskiego i hetmana Czarnieckiego upamiętnił w tekście pieśni jedno imię żeńskie.

- Piękne imię Basia - podkreślił prezydent. - Czy są tu z nami panie Basie?!

W tłumie ręce podniosło kilkanaście pań, które również otrzymały oklaski.

Prezydent Paweł Adamowicz i ks. Henryk Kilaczyński, proboszcz parafii św. Ignacego, składają kwiaty pod popiersiem Józefa Wybickiego. Osoby wychodzące z kościoła po mszy świętej nagrodziły ten gest oklaskami
Prezydent Paweł Adamowicz i ks. Henryk Kilaczyński, proboszcz parafii św. Ignacego, składają kwiaty pod popiersiem Józefa Wybickiego. Osoby wychodzące z kościoła po mszy świętej nagrodziły ten gest oklaskami
Dominik Paszliński/www.gdansk.pl

Wcześniej, o godz. 11.45. prezydent Adamowicz z proboszczem ks. Henrykiem Kilaczyńskim złożyli wiązankę kwiatów pod popiersiem Józefa Wybickiego przy kościele św. Ignacego na Oruni (Stare Szkoty). Nieopodal tego miejsca mieściło się nieistniejące już kolegium jezuickie, w którym pobierał nauki przyszły autor hymnu narodowego. W świątyni, która przetrwała zawieruchy historii, młody Wybicki bywał jako uczestnik uroczystości religijnych.

oprac. RD
wcześniejsza wiadomość
1500 m pływania, 40 km jazdy rowerem oraz 10 km biegu. Najlepszy Bartosz Banach
późniejsza wiadomość
Ulica nie jest miejscem dla dzieci - w miejskiej świetlic…