Festiwal FETA: zmyty przez ulewę w czwartek, odżył w piątek

Ściana wody z nieba, jaka spadła z czwartku na piątek w Gdańsku, nieomal uniemożliwiła rozpoczęcie XX Międzynarodowego Festiwalu Teatrów Plenerowych i Ulicznych FETA - część spektakli odwołano. Drugi dzień festiwalu przebiegł spokojnie. W piątek 15 lipca 2016 r. Stare Przedmieście i Dolne Miasto opanowali cyrkowcy, szczudlarze, barwne postaci i głośna muzyka, a publiczność dopisała.

Festiwal FETA: zmyty przez ulewę w czwartek, odżył w piątek
A
A
data publikacji: 16 lipca 2016 r.

Teatry uliczne mają zwykle świetny kontakt z publicznością i łatwo podbijają jej serca. Tak też było w czasie piątkowego występu Big Bang Company duńskich artystów z Dansk Rakkerpak.
Teatry uliczne mają zwykle świetny kontakt z publicznością i łatwo podbijają jej serca. Tak też było w czasie piątkowego występu Big Bang Company duńskich artystów z Dansk Rakkerpak.
Grzegorz Mehring/www.gdansk.pl

Aż 13 spektakli i liczne wydarzenia towarzyszące czekały na odwiedzających Stare Przedmieście i Dolne Miasto podczas drugiego dnia tegorocznej, jubileuszowej - bo aż dwudziestej edycji Międzynarodowego Festiwalu Teatrów Plenerowych i Ulicznych FETA. Piątek na Dolnym Mieście zdominowały spektakle polskich teatrów.

Program festiwalu znajdziesz TUTAJ

Na Placu Wałowym swój niewielki teatr lalkowy rozstawił gdańszczanin Marcin Marzec - czyli jednoosobowy Teatr Barnaby. Jego rozśpiewane przedstawienie „Czerwony Kapturek”, na motywach słynnej baśni Charlesa Perraulta cieszyło się ogromnym powodzeniem, nie tylko wśród dzieci, ale i dorosłych. Aktor zaprezentował niedługą, ale bardzo zabawną bajkę pełną chwytliwych piosenek i gagów. Energicznie poruszał się po scenie, droczył się z publicznością i zmieniał głos, podkładając go postaciom wilka, babci i oczywiście tytułowej bohaterki. Fantastycznie radził sobie z młodymi widzami, wciągając ich do spektaklu. „Widzieliście tutaj gdzieś babcię Czerwonego Kapturka?” - udając, że nie może znaleźć lalki pytał zaintrygowane dzieci, które z zapałem wskazywały palcem w miejsce, gdzie „ukryła” się kukiełka.

Teatr 3,5 z Dzierzgonia, który wiecznie poszukuje i dąży do niemożliwego...
Teatr 3,5 z Dzierzgonia, który wiecznie poszukuje i dąży do niemożliwego...
Materiały prasowe

Na interakcji z widzami i przypadkowymi przechodniami oparty był także spektakl innego polskiego teatru. A3Teatr z miasta Kleszczele zabrał widzów (dosłownie) w surrealistyczną podróż do świata zmysłów. Bohaterami ich spektaklu utrzymanego w konwencji kabaretu lirycznego była ogromna dłoń symbolizująca dotyk, para oczu i uszu oraz nos. Aktorzy dwoili się i troili śpiewając, tańcząc, grając na akordeonie i wciągając publiczność do swojej zwariowanej gry. Obrażali i drwili, czasami dosyć rubasznie, ale widzom zdawało się to nie przeszkadzać, wręcz przeciwnie - co chwilę ktoś wybuchał głośnym śmiechem.

Z zupełnie innych środków korzystał Teatr 3.5 z Dzierzgonia, który mówi o sobie, że „wiecznie poszukuje i dąży do niemożliwego”. Ich „Inżynieria Marzeń” to faktycznie teatr mocno alternatywny, oparty na metaforach i wieloznacznej symbolice. Skromną scenografię tego niemego przedstawienia - zaledwie kilka składanych drewnianych krzeseł, czerwona rama od lustra, biała drabina i czarny stelaż na środku - rekompensowała muzyka z głośników, niekiedy nostalgiczna, innym razem roztańczona. Sam spektakl przez większość czasu jest jednak bardzo statyczny, zdecydowanie przeznaczony dla dojrzalszego widza.

Oprócz dokonań polskich teatrów plenerowych drugiego dnia można było podziwiać występy zespołów z Francji, Holandii, Rosji, Włoch i Niemiec. Bardzo barwny i plastyczny okazał się „Big Bang Company” Dansk Rakkerpak z Danii, w którego finale jeden z bohaterów staje się żywą kulą armatnią (zobacz galerię).

Agata Olszewska (0)
www.gdansk.pl
agata.olszewska@gdansk.pl
więcej tekstów autora
Agata Olszewska (0)
www.gdansk.pl
agata.olszewska@gdansk.pl
więcej tekstów autora