[Felieton] Kibice vs. chuligani: 0:1? Oby rozsądek na derbach pokonał nienawiść

Nie dajmy się zwariować. Piłka nożna musi wywoływać emocje. Nawet skrajne. Ale nie nienawiść. Niech nie zepsuje ona derbów Arka Gdynia - Lechia Gdańsk w najbliższą niedzielę.

[Felieton] Kibice vs. chuligani: 0:1? Oby rozsądek na derbach pokonał nienawiść
A
A
data publikacji: 27 października 2016 r.

Ogień na trybunach Energa Stadionu Gdańsk podczas meczu z Piastem Gliwice. Kibice Lechii Gdańsk palą sektorówkę Arki Gdynia
Ogień na trybunach Energa Stadionu Gdańsk podczas meczu z Piastem Gliwice. Kibice Lechii Gdańsk palą sektorówkę Arki Gdynia
Grzegorz Mehring/gdansk.pl

Mieszkam w Gdańsku Osowej, właściwie na styku miast: Gdańska i Gdyni. Na jednym osiedlu, w jednym bloku, na jednej klatce schodowej potrafią tu mieszkać kibice Lechii i Arki.

Na co dzień potrafimy się na siebie wyzłośliwiać, wysyłać sms-y z docinkami, “gratulować” sobie nawzajem przegranych meczów. Trochę się ostatnio nasłuchałem o “sukcesie” Lechii, po tym, gdy odpadła z Pucharu Polski z Puszczą Niepołomice.
Wszystko to jednak jest robione w atmosferze przyjaźni i nieco złośliwego, ale jednak dobrego humoru. 

Cieszymy się na derby: ci za Lechią i ci za Arką. Bo pojedynek toczony dotąd korespondencyjnie, teraz odbędzie się na  jednym boisku. Spotkamy się w bezpośrednim starciu. Będą emocje, ale nie będzie nienawiści. Ten mecz będzie dotyczył tych samych osiedli, tych samych bloków. Na pewno na koniec wypijemy wspólne piwo. Bo jesteśmy kibicami, ale normalnymi.

Na mecze chodzimy dla emocji, dla rozrywki. Najczęściej z dziećmi. Dopingujemy z pasją, ale bez ślepego fanatyzmu. Nie lubimy, jak ktoś nam mówi, kiedy mamy wstawać, kiedy krzyczeć i nigdy nie wyzywamy przeciwnika od k… Jesteśmy “nieprzemakalni” na nienawiść, jesteśmy normalni. Nie bronimy jednak innym stać w młynie i dopingować na głos, bo wierzymy w różne formy kibicowania. Ale wierzymy też w wyraźne granice: nie dla chuligaństwa! 
Nocny napad kibiców Lechii Gdańsk, zamaskowanych, w kominiarkach, z kijami bejsbolowymi, na halę Arki Gdynia to skandal; kradzież sektorówki (ogromnej flagi) Arki, darcie jej i palenie (!) na stadionie w Gdańsku podczas meczu z Piastem to nie jest kibicowanie. To nienawiść, pogarda, głupota. I wykroczenie. I nie dajmy sobie wmówić inaczej.  

Tak samo, jak pisanie na fladze “Śmierć Lechii”. To też nienawiść.

Piłka nożna nie powinna mieć nic wspólnego z przemocą, nienawiścią i agresją, w tym werbalną. Jeśli tak jest, jest to patologia. 

Legia Warszawa zapłaciła ogromną cenę za lata tolerowania nienawiści na swoim stadionie. To, że grupa kilkuset chuliganów biegała po stadionie w kominiarkach i z gazem łzawiącym na meczu z BVB nie powinno tam nikogo dziwić, bo klub przez lata tolerował podobne zachowania. W efekcie oczekiwany przez dekady mecz z Realem Madryt odbędzie się przy pustych trybunach. 20 tysięcy ludzi poniesie karę zbiorową i zapłaci za głupotę kilkuset chuliganów. A wszystko z winy klubu, który nie potrafił przez lata zapanować nad Żyletą. 

Lechia Gdańsk może, niestety, skończyć podobnie. Być może klub zdobędzie mistrzostwo Polski (oby!), być może zagra w europejskich pucharach. Jeśli jednak już teraz toleruje się darcie sektorówki i jej palenie na trybunach, to takie zachowania mogą się kiedyś powtórzyć.  

Zapytałem w klubie, co się właściwie zdarzyło. Uszłyszałem, że rzeczywiście na trybunie pojawił się jakiś płomień, który szybko został ugaszony! Nie wiadomo jednak, co się właściwie paliło. Poza tym nie doszło do żadnego innego zakłócenia porządku. Sprawą zajmuje się teraz Komisja Ligi (ciało dyscyplinarne Ekstraklasy). Lechia się nią nie zajmuje. Co do podartej sektorówki: Lechia Gdańsk nie widziała, żeby był na niej jakiś napis świadczący o tym, że to flaga Arki Gdynia. Nie wiadomo więc, co było darte. Nikt też specjalnie w klubie nie pali się (sic!), żeby to wyjaśnić. 

Lechia, na żądanie policji, przekazała policjantom materiał dowodowy (nagranie wideo). 

Jak usłyszałem od rzecznika Ekstraklasy Maskymiliana Michalczaka, Komisja Ligi zajmie się tą sprawą na najbliższym posiedzeniu w środę, 2 listopada.

Być może klub mógł wydać oświadczenie potępiające takie zachowania, ba, mógłby nawet ukarać tych pirotechników. Są, jak widać, kibice równi i równiejsi - każdy z nas, nie chuliganów, za rozpalanie ogniska na stadionie, np. w sektorze rodzinnym, miałby - jak się domyślam - potężne kolegium i pewnie zakaz wejścia na stadion. Pewnie zostalibyśmy wyprowadzeni siłą. I słusznie, bo to chore i zagraża życiu i zdrowiu innych. Kowalski, Kowalska i ich dziecko muszą czuć się bezpiecznie na jakiejkolwiek imprezie masowej, nawet na derbach. Zwłaszcza na derbach! 

Czy Lechia chce zamieść popiół ze spalonego na stadionie materiału pod dywan? Oby nie!  

Wielka szkoda, że w momencie, gdy cywilizowany świat idzie do przodu i rozwija się piłkarsko, my cofamy się i na klubowych boiskach (patrz mecze Legii Warszawa z klubami z Europy - 0:6, 0:2, 1:5) i na trybunach. A przecież większość kibiców w Polsce, w Gdańsku, to ludzie normalni, potrafiący dopingować bez zapalniczki w ręku, bez kominarki na głowie, bez kija bejsbolowego w dłoni. Futbol jest dla ludzi.   

Mimo wszystko cieszę się na te derby ja, kibic Lechii, i cieszy się mój sąsiad, kibic Arki. Zobaczymy, kto komu będzie docinał po meczu, kto na kogo wyzłośliwiał. Piwo wypijemy razem.

Życzę wszystkim kibicom piłki nożnej w Trójmieście normalności! I wspaniałego, niezapomnianego meczu! Bez dymu, w przenośni i dosłownie. 



Sebastian Łupak (0)
www.gdansk.pl
sebastian.lupak@gdansk.pl
więcej tekstów autora
Sebastian Łupak (0)
www.gdansk.pl
sebastian.lupak@gdansk.pl
więcej tekstów autora