Drugie i ostatnie urodziny WL4. Pada ostatni bastion wolnej sztuki?

Adres przed i powojennej piekarni przy ul. Wiosny Ludów 4, pod którym rezydowali artyści, znika z mapy kulturalnej Gdańska. Po dwóch latach sztuka wyprowadza się z budynku. Na tym miejscu powstaną mieszkania. Artyści pożegnali się z WL4 organizując koncert, wystawy i spektakle.

Drugie i ostatnie urodziny WL4. Pada ostatni bastion wolnej sztuki?
A
A
data publikacji: 24 listopada 2017 r.
Budynek WL4, była piekarnia przestanie istnieć. Teren wykupił deweloper
Budynek WL4, była piekarnia przestanie istnieć. Teren wykupił deweloper
Grzegorz Mehring/gdansk.pl


W Gdańsku kurczą się przestrzenie, które zasiedlali artyści tworząc miejsca niezależne, twórcze, wzajemnie się inspirujące. Nie ma już Kolonii Artystów na terenie stoczni, rok temu działalność zamknął Instytut Sztuki Wyspa, właśnie znika spółdzielnia artystów w WL4 Przestrzeń Sztuki. Z różnych powodów, ale można powiedzieć, że wspólnym mianownikiem zmian była i jest ekonomia.

Jak to się zaczęło...

Czesław Podleśny to rzeźbiarz i artystyczny nomada. Ślązak, który studiował najpierw w Gdańsku, potem w Warszawie, mieszkał długo w Zakopanem, wędrował zawodowo po Stanach i Korei Płd., aż kilka lat temu wrócił nad morze. I wpadł mu w oko budynek z czerwonej cegły nad samą Motławą.

Ta przedwojenna Fabryka Chleba “Germania Brotfabrik”, po wojnie przemianowana na “Motława”, przy Wiosny Ludów 4 niszczała systematycznie od kiedy przestano wyrabiać tu pieczywo w latach 90., a nowy właściciel nie miał na nią pomysłu. Dawną piekarnię, “największy wypiek pumpernikla w Europie” - zasiedlili teraz przypadkowi najemcy - m.in. hurtownia rybek akwariowych, która zostawiła po sobie ściany zarośnięte mchem.

Rzeźby Czesława Podleśnego stoją przed WL4 nad Motławą
Rzeźby Czesława Podleśnego stoją przed WL4 nad Motławą
Grzegorz Mehring/gdansk.pl

- Wprowadziliśmy się tu z Adą Majdzińską, rzeźbiarką, w 2013 roku. Wtedy jeszcze ponad rok działały te hurtownie, walczyliśmy ze złodziejami złomu - wspomina Czesław Podleśny. - Pisałem listy do właściciela, że mam pomysł na to miejsce, a w międzyczasie poznałem Andrzeja Stelmasiewicza z Fundacji Wspólnota Gdańska, który właśnie zamknął Elbląską 66. Kiedy w końcu moje pismo trafiło do prezesa firmy, zaczęliśmy rozmawiać, i tak to się zaczęło.

Finansowo wsparła ich fundacja Andrzeja Stelmasiewicza, a właściciel Robert Pawłowski zgodził się udostępnić budynek za 1 złotych w zamian za opiekę - artyści mieli go utrzymywać w dobrym stanie.

- Zrobiłem taki biznesplan: ludzie płacą za wynajem pracowni, dzielimy to na pół - mówi Podleśny. - Jedna część idzie na utrzymanie budynku, a druga na zwrot kosztów fundacji za remont. Koszty jednak były ogromne. 

Od połowy 2015 roku powstawały tu pracownie artystów. Wprowadzili się rzeźbiarze, malarze, fotografowie, aktorzy... Powstała galeria wystawiennicza. Odbywały się wystawy, plenery i koncerty, spotkania i warsztaty, spektakle i odczyty. Bywali też rezydenci.

Pod dwóch latach zmienia się właściciel tego miejsca. Artyści muszą odejść.

Mural Mariusza Warasa na budynku WL4
Mural Mariusza Warasa na budynku WL4
Grzegorz Mehring/gdansk.pl


Czy miasto znajdzie dla nich miejsce?

Chociaż artyści są jak nomadzi i wędrówka za pracą, miejscem do grania czy malowania to część ich zawodowego życia, potrzebują też przestrzeni do tworzenia. Bezpiecznej przystani. Miasto zainicjowało program Gdańskie Otwarte Pracownie, który zakładał wynajem na preferencyjnych warunkach miejsca do prowadzenia pracy twórczej, ale w zamian za opracowanie program edukacyjnego dla lokalnej społeczności. Miasto przygotowało pięć niewielkich lokali, wnioski można było składać do 20 listopada. https://www.gznk.pl/nieruchomosci/lokale-uzytkowe/filtruj-status-otwarte-pracownie#lista. Wpłynęło kilkanaście podań. Komisja rekrutacyjna zaopiniuje teraz najlepsze propozycje.

Ale nie jest to program dla każdego.

Muralistka i malarka Iwona Zając, która wyprowadza się również, po 15 latach, z dawnego budynku dyrekcji Stoczni, gdzie nie tylko pracowała, ale też mieszkała ma poważne wątpliwości.

- Dobrze, że taki program powstaje, ale informacja, że mamy prowadzić zajęcia dla mieszkańców trochę mnie zaniepokoiła - mówi artystka. - Pracownia jest przestrzenią intymną artysty. To nie jest dom kultury, chyba że ktoś otwiera pracownię stricte warsztatową. My nie prowadzimy zajęć. Możemy to robić jeżeli jest to dla nas naturalne. Oszem, przez całe lata realizowałam warsztaty, bo uważałam, że jeżeli pracuję w nowym miejscu to warto się przedstawić mieszkańcom. Nauczyłam się tego podczas malowania murali, kiedy to często wchodziałam jako obca osoba w czyjąś prywatno-publiczną przestrzeń. Ale jeśli zamienia się to w program warunkujący otrzymanie pracowni to zaczyna się kolonizacja miejsca. My jesteśmy zmuszani do takiej działalności, a ludzie są nami umordowani. Kiedyś takich warsztatów było niewiele, teraz podobnych projektów jest mnóstwo i często nie ma chętnych, więc szuka się ich na siłę.

Mariusz Waras, artysta street-artowy, którego prace można podziwiać na całym świecie, w Bolzano, Stavanger, w Gdyni, na Zaspie, i jeszcze niedługo na budynku WL4, w którym rezydował, właśnie jedzie oglądać lokal na pracownię. Komercyjny. Zaproponowane przestrzenie są za małe dla muralisty.

- Pracowania malarska to zapach farb, hałas, nie wiem czy nie będzie to generowało konfliktów w budynku z mieszkańcami - zauważa Waras.

Remontowany budynek po Instytucie Sztuki 'Wyspa' będzie siedzibą Nowego Muzeum Sztuki NOMUS
Remontowany budynek po Instytucie Sztuki 'Wyspa' będzie siedzibą Nowego Muzeum Sztuki NOMUS
Dominik Paszliński/gdansk.pl

Miejscem dla nich nie będzie też nowopowstające Nowe Muzeum Sztuki NOMUS, które inauguruje swoją działalność w niedzielę 26 listopada 2017, chociaż jego pełnomocniczka Aneta Szyłak, była założycielka Instytutu Sztuki "Wyspa" czy "Łaźni" akceptuje prawa rynku.

- Mimo że jestem wielką miłośniczką organizacji offowych to myślę, że stabilność scenie artystycznej w Gdańsku nada muzeum sztuki współczesnej na bardzo dobrym poziomie, które też będzie im pomocne - tłumaczy.

Ale czy znajdą tu miejsce artyści z WL4, raczej wątpi: - Nie jesteśmy galerią miejską. Mamy inne zadania.

Zatem zanim będziemy śpiewać za Osiecką “...tylko koni żal” możemy spotkać się artystami już w ten weekend w WL4. Na zamknięcie pracowni przygotowali trzydniowe pożegnanie.

[od red.: na zdjęciach poniżej wernisaże, które odbywały się m. in. w galerii WL4: wystawa ceramiki Katarzyny Jóźwiak-Moskal pt. „Do trzech razy sztuka” i wystawa Szymona Szyszko "Tusz Na Papierze" - wystawa intermedialna łącząca malarswo i rysunek z tekstami towarzyszącymi powstawaniu prac]

Festiwal Przestrzeni Sztuki - Ostatni Dym

Wiosny Ludów 4

24-26 listopada 20167

piątek

godz. 19.04 do godz. 00.04 - spektakle, wystawy, pokazy, odczyty, wizualizacje, poezja

sobota

godz. 19.04 do godz. 00.04 - spektakle, wystawy, pokazy, odczyty, wizualizacje, poezja

niedziela

godz. 12.04 do 18.04 - Targowisko sztuki - będzie można kupić prace bezpośrednio od artystów.

Wydarzenia odbywać się będą niezależnie w czterech miejscach: na scenie w Galerii WL4, w Sali Marcina, w Oficynie i w Świetlicy na strychu. Planowane są również działania wokół budynku.

Anna Umięcka (0)
www.gdansk.pl
anna.umiecka@gdansk.pl
więcej tekstów autora
Anna Umięcka (0)
www.gdansk.pl
anna.umiecka@gdansk.pl
więcej tekstów autora