Dostateczny plus. Lechia remisuje 1:1 z Górnikiem po golu Marco Paixao

Jeśli na trybunach w Gdańsku był - jak go zapowiadano - niemiecki właściciel Lechii, Franz-Josef Wernze, zobaczył swoją drużynę grającą raz z polotem, a raz wakacyjnie. Ogólnie za remis z Górnikiem Zabrze 1:1 jest zaliczenie, ale ledwie na tróję z plusem.

Dostateczny plus. Lechia remisuje 1:1 z Górnikiem po golu Marco Paixao
A
A
data publikacji: 05 sierpnia 2017 r.

Stanisław Sętkowski, najwierniejszy kibic Górnika Zabrze, z nieodłącznym dzwonkiem - na trybunie gdańskiego stadionu
Stanisław Sętkowski, najwierniejszy kibic Górnika Zabrze, z nieodłącznym dzwonkiem - na trybunie gdańskiego stadionu
Jacek Szymański/ gdansk.pl

Stanisław Sętkowski to najwierniejszy kibic Górnika Zabrze. Nie mogło go więc zabraknąć w Gdańsku, na meczu Górnika z Lechią, choć z Zabrza na stadion dotarło raptem kilkunastu kibiców ze Śląska!

Sętkowski wygląda trochę jak Bohdan Smoleń. Na meczach pojawia się z charakterystycznym dzwonkiem, którym zagrzewa górników do gry. Jak mówi, dzwoni, by ich obudzić! Tak było i tym razem: Sętkowski dzwonił raz na kilka minut, a dźwięk niósł się po gdańskim stadionie i dodawał górnikom otuchy. Można powiedzieć: stare, dobre oldschoolowe kibicowanie. Szacunek! 

Przydało się: Górnik, który powrócił dopiero do ekstraklasy, po roku spędzonym w I lidze, zagrał odważnie, jak na taki młody i niedoświadczony wciąż zespół (średnia wieku w Górniku to 23 lata; w Lechii - 29 lat).

Wystarczy powiedzieć, że Górnik oddał w tym meczu… 12 strzałów, przy pięciu Lechii. To dużo mówiąca statystyka.

To Górnik pierwszy strzelił gola: po rzucie rożnym w 39 minucie, dopadł do piłki niepilnowany Igor Angulo [czytaj: Anhulo], najlepszy strzelec ekstraklasy w tym sezonie i strzelił obok bezradnego Kuciaka. 1:0 dla Górnika i siódma bramka króla strzelców, który jest wychowankiem Athleticu Bilbao (choć zagrał w nim raptem cztery mecze), a później grał na Cyprze i w Grecji. 

Można zapytać: jak to możliwe, że akurat Angulo nie miał krycia skoro wiadomo, że jest najlepszym snajperem i Górnika, i ligi? Tylko obrona Lechii zna odpowiedź.

Kto miał strzelić w Gdańsku dla Górnika jeśli nie Igor Angulo. Cztery mecze Hiszpana w ekstraklasie i siedem goli!
Kto miał strzelić w Gdańsku dla Górnika jeśli nie Igor Angulo. Cztery mecze Hiszpana w ekstraklasie i siedem goli!
Jacek Szymański/ gdansk.pl

Górnik, na szczęście dla Lechii, wciąż jest zespołem niepoukładanych młokosów. Inny zespół mógłby pójść za ciosem i Lechię dobić. Ale nie Górnik, który na początku drugiej połowy miał dwie szanse na podwyższenie wyniku, ale jego napastnicy mylili się dwukrotnie.

To była ta faza meczu, gdy Lechia była bezradna. Grała futbol wakacyjny, bez zaangażowania. Górnik jednak, na szczęście dla gdańszczan, nie potrafił wykorzystać tej przewagi. Mało tego: w 56 minucie obrońca Zabrza, Wieteska, dotknął piłki ręką w polu karnym. Nieco przypadkowo, ale jednak. Karny dla Lechii, zamieniony na gola przez Marco Paixao.

Lechia, która wcześniej biegała z sierpniową zadyszką, po tym golu złapała drugi oddech i wróciła do życia. Drużyna w tej fazie gry, od 60 minuty, zaczęła przypominać z powrotem zespół z początków pierwszej połowy, gdy z przodu szalał nieustannie faulowany Sławomir Peszko, a Górnik był zagubiony i nie potrafił wyjść ze swojej połowy.

Pod koniec meczu 14 567 kibiców znów uwierzyło, że uda się ten mecz wygrać, zwłaszcza gdy na boisku pojawił się dawno nie oglądany w tej części miasta Sebastian Mila. Niestety, nie udało się. Do końca 1:1.

Co więc zobaczył w Gdańsku Franz-Josef Wernze, poza miejmy nadzieję, Jarmarkiem Dominikańskim? Drużynę przeciętną, dostateczną, ale jak się wydaje, z potencjałem. Lechia miała momenty, gdy szarpała, biła się, była odważna i grała do przodu, bez strachu w oczach - zwłaszcza przez pierwsze pół godziny. Miała też, niestety, momenty pod hasłem Urlaub ist nicht vorbei (urlop się jeszcze nie skończył), gdy dreptała i traciła piłkę. Cóż, raz czy dwa zabrakło skuteczności i refleksu. Czasem za dużo było kombinowania: Flavio sam gubił się w zbyt skomplikowanych dryblingach swojego autorstwa.

Wernze (jeśli rzeczywiście był na trybunach) zobaczył także zabronione "racowisko", a nawet cały noworoczny pokaz fajerwerków z głośnymi wybuchami, przez które nie mógł się przebić głos zdenerwowanego spikera, usiłującego zmusić kibiców do zaprzestania tej prezentacji pod hasłem “światło i dźwięk”. Klub zapewne słono za tę fetę kibiców zapłaci.

Tymczasem z drugiej strony stadionu, Stanisław Sękowski dyskretnie dzwonił swoim dzwonkiem.

Zobacz statystki z meczu! 

Po meczu Piotr Nowak, trener Lechii, powiedział: - Remis z Górnikiem Zabrze traktujemy jako stratę dwóch punktów. Brakowało nam skuteczności i gry kombinacyjnej. Powinniśmy być też bardziej kreatywni.

Lechia Gdańsk – Górnik Zabrze 1:1 (0:1)

Bramki: Angulo (39.) – M. Paixao (57. karny)

Żółte kartki: Nunes, Vitoria, M. Paixao – Wieteska, Ambrosiewicz, Żurkowski

Lechia: Kuciak – Nunes, Vitoria, Wawrzyniak – Stolarski, Matras (70. Lewandowski), Łukasik, Peszko – F. Paixao, M. Paixao, Kuświk (88. Mila)

Górnik: Loska – Wolniewicz, Wieteska, Suarez, Koj – Kądzior (63. Nowak), Ambrosiewicz, Żurkowski, Kurzawa (81. Ledecky) – Ł. Wolsztyński (67. Matuszek), Angulo

Widzów: 14 567

Sebastian Łupak (0)
www.gdansk.pl
wcześniejsza wiadomość
późniejsza wiadomość
Muzyka, teatr i gliniane zwierzątka na gdańskiej Przeróbc…