Dlaczego Lechia jest najpopularniejszym klubem piłkarskim w Indonezji?

Lechia podpisała kontrakt z 17-letnią gwiazdą z… Indonezji. Egy Maulana Vikri został przedstawiony na Stadionie Enarga Gdańsk w niedzielę, 11 marca. Profil Lechii Gdańsk na Instagramie powiększył się w dwa dni o… 100 tysięcy obserwujących. Wszyscy nowi kibice są z Indonezji!

Dlaczego Lechia jest najpopularniejszym klubem piłkarskim w Indonezji?
A
A
data publikacji: 12 marca 2018 r.

Indonezyjski Messi będzie grał w Lechii oczywiście z numerem 10
Indonezyjski Messi będzie grał w Lechii oczywiście z numerem 10
Dominik Paszliński/ gdansk.pl

Co tam Europa! Lechia Gdańsk w niedzielę stała się marką światową. A przynajmniej azjatycką.

260 milionów Indonezyjczyków to niebagatelny rynek. Wyobraźmy sobie wszystkie sprzedane tam koszulki i gadżety Lechii. Klub może na tym sporo zarobić i zapowiada, że przygotowuje strategię na rynek indonezyjski.

Wszystko przez 17-letniego zawodnika o imieniu Egy Maulana Vikri [czytaj: egi maulana fikri], który podpisał w niedzielę, 11 marca, kontrakt z Lechią do 2021 roku.

To nie żart! 

Jeśli w ogóle Indonezja kojarzyła się nam z jakimś sportem, to prędzej z badmintonem. Ale, jak zapewnili mnie indonezyjscy dziennikarze, którzy z Dżakarty przez Dohę i Warszawę przylecieli do Gdańska (lecieli 33 godziny), futbol jest w Indonezji sportem narodowym numer 1.

- Futbol jest sportem numer jeden, numer dwa i numer trzy - powiedział mi Yusuf Mansur, który przyleciał do Polski wraz z delegacją indonezyjską i 10-letnim synem Kunem Syafi’i, który trenuje piłkę w Akademi Bina Sentra. Yusuf zapewniał mnie, że jego syn to najlepszy strzelec w tejże akademii piłkarskiej.


Imam Yusuf Mansur z synem - podobno królem strzelców akademii piłkarskiej w Indonezji
Imam Yusuf Mansur z synem - podobno królem strzelców akademii piłkarskiej w Indonezji
Dominik Paszliński/ gdansk.pl

Yusuf jest nie tylko kibicem piłki, ale także popularnym w Indonezji... imamem. Ma program telewizyjny, w którym naucza islamu w wersji pop. Ale w Gdańsku Yusuf był nie w roli imama-gwiazdora, ale jako kibic piłkarski i fan Egy Vikriego.

Z Egym przyjechała bowiem cała świta: trenerzy, dziennikarze, działacze sportowi oraz imam. Podobno miał być też minister sportu i młodzieży Indonezji, ale w końcu nie dojechał.

Delegacja z Indonezji była po Gdańsku wożona eleganckimi czarnymi mercedesami, jak na VIP-ów przystało. 


Trener Indra Sjafri - to on pierwszy poznał się na talencie Egy'ego
Trener Indra Sjafri - to on pierwszy poznał się na talencie Egy'ego
Dominik Paszliński/ gdansk.pl

Stempel ministerstwa 

Kim jest nowy bohater Lechii? 17-letni Egy zaczynał w szkółkach piłkarskich w Indonezji, ale koniec końców wylądował w rządowej - prowadzonej przez państwo - akademii sportowej PPLP Ragunan, założonej tam w 1977 roku. Egy jest więc niejako produktem eksportowym swojego kraju: państwo w niego zainwestowało i teraz oczekuje zysków.

Egy otrzymał w Dżakarcie solidne szkolenie medialne. Doskonale wiedział, co mówić i jak się zachowywać. Przed kamerami był naturalny i spokojnie odpowiadał na pytania. Pełen profesjonalizm. Jeśli z taką samą pewnością siebie kończy akcje golami - będzie z niego pożytek. 

W Gdańsku był też “ojciec” Egyego, czyli jego pierwszy trener - Indra Sjafri. Pokazał mi w telefonie zdjęcia 12-letniego Egyego i zapewnił, że Lechia będzie z niego bardzo zadowolona.

Kilku dziennikarzy z Indonezji, mimo różnicy czasu, transmitowało konferencję prasową z Gdańska na żywo (w Gdańsku była godz. 13, w Jakarcie - 19) na swoich stronach internetowych. Były też telewizje. To bowiem najgłośniejszy w historii Indonezji transfer piłkarski.

Widać to wyraźnie na Instagramie Lechii Gdańsk. Dwa dni temu obserwowało profil Lechii 26 tysięcy ludzi. W niedzielę wieczorem, po konferencji prasowej, było ich… 101 tysięcy! W poniedziałek, 12 marca, przed południem było ich już 126 tysięcy. Te dodatkowe 100 tysięcy to nowi kibice Lechii z Indonezji. Fanów Lechii przybywa średnio po kilka tysięcy na godzinę! Zalali oni właściwie Instagram Lechii: pod wszystkimi zdjęciami od dwóch dni są wyłącznie wpisy po indonezyjsku.

Pół biedy, jeśli brzmią:

“Indonesia Love Polandia” -

czyli Indonezja kochać Polskę. Większość brzmi jednak tak:

Bego anjay bunga kok di makan” albo “Cewek poland mn kok gk ada pingin ku nikai mumpu musim hujan”.

Rzecznik klubu mówi, że wszystkie te komentarze tłumaczone są na bieżąco i zrozumiałe. Do tego sklep internetowy Lechii działa już - poza wersją polską, angielską i niemiecką  - także po indonezyjsku. 

Lechia będzie więc prawdopodobnie zmuszony robić od teraz wpisy także po angielsku dla nowego "targetu". Lechia zastanawia się bowiem, jak wykorzystać rynek indonezyjski, by sprzedawać tam koszulki i gadżety z nazwiskiem Egy MV i numerem 10. To może być całkiem intratne źródło dochodu.

Fani z Indonezji potrafią być szaleni. Podobno Indonezyjczycy, za pomocą Google Translate, pisali już łamaną, niecenzuralną polszczyzną, na profilach Lechii, co sądzą o Legii Warszawa, niedzielnym przeciwniku Lechii (mecz zakończył się porażką gdańszczan 1:3). 


Nowa 10 Lechii - Egy Maulana Vikri
Nowa 10 Lechii - Egy Maulana Vikri
Dominik Paszliński/ gdansk.pl

Gwiazda Tuluzy 

Część dziennikarzy sportowych z Gdańska zbojktowała konferencję prasową, mówiąc, że chcą zachować resztki dziennikarskiej powagi. Dla nich to marketingowa szopka, a nie wydarzenie sportowe. Nie wiążą z “indonezyjskim Messim” nadziei.

Rzeczywiście, na pierwszy rzut oka wygląda to na kolejną dziwaczną decyzję Lechii, w stylu pominięcia Rafała Wolskiego w wyjeździe na obóz do Turcji, podpisania kontraktu z reprezentantem Curacao Gino Van Kesselem, czy poszukiwania po Europie zaginionego w akcji Romario Balde.

Umówmy się, że jak ktoś jest pupilkiem ministra sportu i młodzieży Indonezji, to ten fakt jeszcze nie robi z niego Leo Messiego. Nazwa jego młodzieżowego klubu - Asiop Apacinti - też nie zwala kibiców z nóg. Egy nigdy przedtem nie grał w profesjonalnym klubie. Lechia jest jego pierwszym.

Ale z drugiej strony Egy Vikri znalazł się na dosyć wiarygodnej liście The Next Generation 2017, czyli 60 przyszłych talentów piłkarskich dziennika “The Guardian”. Pokazał też swój talent na turnieju we francuskiej Tuluzie w czerwcu zeszłego roku. Co prawda reprezentacja Indonezji U-19 szybko z tego turnieju wyleciała, przegrywając w grupie z Brazylią, Czechami i Szkocją, ale Egy dostał tam statuetkę dla Młodej Rewelacji Turnieju. Podobno był wyróżniającą się postacią.

Jak zwykle wszystko zweryfikuje boisko. Kontrakt ma zacząć obowiązywać od 8 lipca tego roku, czyli od pierwszego dnia, gdy Egy będzie miał już oficjalnie 18 lat (urodził się 7 lipca 2000 roku). 


Były trener Egy'ego wysłał nam jego zdjęcie jako 12-latka
Były trener Egy'ego wysłał nam jego zdjęcie jako 12-latka
Indra Shafri

Praca i modlitwa 

Na razie Egy to kruszyna, takie 165-centymetrowe chucherko. W Gdańsku mizerny młodzian ma nabrać ciała i otrzaskać się z twardym europejskim graniem. Gdy podrośnie i przytyje, ma - jak się spekuluje - zostać nową gwiazdą portugalskiej Primeira Liga. Lechia ma bowiem specjalną umowę z Benfiką Lizbona na wymianę piłkarzy.

Sam Egy mówi jednak, że koncentruje się tylko na Lechii i nie myśli o dalszej przyszłości: - Wybrałem Lechię, gdyż uważam, że jest ona najlepsza do rozwoju mojej kariery - mówi. - Nie biorę pod uwagę innych klubów i wyłącznie skupiam się na Gdańsku. Chcę dać klubowi to, co najlepsze.

W czasie konferencji prasowej Egy dodał, że jest wierzącym muzułmaninem i jest dla niego istotne, że w Gdańsku jest meczet. Mówił, że Polacy, dla których religia też jest bardzo ważna, na pewno go zrozumieją.

Przede wszystkim jednak mówił o piłce: - Zrobię wszystko, żeby rozwijać w Europie swoją karierę. Wiem, że nastąpi w moim życiu duża zmiana, ponieważ style życia w Indonezji i w Europie są odmienne. Cieszę się jednak wsparciem rodziny i Indonezyjczyków oraz mam nadzieję na wsparcie kibiców Lechii Gdańsk. Chciałbym stać się jednym z najlepszych piłkarzy w Polsce i Europie.

Indonezyjczycy, którzy byli w Gdańsku, byli zachwyceni stadionem. Wierzą, że Lechia jest dla ich idola przepustką do piłkarskiej sławy. Chcą mieć swojego bohatera, któremu będą kibicować z dalekiej Sumatry, Jawy i Borneo. Egy będzie w Indonezji gwiazdą, niby sławny aktor czy teleewangelizujący imam.

Dlatego Lechia z dnia na dzień będzie się stawać coraz bardziej rozpoznawalną marką w Indonezji, a tamtejsze media piłkarskie (okazuje się, że takie tam istnieją) nauczą się w końcu pisać poprawnie nazwę Gdańsk (czasem jeszcze wychodzi im Gdańks).

Ciekawe co na to wszystko Piotr Stokowiec, nowy trener Lechii?



Sebastian Łupak (0)
www.gdansk.pl
sebastian.lupak@gdansk.pl
więcej tekstów autora
Sebastian Łupak (0)
www.gdansk.pl
sebastian.lupak@gdansk.pl
więcej tekstów autora