Dariusz Michalczewski: - To są prawdziwe chłopy, zwierzaki

Jak mało kto, wie czym jest walka i dążenie do celu. Dariusz Michalczewski, rodowity gdańszczanin, były zawodowy mistrz świata w boksie, przez ponad dziesięć lat nie schodził z ringu pokonany. Rozmawiamy o rozgrywanym w Polsce Euro 2016 piłkarzy ręcznych i... pięściarzu Arturze Szpilce.

Dariusz Michalczewski: - To są prawdziwe chłopy, zwierzaki
A
A
data publikacji: 15 stycznia 2016 r.

Jacek Szymański

Jest Pan lokalnym, gdańskim, ambasadorem tegorocznych mistrzostw Europy w piłce ręcznej mężczyzn. Grywał Pan w piłkę ręczną, choćby w okazjonalnych turniejach na plaży.

- Wcześniej też, za małolata nawet często graliśmy w szkole. Tacy zawodnicy, jak Daniel Waszkiewicz, Bogdan Wenta, czy Zbigniew Plechoć*** byli moimi idolami z dzieciństwa. To byli faceci, na których się wzorowałem, niekoniecznie, jako piłkarzach ręcznych, ale w ogóle, jako sportowcach. Piłka ręczna to najbardziej brutalny sport zespołowy, tutaj nie ma miejsca dla chłopców „ałała”, którzy po jakimś faulu zaraz się przewracają i płaczą. To są prawdziwe chłopy, zwierzaki, które zaraz wstają i grają dalej. Grają nawet bez oka (w polskiej reprezentacji występuje Karol Bielecki, który w 2010 roku podczas meczu sparingowego doznał kontuzji oka. Organu nie udało się uratować - przyp. red.). Pełen podziw dla nich.

Będzie Pan chodził na mecze do Ergo Areny?

- Jasne. Z teściem i synem. „Młody” jest co prawda piłkarzem, ale zabiorę go. Niech ogląda inne sporty też, tym bardziej na tak wysokim poziomie.

Euro 2016 to kolejna tak duża impreza sportowa organizowana w Polsce, w Gdańsku.

- Jestem dumny i cieszę się, że mogłem doczekać takich chwil, że są u nas organizowane mistrzowskie imprezy w piłce nożnej, siatkówce czy właśnie piłce ręcznej. Po to wróciłem do Polski, by takie rzeczy się działy, bym też mógł wpływać na te zmiany, promować swoją osobą takie imprezy.

Jan Pan ocenia szanse Polaków?

- Myślę, że duże znaczenie będzie miał pierwszy mecz z Serbią. Jeśli zostanie wygrany, to potem będzie się lepiej grało.

Polacy mają trochę problemów kadrowych.

- Przede wszystkim brakuje Mariusza Jurkiewicza, który jest kontuzjowany. Ale na to nie można patrzeć. W zespole są stare wygi i młodzi rządni sukcesów. Na pewno mają wielką motywację a nie ma nic piękniejszego niż zdobyć u siebie mistrza.

Kibice na to liczą.

- No właśnie. Na pewno będzie wielkie rozczarowanie, jak się nie załapiemy na przykład do czołowej czwórki. Ale to sport, nie wszystko da się przewidzieć i zaplanować. Na szczęście kibice w Polsce są obiektywni, potrafią docenić walkę i zaangażowanie nawet wtedy, gdy się przegra.

Kto jest głównym faworytem turnieju.

- Moim zdaniem Duńczycy.

W nocy z soboty na niedzielę (z 16 na 17 stycznia) o tytuł bokserskiego mistrza świata w wadze ciężkiej walczy Artur Szpilka. Będzie Pan oglądał walkę?

- Będę, ale nie widzę dla Artura wielkich szans.

Jego rywal, Amerykanin Deontay Wilder, jest zdecydowanie lepszy?

- Bez dwóch zdań. Nie można Arturowi oczywiście odmówić szans. Kiedyś Lennox Lewis (były mistrz świata wagi ciężkiej - przyp. red.) walczył z Oliverem McCallem, któremu nikt nie dawał najmniejszych szans. A jednak to McCall trafił i sensacyjnie wygrał. Takie rzeczy się zdarzają.

Czyli Szpilka może zostać mistrzem świata?

- Na razie tak. Teoretycznie.

***

Daniel Waszkiewicz, Bogdan Wenta, Zbigniew Plechoć to byli piłkarze ręczni Wybrzeża Gdańsk i reprezentacji Polski. W 1984 roku tworzyli trzon drużyny narodowej, która na igrzyskach olimpijskich w Los Angeles była żelaznym kandydatem do złotego medalu.

- Wszyscy widzieli nas w roli faworytów, bo przed igrzyskami wygraliśmy bardzo silnie obsadzony turniej w Jugosławii. Do Los Angeles nie pojechaliśmy, bo nasz kraj, podobnie, jak inne państwa socjalistyczne, zbojkotował amerykańskie igrzyska - przypomina Zygfryd Kuchta, wiceprezes Związku Piłki Ręcznej w Polsce, który wówczas był trenerem reprezentacji. - W Los Angeles wygrali Jugosłowianie. Nam pozostała złość, że zamknięto przed nami możliwość rywalizacji o medale.

  • Daniel Waszkiewicz grał na pozycji środkowego rozgrywającego, przez wielu uważany za najwybitniejszego polskiego piłkarza ręcznego w historii. Jako jedyny polski zawodnik grał trzy razy w barwach polskiego klubu w finale Pucharu Europy (odpowiednik dzisiejszej Ligi Mistrzów): w 1978 roku ze Śląskiem Wrocław, w latach 1986-87 z Wybrzeżem. Z reprezentacją Polski zdobył brązowy medal mistrzostw świata (1982). Sześć razy był mistrzem Polski jako zawodnik (dwa ze Śląskiem 1977-78, cztery z Wybrzeżem 1984-87), dwukrotnie w roli trenera (z Wybrzeżem 2000-01).
  • Bogdan Wenta, rozgrywający, jeden z najlepszych polskich szczypiornistów. Zdobył pięć razy tytuł mistrza Polski z Wybrzeżem (1984-88), zagranicą grał m.in. w Barcelonie, wystąpił w siedmiu finałach europejskich pucharów. W latach 2004-2012 był trenerem reprezentacji Polski (jego asystentem został Waszkiewicz), z którą wywalczył srebro (2007) i brąz (2009) mistrzostw świata oraz czwarte miejsce (2010) mistrzostw Europy. Cztery razy poprowadził też Vive Kielce do mistrzostwa kraju (2009-10, 2012-13).
  • Zbigniew Plechoć, skrzydłowy. Zdobył pięć tytułów mistrza Polski z Wybrzeżem (1984-88).
Waldemar Gabis (0)
www.gdansk.pl
waldemar.gabis@gdansk.pl
więcej tekstów autora
Waldemar Gabis (0)
www.gdansk.pl
waldemar.gabis@gdansk.pl
więcej tekstów autora