Czy jest moda na psy i koty ze schroniska? Obejrzyj WIDEOCZAT

Rozmowa o bezdomnych zwierzętach może poruszać do łez, o czym przekonał nasz program. Gośćmi Romana Daszczyńskiego, redaktora naczelnego portalu gdansk.pl byli fotografka Mariola Hupert, pracownik gdańskiego schroniska dla zwierząt "Promyk" Grzegorz Zaleski oraz pies Mysza.

Czy jest moda na psy i koty ze schroniska? Obejrzyj WIDEOCZAT
A
A
data publikacji: 04 sierpnia 2016 r.

Gośćmi w naszej redakcji byli: Grzegorz Zaleski - pracownik schroniska Promyk, pies Mysza oraz Mariola Hupert - fotografka
Gośćmi w naszej redakcji byli: Grzegorz Zaleski - pracownik schroniska Promyk, pies Mysza oraz Mariola Hupert - fotografka
www.gdansk.pl

Schronisko "Promyk" jest wyjątkowe. Jest w nim mało zwierząt, ponieważ w szybkim czasie znajdują nowe domy. Jak to się udało osiągnąć?

Mariola Hupert: - Pięć lat temu w schronisku przebywało 470 psów, a teraz, przy zachowaniu ciągłej rotacji, jest ich 140. W sumie 2,5 tysiąca zwierząt, które fotografowałam znalazło nowy dom. To nie są jednak zdjęcia artystyczne. Chcemy pokazać zwierzę w normalnym środowisku, nie w klatce gdzie może być zestresowane. Co ciekawe, dzięki tym zdjęciom psy są adoptowane również przez Polaków zza granicy, między innymi z Niemiec, Francji, Hiszpanii czy Norwegii.

Grzegorz Zaleski: - Zwierzęta przed sesją zdjęciową są pod opieką wolontariuszy i pracowników, którzy pracują z nimi i przygotowują je do niej.


Czy po wzięciu psa do domu ze schroniska w przypadku problemów można się do was zgłosić po pomoc?

Grzegorz Zaleski: - Jeśli po wzięciu psa do domu nie możemy sobie z nim poradzić, można się zgłosić do nas, żeby uzyskać pomoc. Trzeba rozważyć plusy i minusy zanim adoptuje się zwierzę. Lepiej jednak dać sobie tydzień dłużej na przemyślenia, niż ponieść porażkę i po kilku dniach zwrócić tego psa do schroniska.


Czy władze samorządowe Gdańska robią coś dla zwierząt?

Grzegorz Zaleski: - Schronisko "Promyk" jest finansowane przez gminę Gdańsk. ale genialną sprawą jest darmowe chipowanie zwierząt. To bardzo pomaga przy identyfikacji i kontakcie z właścicielem. Wystarczy podejść do wyznaczonego gabinetu, aby zaczipować zwierzę. To trwa 5-10 minut. Oczywiście jeśli ktoś nie będzie chciał odebrać swojego psa, to żaden chip nie pomoże. Wtedy lepiej jeśli my znajdziemy mu nowy dom.
 


Czytaj także: 

Mariola Hupert. Robi psom i kotom w schronisku takie zdjęcia, że zgłaszają się tłumy chętnych