Czy Gdańsk dobrze dofinansowuje kulturalne organizacje pozarządowe?

„Samorządność Twórców Kultury” - debata pod takim tytułem odbyła się w Instytucie Kultury Miejskiej, w środę, 22 listopada. Członkowie stowarzyszeń, organizacji pozarządowych i przedstawiciele „drugiej strony” rozmawiali o tym, czy łatwo dostać dofinansowanie w Gdańsku, jak wygląda komunikacja samorządowców z organizatorami wydarzeń i inicjatyw kulturalnych, po co jest grant trzyletni, a także jak Gdańsk wypada na tle innych miast w Polsce.

Czy Gdańsk dobrze dofinansowuje kulturalne organizacje pozarządowe?
A
A
data publikacji: 23 listopada 2017 r.

Zaproszeni do dyskusji goście. Od lewej: Jacek Górski, Krystyna Ejsmont, Agnieszka Kołodyńska, Krystian Kujda i prowadzący spotkanie Artur Celiński
Zaproszeni do dyskusji goście. Od lewej: Jacek Górski, Krystyna Ejsmont, Agnieszka Kołodyńska, Krystian Kujda i prowadzący spotkanie Artur Celiński
Fot. Dominik Paszliński / www.gdansk.pl

Była to już druga debata poświęcona tematyce polityki kulturalnej w poszczególnych miastach w Polsce, z wyszczególnieniem Gdańska. Odbyła się w Instytucie Kultury Miejskiej w ramach projektu „Makroznaczenie Mikrokultury”. Pierwsza - zorganizowana miesiąc wcześniej - skupiona była wokół przyszłości oddolnej działalności kulturalnej. Druga odbyła się w środę, 22 listopada, 2017 r., i miała dostarczyć odpowiedzi na pytania, dlaczego system wsparcia NGO-sów (z ang. non-govermental organizations - czyli organizacji pozarządowych) i twórców niezależnych z pieniędzy ratusza działa tak, jak działa, czy to dobry system, czy mógłby działać lepiej, a także do kogo mogą się zwrócić przedstawiciele gdańskich organizacji pozarządowych, i komu łatwiej uzyskać jest grant: organizacjom ze stażem czy nowicjuszom.

Przyczynkiem do debaty były wnioski płynące z badań przeprowadzanych przez Fundację Res Publica w ramach programu tworzenia mądrej polityki kulturalnej miasta - DNA Miasta. Dane zebrano w publikacji „Trzy modele wsparcia” oraz „Miejskie polityki kulturalne”. Nieocenione okazały się także anonimowe ankiety przeprowadzane online, skierowane do osób pracujących w gdańskim sektorze kultury.


Gdański system dobry, ale mógłby być lepszy

Gdańsk znajduje się w pierwszej dziesiątce miast Polski, jeśli chodzi o wysokość budżetu na bieżącą część kultury. Gdy chodzi o wsparcie finansowe NGO-sów - które, jak wynika z raportu opublikowanego w publikacji „Miejskie Polityki Kulturalne”, w latach 2010-2015 stanowiło średnio ok. 2,7% kulturalnego budżetu danego miasta w jego części bieżącej - Gdańsk plasuje się kilka miejsc za liderem, ale nadal w górnej części rankingów.

Agnieszka Kołodyńska (pierwsza z prawej) - współtwórczyni Obywatele Kultury Olsztyna i była dyrektorka MOK Olsztyn dzieliła się w Gdańsku swoimi doświadczeniami z pozyskiwania grantów w Olsztynie. Jej zdaniem nasze miasto radzi sobie z tą kwestią o wiele lepiej
Agnieszka Kołodyńska (pierwsza z prawej) - współtwórczyni Obywatele Kultury Olsztyna i była dyrektorka MOK Olsztyn dzieliła się w Gdańsku swoimi doświadczeniami z pozyskiwania grantów w Olsztynie. Jej zdaniem nasze miasto radzi sobie z tą kwestią o wiele lepiej
Fot. Dominik Paszliński / www.gdansk.pl

Rekordzista - Poznań - w badanym okresie przeznaczał na NGO-sy średnio 9,6% swojego budżetu kulturalnego. Bardzo dobrze wypadł też Ostrów Wielkopolski (8,5%) i Białystok (7,4%) - nieźle, na ich tle, Gdańsk (6%). Dla porównania, po drugiej, niechlubnej stronie skali znajduje się m.in. Radom (0,2%) i Jaworzno (0,1%).

Podobny obraz gdańskiego systemu wspierania pozarządowych organizacji kultury wyłania się z ankiet przeprowadzonych przez Fundację Res Publica. Na pytanie „Czy jakość systemu wsparcia oferowanego przez władze miasta ma znaczenie dla pana/pani działalności. Jak nastraja pana/panią na przyszłość?”, 47% odpowiedziało, że jakość systemu ma znaczenie i daje badanemu powody do optymizmu. Jednocześnie tyle samo osób odpowiedziało, że jakość systemu ma znaczenie i daje badanemu powód do pesymizmu.

Na pytanie, jak system wsparcia pozainstytucjonalnych działań kulturalnych w Gdańsku w ciągu ostatnich 5 lat się zmienił, 57% odpowiedziało, że „raczej się poprawił”.
- Ta ankieta pokazała, że w Gdańsku jest trochę dobrze, trochę źle - mówiła zaproszona do udziału w debacie Krystyna Ejsmont, członkini Gdańskiej Rady Organizacji Pozarządowych i prezes Stowarzyszenie Biskupia Górka. - Pokazała także to, że jest lepiej niż kilka lat temu. I ja się z tym wszystkim zgadzam. Jest lepiej, na przykład dlatego, że pojawiają się usprawnienia, jeżeli chodzi o pisanie wniosków - pojawiła się tendencja, żeby je upraszczać.

Podobnie system gdańskiego wsparcia NGO-sów ocenił drugi gość, Jacek Górski, prezes Stowarzyszenia „Opowiadacze Historii Dolnego Miasta”. - Jesteśmy młodą organizacją - jako stowarzyszenie działamy od 2012 roku. Doświadczenie w temacie współpracy, jeśli chodzi o dofinansowanie, mamy zarówno pozytywne, jak i negatywne. Czasami los się do nas uśmiechnął, a czasami wręcz przeciwnie - pokazał nam drugą stronę medalu.

Jego zdaniem, obie strony - zarówno grantobiorcy, jak i ci, którzy dofinansowania udzielają, przede wszystkim powinny zdawać sobie sprawę z podstawowej, ważnej zasady: - Są pewne działania organizacyjne, które można zrobić bez dofinansowania. Ale są też takie, których bez względu na starania, pracę wolontariacką, pracę po godzinach, nie jesteśmy w stanie dokonać, jeśli nie będzie dofinansowania. I tu pojawia się kwestia tego, w jaki sposób do tego dofinansowania dotrzeć. Jak spowodować, żeby organizacja taka jak nasza czy inna, te pieniądze mogła otrzymać? Co zrobić, jeśli się ich nie otrzyma?


Staż organizacji nie ma znaczenia, liczy się komunikacja

- Wydaje mi się, że konkurs na granty jest przejrzysty - komentował Krystian Kujda, dyrektor artystyczny Festiwalu Filmów Kultowych, założyciel kolektywu VHS Hell i pracownik Referatu Polityki Kulturalnej Miasto Gdańsk, zaznajomiony z systemem grantowym „od wewnątrz”. Przyznał, że nie ma poczucia, żeby nowym stowarzyszeniom było trudniej zdobyć dofinansowanie - a czasem nawet jest na odwrót.

Andrzej Stelmasiewicz i Marek Bumblis, chodź byli jedynie widzami, chętnie włączali się do dyskusji i dzielili się swoimi spostrzeżeniami
Andrzej Stelmasiewicz i Marek Bumblis, chodź byli jedynie widzami, chętnie włączali się do dyskusji i dzielili się swoimi spostrzeżeniami
Fot. Dominik Paszliński / www.gdansk.pl

Osoby pracujące w gdańskim sektorze kultury, które obecne były na debacie wśród publiczności, zwróciły jednak uwagę na ich zdaniem, najpoważniejszy problem - komunikację z urzędnikami. - Ta komunikacja mogłaby być o wiele lepsza. Często boimy się zapytać o jakieś kwestie, bo mamy poczucie, że zawracamy urzędnikom głowę, że sami powinniśmy znać odpowiedź. Nie mamy świadomości tego, że moglibyśmy działać razem z Urzędem Miasta. Tego problemu by nie było, gdybyśmy więcej rozmawiali i gdyby organizowane było więcej spotkań informacyjnych, na których moglibyśmy nawzajem formułować oczekiwania wobec siebie - padł głos z sali.

Zdaniem obecnego wśród publiczności Andrzeja Stelmasiewicza, prezesa Fundacji Wspólnota Gdańska, jeżeli występuje pewne niezadowolenie ze współpracy z obu stron, to jest to dobry znak. - Myślę, że to dobrze! Jeśli zarówno strona NGOS, jak i strona miejska, są nie do końca zadowolone z działającego obecnie systemu, to oznacza, że one widzą potencjał rozwoju.

Podczas debaty poruszono także kwestię nowości w Gdańsku, jakim jest grant wieloletni, czyli finansowanie przyznawane na okres trzech lat. O projekcie opowiedział także obecny na widowni radny Marek Bumblis. - Wynikało to z obserwacji niektórych projektów, które zakładały cykliczność. Stwierdziliśmy, że jeśli są różne wartościowe projekty - nie podając ich nazw, powiedzmy, że jest to na przykład festiwal muzyczny - sam cykl aranżowania artystów to okres co najmniej dwu-, trzyletni, żeby dać wysoką jakość i zapewnić stabilizację tych pomysłów. Dlatego, zdecydowaliśmy się jako miasto na granty wieloletnie.

Agata Olszewska (0)
www.gdansk.pl
agata.olszewska@gdansk.pl
więcej tekstów autora
Agata Olszewska (0)
www.gdansk.pl
agata.olszewska@gdansk.pl
więcej tekstów autora