Czesław Michniewicz i "szaleni wieśniacy" z dronami, czyli Lechia gra w Niecieczy

Trudno ich nie lubić, nawet jeśli są przeciwnikiem Lechii Gdańsk. Bruk-Bet Termalica Nieciecza to klub ze wsi liczącej 700 mieszkańców, który jest postrachem najlepszych, w tym, niestety, Lechii. Mecz z "szalonymi wieśniakami" w Niecieczy w piątek, 17 lutego, o godz. 20.30.

Czesław Michniewicz i "szaleni wieśniacy" z dronami, czyli Lechia gra w Niecieczy
A
A
data publikacji: 16 lutego 2017 r.

Marco Paixao nie wierzy. Obok piłkarz Niecieczy, Ukrainiec Artem Putiwcew. Nieciecza wygrała w Gdańsku w sierpniu 2016 roku 2:1
Marco Paixao nie wierzy. Obok piłkarz Niecieczy, Ukrainiec Artem Putiwcew. Nieciecza wygrała w Gdańsku w sierpniu 2016 roku 2:1
Jacek Szymański/ gdansk.pl

Nieciecza jest sławna! Mała wioska zamieszkana przez 700 osób ma właśnie swoje pięć minut. Na pewno za duży sukces wizerunkowy można uznać artykuł dla dziennika The Guardian, który przeczyta cała piłkarska Europa, jeśli nie świat.

Dziennikarz Guardriana Gregg Bakowski przyjechał do Niecieczy opisać fenomen klubu z małej wioski, który zajmuje aktualnie piąte miejsce w polskiej ekstraklasie. Na nieszczęście dla Gdańska, brytyjski autor, jako przykład sukcesów Niecieczy podaje dwa zwycięstwa: nad Legią Warszawa i… Lechią Gdańsk.

Rzeczywiście, "szaleni wieśniacy" (to jeden z przydomków piłkarzy Niecieczy, obok Słoni), rozbili biało-zielonych w sierpniu 2016 roku na Stadionie Energa 2:1. Lechia, która u siebie nie ma w zwyczaju przegrywać, musiała uznać wyższość Bruk-Betu Termaliki.

Teraz gdańszczanie - w piątek, 17 lutego - na boisku rywala chcą wziąć rewanż. Miasto z około 460 tysiącami mieszkańców jedzie zbić wioskę z 700 duszami. Ot, ironia futbolu! 

W Niecieczy, położonej obok Tarnowa, jest kościół, zespół szkół katolickich i remiza strażacka. Stadion mieści 4666 kibiców. Średnia frekwencja: 3740. 

Czy biało-zieloni dadzą radę? Trener Piotr Nowak: - Termalica przegrała swój ostatni mecz w Poznaniu [0:3 z Lechem], więc będą starali się udowodnić, że to był wypadek przy pracy i że ich miejsce w tabeli to nie przypadek. Jest to godny przeciwnik i dobrze, że po liderze mamy zespół z czołówki. Lubimy wyzwania! W meczu z Jagiellonią cały zespół był zjednoczony, a nasza kultura gry w topowym meczu była wysoka. Teraz musimy pokazać, że nasze zwycięstwo nie było dziełem przypadku, że nie tylko u siebie potrafimy wygrywać, ale też na wyjeździe. Musimy być mądrym, wyrachowanym zespołem, pokazać swoją piłkarską wartość. Musimy przewidywać zanim cokolwiek się zdarzy, czy jesteśmy przy piłce, czy nie. Defensywa musi być dobrze zorganizowana. Teraz już wszystkie mecze będą niezmiernie ważne i każdy jeden mecz zdecyduje o tabeli.  

Na "szalonych wieśniaków" trzeba będzie uważać.

The Guardian opisuje trenera Termaliki, Czesława Michniewicza [polski Mourinho] i jego metody, na przykład zastosowanie dronów. Drony pozwalają mu obserwować  i nagrywać treningi oraz zajęcia z innej perspektywy, można wtedy przyjrzeć się każdemu detalowi, wychwycić szczegóły. Michniewicz opowiada też  o komputerowym programie analitycznym LongoMatch, który miał być przygotowany specjalnie dla niego w Hiszpanii.  

The Guardian porównuje Termalikę do Hoffenheim, niemieckiego klubu, również z małego miasteczka, którego piłkarze znani są w Bundeslidze jako Dorfverein - klub ze wsi. Artykuł opisuje właściciela Bruk-Betu, Krzysztofa Witkowskiego, który zaczynał od jednej betoniarki i pary rąk, a dziś ma imperium materiałów budowlanych i klub, z którym liczą się w Polsce najlepsi. W klubie sportowym prezesem jest… jego żona Danuta! Ma ona podobno troszczyć się o klub i zawodników jak matka.

No cóż, Lechia ma za to ojca w osobie trenera Piotra Nowaka. Wydaje się, że drużyna jest bardzo dobrze przygotowana do rundy wiosennej, a mecz z Jagiellonią Białystok w niedzielę, 12 lutego, był swego rodzaju deklaracją: jesteśmy silni, jak nigdy i mistrzostwo Polski jest w naszym zasięgu.  

Czy Nowak po meczu z Jagiellonią zauważył w swoim zespole jakieś mankamenty?

- Nie było momentów, które by mnie napawały niepokojem. Proste błędy można łatwo wyeliminować. Było kilka rzeczy do poprawienia: gra pod koniec pierwszej połowy, była nieco chaotyczna. Brakowało nam spokojnej głowy momentami. Akcje były rwane, ale uspokoiliśmy to w szatni. Na druga połowę wyszliśmy już bardzo skoncentrowani - wyjasnia szkoleniowiec biało-zielonych.

Właściwie wszyscy piłkarze Lechii zagrali w niedzielę z Jagiellonią doskonały mecz, wszyscy zasłużyli na najwyższe oceny. Ale na pewno wyróżnił się obrońca Paweł Stolarski. Czy rozegrał z Jagiellonią mecz życia?

Nowak: - Paweł miał dotąd spore wahania formy. Były mecze bardzo dobre, później już tylko dobre, później spadek formy, kilka dni wolnego i znów wracał w dobrej dyspozycji. Ale te wahania były zbyt duże! Teraz, żeby jego stały poziom utrzymać to zadanie nie tylko dla niego, ale dla nas jako sztabu. Paweł czasami gra więcej sercem niż głową. Musi grać prosto, bo czasem jego gra jest zbyt skomplikowana. Na pewno będa się dalej zdarzały wahania, ale nie może to być sinusoida, że raz jest super, a raz zastanawiamy się, czy w ogóle był na boisku. To trzeba ustabilizować.

Stolarski i inni muszą udowodnić w Niecieczy, że nie straszne im drony, iPody Michniewicza i jego analizy komputerowe. Koniec końców liczy się siła drużyny na boisku. Nie można pozwolić, żeby Słonie nas zadeptały. 



Sebastian Łupak (0)
www.gdansk.pl
sebastian.lupak@gdansk.pl
więcej tekstów autora
Sebastian Łupak (0)
www.gdansk.pl
sebastian.lupak@gdansk.pl
więcej tekstów autora