Czapki z Gdańska pojadą do uchodźców. Zrobiła je emerytka z Nowego Portu

Z pomponami i bez, szare, różowe, niebieskie, z jednej włóczki i kilku łączonych. Sto czapek jest gotowych i czeka na transport do jednego z obozów dla uchodźców w Jordanii, Grecji lub Turcji. Zrobiła je na drutach Anna Miękini, emerytka z Nowego Portu. - Przydadzą się bardzo, trafią do potrzebujących - mówi Piotr Olech zastępca dyrektora ds integracji społecznej Wydziału Rozwoju Społecznego gdańskiego Urzędu Miasta.

Czapki z Gdańska pojadą do uchodźców. Zrobiła je emerytka z Nowego Portu
A
A
data publikacji: 13 września 2017 r.

Sto czapek zrobionych na drutach przez gdańszczankę Annę Mąkini trafi do jednego z obozów dla uchodźców
Sto czapek zrobionych na drutach przez gdańszczankę Annę Mąkini trafi do jednego z obozów dla uchodźców
Fot. Dominik Paszliński/www.gdansk.pl

- Oglądałam wiele programów na temat uchodźców - mówi pani Anna z Nowego Portu. - Rozmawiałam na te tematy ze znajomymi, z córką i postanowiłam pomóc. Już wcześniej robiłam czapki dla dzieci z mojej dzielnicy, teraz zdecydowałam, że zrobię je dla uchodźców. Myślałam o obozach w Grecji czy Włoszech, ale tak naprawdę chcę, żeby trafiły do osób, którym się rzeczywiście przydadzą. Dlatego zadzwoniłam do gdańskiego Urzędu Miasta. O tym do jakiego obozu trafią, jak zostaną tam dostarczone, zdecydują osoby, które się na tym znają.

Na stu czapkach się nie skończy. Pani Anna stara się codziennie zrobić na drutach jeszcze jedną, do pomocy zachęciła też koleżankę. Znajomych, sąsiadów zmobilizowała do zbierania niepotrzebnych kurtek, ciepłych swetrów, obuwia, skarpet, koców.

- Czapki trafią najprawdopodobniej do jednego z obozów dla uchodźców w Jordanii, Grecji, Włoszech, Libanie czy Turcji, obecnie analizujemy różne możliwości - mówi Piotr Olech. - Logistycznie zajmuje się tym organizacja Trójmiasto dla Uchodźców, Centrum Wsparcia Imigrantów i Imigrantek i Fundacja Społecznie Bezpieczni. Czapki się przydadzą, będą dobrze spożytkowane, w obozach jest dużo dzieci choć i na pewno skorzystają z nich dorośli. 


Jak mówi Piotr Olech zastępca dyrektora ds integracji społecznej Wydziału Rozwoju Społecznego gdańskiego Urzędu Miasta czapki trafią do potrzebujących
Jak mówi Piotr Olech zastępca dyrektora ds integracji społecznej Wydziału Rozwoju Społecznego gdańskiego Urzędu Miasta czapki trafią do potrzebujących
Fot. Dominik Paszliński/www.gdansk.pl

Jak mówi Piotr Olech w Gdańsku jest wiele osób, które angażują się wolontarystycznie w pomoc uchodźcom i imigrantom. Są tacy którzy pomagają jednorazowo, jest też grupa osób, które pomagają stale. To przedsiębiorcy, urzędnicy, społecznicy, z obu organizacjami na stałe związanych jest około dwustu osób.
- To osoby, które pomagały w obozach dla uchodźców w Grecji, Włoszech i Turcji - tłumaczy Piotr Olech. - Były tam, widziały i wiedzą, jaka pomoc jest potrzebna. Oczywiście pomagają też na miejscu w najróżniejszych sprawach, jak wspólne pójście do urzędu, wyprawa do lekarza itp. 

Gdańsk pomaga imigrantom

Pani Anna jest wyjątkową mieszkanką Trójmiasta: urodziła się w Gdyni, mieszkała w Sopocie, od 15 lat jest gdańszczanką. O czapkach mówi: To dla mnie zwykły gest, mam możliwość, to pomagam, jak umiem.

Czytaj także: Postawiliście szkołę dla syryjskich dzieci w obozie w Jordanii! Mali uchodźcy dziękują!

Alicja Katarzyńska (0)
www.gdansk.pl
wcześniejsza wiadomość
Klub Żak i Jazz Jantar w Tygodniku Powszechnym. “Czym jest jazz? Staramy się łamać stereotypy” [PROGRAM]
późniejsza wiadomość
Abramsy już w Gdańsku! Trwa wielka operacja przerzutu woj…