„Cho-Hon” w GTS. Ważny spektakl o grozie wojny i cierpieniu kobiecych ofiar [FOTO]

„Cho-Hon”, czyli “Przyzywanie duchów” to spektakl mocno zanurzony w tradycji koreańskiej, opowiadający o kobiecych ofiarach wojennego konfliktu japońsko-koreańskiego. Edukacyjny, ekspiacyjny, lecz jednocześnie piękny wizualnie i ważny dla teatru i sztuki koreańskiej.

„Cho-Hon” w GTS. Ważny spektakl o grozie wojny i cierpieniu kobiecych ofiar [FOTO]
A
A
data publikacji: 08 lutego 2018 r.
'Cho-Hon', czyli 'Przyzywanie duchów', koreański spektakl został wystawiony w GTS w środę, 7 lutego 2018 r.
'Cho-Hon', czyli 'Przyzywanie duchów', koreański spektakl został wystawiony w GTS w środę, 7 lutego 2018 r.
Grzegorz Mehring/gdansk.pl


Spektakl „Cho-Hon” (kor. „Przyzywanie duchów zmarłych”), po raz pierwszy wystawiony został w 1980 roku w Dongrang Repertoire Theatre w reżyserii Min Soo Ahn. Produkcja, bardzo awangardowa na tamte czasy, wywarła duży wpływ na sztukę i działania artystyczne późniejszych koreańskich twórców teatralnych.

Wystawienie, które obejrzeliśmy w środę, 7 lutego w Gdańskim Teatrze Szekspirowskim reprodukował Ji Wook Kim wraz z aktorami Sam-New Theater z Seulu (w 2016 roku).

Reżyser Ji Wook Kim. Spektakl „Cho-Hon” powstał w latach 80. Po raz pierwszy wyreżyserował go dramaturg Min Soo Ahn w Drama Center w Namsan w Seulu
Reżyser Ji Wook Kim. Spektakl „Cho-Hon” powstał w latach 80. Po raz pierwszy wyreżyserował go dramaturg Min Soo Ahn w Drama Center w Namsan w Seulu
Grzegorz Mehring/gdansk.pl


Dlaczego spektakl jest tak ważny dla kultury regionu Dalekiego Wschodu?

Min Soo Ahn upomniał się w teatrze o pamięć 200 tysięcy kobiet, które armia japońska, podczas II wojny światowej, zmuszała do prostytucji, porywając je do domów publicznych odwiedzanych przez żołnierzy armii japońskiej. Opłakując ich los, nie tylko postawił problem ich cierpienia w blasku świateł rampy (Japończycy długo nie przyznawali się do tych haniebnych praktyk), lecz pozwolił opłakać je i choć symbolicznie pożegnać, ofiarowując spokój ich duszom.

W koreańskich zwyczajach ludowych bowiem, śmierć poza domem, powoduje że dusza takiej osoby błąka się po świecie jako duch. Dopiero wyprawienie jej tradycyjnego pogrzebu powoduje, że może trafić do krainy zmarłych.

1,5 godzinny spektakl pozwolił nam zanurzyć się w odmiennej tradycji kulturowej
1,5 godzinny spektakl pozwolił nam zanurzyć się w odmiennej tradycji kulturowej
Grzegorz Mehring/gdansk.pl

Już pierwsze sceny używając elementów pantomimy opowiadają w klarowny sposób sekwencję zdarzeń: oto grupa roześmianych dziewcząt spędza czas nad rzeką. Ubrane są w tradycyjny strój hanbok w kolorach czerni i bieli, zapowiadających żałobę.

Ogromne cienie pojawiające się za ich plecami burzą beztroski nastrój. Oto nadciąga armia japońskich żołnierzy. Dziewczyny nie mają dokąd uciec. Ich los jest przesądzony.

Kolejne sceny to już czas pożegnania z ofiarami - 11 osobowy zespół tańcem i śpiewem odtwarza rytuały pogrzebowe - obmycie ciała, ubieranie, picie herbaty, opłakiwanie. Żal po zmarłych wyrażany śpiewem i tańcem.

Nieśpieszny, atrakcyjny plastycznie, 1,5 godzinny spektakl pozwolił nam zanurzyć się w odmiennej tradycji kulturowej. Chronologiczny i oparty na zrozumiałej symbolice - przejąć się losem cichych ofiar każdej wojny.

Anna Umięcka (0)
www.gdansk.pl
anna.umiecka@gdansk.pl
więcej tekstów autora
Anna Umięcka (0)
www.gdansk.pl
anna.umiecka@gdansk.pl
więcej tekstów autora