Biało-czerwona flaga na dachu Dworu Artusa - jak 72 lata temu gdy Gdańsk wrócił do macierzy

Gdańsk był wyzwolony przez żołnierzy polskich i radzieckich. Ci, którzy tu leżą, nie zdążyli nikomu zrobić krzywdy, oni tu polegli, wyzwalając miasto i każdy cywilizowany naród szanuje tych, którzy zginęli z bronią w ręku - powiedział podczas uroczystości złożenia kwiatów na cmentarzu żołnierzy radzieckich prezydent Gdańska Paweł Adamowicz. Oddanie hołdu poległym było częścią obchodów 72. rocznicy powrotu Gdańska do macierzy.

Biało-czerwona flaga na dachu Dworu Artusa - jak 72 lata temu gdy Gdańsk wrócił do macierzy
A
A
data publikacji: 29 marca 2017 r.

Na cmentarzu żołnierzy radzieckich: Bogdan Oleszek, Paweł Adamowicz i Teresa Wasilewska
Na cmentarzu żołnierzy radzieckich: Bogdan Oleszek, Paweł Adamowicz i Teresa Wasilewska
Grzegorz Mehring/gdansk.pl

Kilkaset sowieckich gwiazd zdobi trawnik w Gdańsku przy ul. Giełguda (obok Placu Zebrań Ludowych). To groby trzech tysięcy żołnierzy sowieckich.

Przed nimi krzyż z cytatem z Biblii, z Księgi Psalmów, o tym, że Pan będzie o nich pamiętał.

W środę, 29 marca, w 72. rocznicę powrotu Gdańska do macierzy, kwiaty na cmentarzu żołnierzy radzieckich złożył prezydent Gdańska Paweł Adamowicz, przewodniczący Rady Miasta Bogdan Oleszek, konsul generalny Białorusi dr Siargei Michniewicz, niemiecki konsul Peter Utsch oraz radca konsul Federacji Rosyjskiej Siergiej Niestierow.

Byli także polscy kombatanci.

Na masztach flagi Rosji, Białorusi i Ukrainy.

Radna PO Teresa Wasilewska: - Powinniśmy składać tu kwiaty przez szacunek dla matek tych chłopców, dla ich żon, sióstr i córek. O to, dlaczego to robimy, można zapytać też więźniów obozów koncentracyjnych: oni przecież czekali na Rosjan jak na wyzwolicieli. Cieszyli się, że słyszą w oddali radzieckie karabiny.

- Gdańsk w 1945 roku wrócił do granic Rzeczpospolitej po raz pierwszy po 153 latach. Każdy prezydent Gdańska ma obowiązek w tym dniu zorganizować uroczystość. Gdańsk był wyzwolony przez żołnierzy polskich i radzieckich. Ci, którzy tu leżą, nie zdążyli nikomu zrobić krzywdy, oni tu polegli, wyzwalając miasto i każdy cywilizowany naród szanuje tych, którzy zginęli z bronią w ręku - powiedział podczas uroczystości na cmentarzu żołnierzy radzieckich prezydent Gdańska Paweł Adamowicz. - Tym, którzy tu leżą, należy się cześć. Mówimy wyraźnie, że żołnierze radzieccy nie przynieśli nam wolności, bo sami jej nie mieli. Wraz z wyzwoleniem zaczęło się instalowanie rządu komunistycznego w Polsce, ale ofiara, śmierć, krew, jest faktem i należy się czczenie tych osób.

Cmentarz żołnierzy radzieckich w Gdańsku: gwiazdy na pamiątkę zabitych krasnoarmieńców
Cmentarz żołnierzy radzieckich w Gdańsku: gwiazdy na pamiątkę zabitych krasnoarmieńców
Grzegorz Mehring/gdansk.pl

Na cmentarzu żołnierzy radzieckich byli także kombatanci. Jeden z nich, Karol Wardański, powiedział nam, że w wieku sześciu lat siedział z rodzicami w niemieckim obozie przesiedleńczym w Potulicach.

- Ten obóz wyzwolili na początku 1945 roku Rosjanie - mówi Wardański. - Siedzieliśmy tam całą rodziną. Pamiętam, jak kradłem po nocy zamarzniętą kapustę ze sterty, bo byłem bardzo głodny. Tam na cmentarzu w Potulicach leżą tysiące dzieci. Ja na szczęście przeżyłem. Jak wychodziłem to miałem początki gruźlicy. Rosjanie mnie uratowali. Poszliśmy potem pieszo trzy dni do Torunia, do ciotki. A ci, którzy leżą na cmentarzu w Gdańsku to bardzo młodzi ludzie. Dla mnie to nie są mordercy.

Bogdan Oleszek (PO): - To nasz chrześcijański obowiązek być tu dziś i oddać hołd, kładąc skromny kwiatek na grobie. Historię zostawmy historykom.

Biało-czerwona na dachu Dworu Artusa. Jak przed 72 laty...
Biało-czerwona na dachu Dworu Artusa. Jak przed 72 laty...
Grzegorz Mehring/gdansk.pl

Później prezydent Gdańska oraz zagraniczne delegacje, radni i harcerze, złożyli także kwiaty pod Pomnikiem Tych, co za polskość Gdańska. Wreszcie o godz. 12 wciągnięto flagę biało-czerwoną na maszt na Dworze Artusa. Bogdan Oleszek przypomniał, że pojawiła się tam dokładnie 72 lata temu, 29 marca 1945 roku, kiedy jak mówił: - Biało-czerwona flaga, wciągnięta na maszt przez polskiego żołnierza, była widoczna z daleka w zniszczonym, płonącym mieście.

Wicewojewoda pomorski Mariusz Łuczyk dodał, że wyzwolicielom Gdańska należy się nasza pamięć i hołd.

Czytaj także: Prezydent Adamowicz w Echu Moskwy - o wojennych ranach Gdańska