Wiceprezydent Dulkiewicz: - Bez zgody mieszkańców Stogów nie będzie zmian w miejscowym planie zagospodarowania

Prezydent Gdańska wysłał pismo do Ministra Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej z prośbą o zmianę granicy gdańskiego portu. To reakcja na gorącą dyskusję, jaka toczy się na Stogach, dotycząca zapisów w przygotowanym projekcie Studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego miasta, w którym określono możliwości rozbudowy portu morskiego m.in. o odcinek plaży.

Wiceprezydent Dulkiewicz: - Bez zgody mieszkańców Stogów nie będzie zmian w miejscowym planie zagospodarowania
A
A
data publikacji: 19 kwietnia 2018 r.
Aleksandra Dulkiewicz, zastępca prezydenta Gdańska, zapewniała mieszkańców Stogów, że bez ich zgody miasto nie przystąpi do zmian w miejscowym planie zagospodarowania terenu plaży
Aleksandra Dulkiewicz, zastępca prezydenta Gdańska, zapewniała mieszkańców Stogów, że bez ich zgody miasto nie przystąpi do zmian w miejscowym planie zagospodarowania terenu plaży
Dominik Paszliński/www.gdansk.pl

 

W środę, 18 kwietnia, w Szkole Podstawowej nr 11 przy ul. Stryjewskiego, odbyło się spotkanie z mieszkańcami dzielnicy, na które zaproszono także urzędników i władze Gdańska. Była Aleksandra Dulkiewicz, zastępca prezydenta Gdańska ds. polityki gospodarczej, Edyta Damszel-Turek, dyrektor Biura Rozwoju Gdańska, które opracowało projekt nowego Studium oraz Alan Aleksandrowicz, prezes Gdańskiej Agencji Rozwoju Gospodarczego (InvestGda). Organizatorem wydarzenia była Rada Dzielnicy Stogi.

W nowym Studium określono terenowe możliwości rozbudowy portu morskiego - to odcinek plaży na Stogach o długości 465 metrów, znajdujący się na wschód od ogrodzenia Portu. Biorąc pod uwagę szerokość plaży, łącznie z wydmami, ma on powierzchnię około 10 hektarów. Obecnie dla tego terenu obowiązuje miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego z 2002 r., który zakłada utrzymanie plaży i wydm, bez możliwości zabudowy.

Możliwość zabudowy dopuszcza natomiast przygotowane obecnie przez Biuro Rozwoju Gdańska Studium, które określa przeznaczenie poszczególnych obszarów na najbliższe 30 lat. Pod rozwój funkcji portowych BRG wskazało również teren leśny o powierzchni około 40 ha (pomiędzy terminalem kontenerowym a centrum logistycznym).

Co ważne, tereny nad którymi toczy się dyskusja, nie należą do miasta Gdańska. Wspomniane 10 hektarów plaży to tereny znajdujące się w granicach administracyjnych portu morskiego.

W opracowanym Studium zapisane funkcje przemysłowo-portowe nie wykraczają poza wyznaczoną granicę administracyjną portu. Jego przedstawiciele składali wnioski, by taką funkcję dopuścić wzdłuż całej linii brzegowej na Stogach, ale na to BRG nie zgodziło się.

Przyjęcie przez Radę Miasta Gdańska tego dokumentu nie oznacza, że port otrzymał zgodę na rozbudowę. By móc podjąć jakiekolwiek kroki inwestycyjne na tym terenie niezbędna będzie zmiana w miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego, a na taką będa musieli zgodzić się miejscy radni.

W środowym spotkaniu uczestniczyło około 100 mieszkańców dzielnicy Stogi
W środowym spotkaniu uczestniczyło około 100 mieszkańców dzielnicy Stogi
Dominik Paszliński/www.gdansk.pl

 

Magdalena Wiszniewska, przewodnicząca Zarządu Dzielnicy Stogi, podkreślała podczas środowego spotkania, że nigdy dotąd żadna kwestia dotycząca tej dzielnicy nie zjednoczyła mieszkańców tak mocno, jak sprawa plaży.

- Ona nas wszystkich połączyła - zaznaczyła. - Zebraliśmy ponad 10 tys. podpisów pod apelem do prezydenta Gdańska w sprawie obrony plaży.

Radna dzielnicy Przeróbka stwierdziła z kolei, że ma informacje o tym, że firma DCT, która wybudowała terminal kontenerowy, już rozpoczęła prace projektowe nas jego rozbudową.

- Co ważne, DCT ma iść w kierunku zatoki, a nie plaży – twierdziła radna.

Wiceprezydent Aleksandra Dulkiewicz podkreślała z kolei, że prezydent Gdańska zadeklarował, iż nie będzie zgody na przystąpienie do zmian w miejscowym planie zagospodarowania terenu plaży, umożliwiających rozwój portu, bez dialogu i zgody społecznej.

- Jesteśmy po waszej stronie. Cieszę się z tego buntu, ale należy też podkreślić, że strategicznym interesem naszego miasta jest rozwój portu. Pytanie, jak ma wyglądać, przebiegać ten rozwój – zaznaczyła wiceprezydent Dulkiewicz. - Myślę, że nie do końca władze portu zdają sobie dziś sprawę, że bez dialogu z sąsiadami, z mieszkańcami, ten rozwój będzie utrudniony.

Dyrektor Edyta Damszel-Turek także podkreślała, że jeżeli nie będzie zgody mieszkańców, to wniosek o zmianę planu zagospodarowania nie zostanie uwzględniony. Przypominała również, że Studium to dokument, który dotyczy całego miasta i określa kierunki jego rozwoju.

- Musi ono wyważyć oczekiwania mieszkańców i potrzeby miasta - tłumaczyła dyrektor Biura Rozwoju Gdańska.

Z kolei prezes Alan Aleksandrowicz podkreślał, że nie chce, aby port morski stawiany był w tej sytuacji jako "wróg nr 1".

- Bo Gdańsk to morze, i także port – zaznaczył. - Jego przedstawiciele złożyli takie wnioski do studium, ale nie wiedzą dziś, jakie będą jego potrzeby za 20 – 30 lat. DCT wydało natomiast przed kilkoma dniami oświadczenie, w którym informuje, że nie będzie rozwijać się na plaży, nawet, jeżeli zostanie uchwalone to studium.

Aleksandrowicz przypomniał też, że plaża nigdy nie należała do miasta, a do Skarbu Państwa. W 1998 r., rozporządzeniem ówczesnego Ministra Transportu, Budownictwa i Gospodarki Morskiej, wyznaczono granicę administracyjną portu. Stało się to więc na szczeblu rządowym, a nie samorządowym. Port morski jest spółką Skarbu Państwa.

- Myślę, że ten "wybuch", który nastąpił ostatnio na Stogach, pokazuje koszty społeczne dzielnic portowych. To problemy przecież nie tylko tej dzielnicy, ale także Nowego Portu czy Letnicy. We wszystkich funkcjonują w pewnym stopniu uciążliwe dla mieszkańców przedsiębiorstwa - zauważył prezes Aleksandrowicz.

W środowym spotkaniu uczestniczyło dwóch miejskich radnych: Lech Kaźmierczyk z klubu Platformy Obywatelskiej oraz Jaromir Falandysz z klubu Prawa i Sprawiedliwości.

- Osobiście jestem przeciwko temu, by powstało cokolwiek, co będzie szpeciło tę plażę - podkreślał radny Kaźmierczyk.

Radny Falandysz przyznał z kolei, że klub PiS zagłosuje podczas poniedziałkowej sesji Rady Miasta Gdańska przeciwko uchwaleniu Studium.

- Słyszałem głosy kilku radnych PO, że też są przeciw - twierdził radny Falandysz.

Prezes GARG, Alan Aleksandrowicz, zapewniał mieszkańców, że plaża na Stogach nie jest zagrożona
Prezes GARG, Alan Aleksandrowicz, zapewniał mieszkańców, że plaża na Stogach nie jest zagrożona
Dominik Paszliński

 

Dyskusja urzędników z mieszkańcami dzielnicy miała momentami bardzo wysoką temperaturę.

Jedna z kobiet stwierdziła, że "co z tego, że obecny prezydent zapewnia, iż nie przystąpi do zmian w planie", skoro może zmienić się władza w Gdańsku i kolejny prezydent uzna, że jego takie zobowiązanie nie obowiązuje i wprowadzi zmiany w miejscowym planie.

Urzędnicy tłumaczyli, że uzgodnienia zawarte pomiędzy mieszkańcami a władzami miasta są zobowiązujące także dla kolejnych samorządowców.

Były też osoby, które do tematu starały się podchodzić spokojnie: padło m.in. pytanie o to, czy można wstrzymać się z uchwaleniem studium do czasu, kiedy przyjdzie odpowiedź z ministerstwa w sprawie granic portu.

Dyrektor Damszel-Turek tłumaczyła, że nie ma takiej potrzeby, bo granicę portu można zmienić w studium w każdej chwili.

- Niech miasto poczeka na decyzję ministra, a inne dzielnice niech poczekają na nas - apelowała jedna z mieszkanek. - Niech najpierw zostaną załatwione interesy Stogów.

Wiceprezydent Dulkiewicz odpowiadała na to, że na uchwalenie studium czeka co najmniej kilka dzielnic.

- To Studium nic nie zmienia w waszej obecnej sytuacji. Zmienić może ją dopiero uchwalenie nowego planu miejscowego zagospodarowania - przypominała wiceprezydent Dulkiewicz.

Zapytano też o to, czy miastu grożą skutki prawne, jeżeli w kwietniu nie zostanie uchwalone studium.

- Skutków prawnych nie ma, ale nie wiemy dziś, czy nie pozwie nas w związku z tym np. jakiś interesariusz czy instytucja publiczna - tłumaczyła wiceprezydent Dulkiewicz.

Prezes Aleksandrowicz podkreślał na koniec spotkania, że plaża na Stogach nie jest zagrożona.

- To jest przekaz z dzisiejszego spotkania - podkreślał.

Części mieszkańców te zapewnienia nie przekonały. Rada Dzielnicy zachęcała obecnych do udziału w proteście zaplanowanym w poniedziałek, 23 kwietnia. Tego dnia odbędzie się sesja Rady Miasta Gdańska, w trakcie której radni głosować będą właśnie w sprawie projektu Studium.

 

Kamila Grzenkowska (0)
www.gdansk.pl
kamila.grzenkowska@gdansk.pl
więcej tekstów autora
Kamila Grzenkowska (0)
www.gdansk.pl
kamila.grzenkowska@gdansk.pl
więcej tekstów autora