Aż 700 nauczycielek z Gdańska straci pracę? W środę, 10 maja, strajk rodziców

Jak pisze “Gazeta Wyborcza Trójmiasto” dyrektorzy gdańskich szkół szacują, że w wyniku reformy edukacji pracę stracić może w sumie nawet 700 nauczycielek i nauczycieli. Gdańska “Solidarność” mówi z kolei, że 1 września 2017 pracy nie starci nikt!

Aż 700 nauczycielek z Gdańska straci pracę? W środę, 10 maja, strajk rodziców
A
A
data publikacji: 08 maja 2017 r.

Nauczycielka i dzieci z SP nr 50 w Gdańsku. Czy w wyniku reformy edukacji PiS pracę straci 700 nauczycielek i nauczycieli w całym mieście?
Nauczycielka i dzieci z SP nr 50 w Gdańsku. Czy w wyniku reformy edukacji PiS pracę straci 700 nauczycielek i nauczycieli w całym mieście?
Grzegorz Mehring/gdansk.pl

W ciągu najbliższych trzech lat pracę może stracić 700 nauczycieli wszystkich typów szkół oraz 143 pracowników administracji i obsługi - tak wynika z symulacji przedstawionej przez Piotra Kowalczuka, zastępcę prezydenta Gdańska ds. polityki społecznej, w czasie debaty o edukacji „Usłysz swoją szkołę”, któa w dniu 4 maja odbyła się w Europejskim Centrum Solidarności. 

Jak powstała ta symulacja? Piotr Kowalczuk tłumaczy na łamach “Wyborczej”:

- Zapytaliśmy dyrektorów placówek oświatowych i to oni przygotowali symulację, jak będzie wyglądać zatrudnienie w ich placówkach. Wyszło im, że w ciągu najbliższych trzech lat wypowiedzenie otrzyma właśnie tyle osób. Skąd taka liczba? Ano stąd m.in., że od września w przedszkolach zostają sześciolatki, przez co zmniejsza się liczba dzieci w klasach I-III.

Z kolei Sekcja Oświaty i Wychowania Regionu Gdańskiego NSZZ “Solidarność, który to związek popiera rząd PiS, przedstawia prognozy bardzo optymistyczne. Bożena Brauer, przewodnicząca Komisji Pracowników Oświaty i Wychowania NSZZ „Solidarność” przeanalizowała bowiem 80 placówek oświatowych w Gdańsku, głównie przedszkoli, i twierdzi, że 1 września 2017 roku żaden nauczyciel zatrudniony w tych placówkach nie straci pracy, z wyjątkiem zatrudnionych na czas określony.

A kolejnych latach? Bożena Brauer mówi:

- Obawiamy się, że w kolejnych latach może być trudniejsza sytuacja, bo w gimnazjach zostaną tylko trzecie klasy, a do liceów nie trafi jeszcze podwójny rocznik. Naszą największą obawę budzi też nabór dzieci do pierwszych klas szkół podstawowych w wygaszanych gimnazjach.

Część z tych, którzy nie stracą pracy, będzie jednak musiała łączyć etaty w kilku szkołach. Dotyczy to zwłaszcza nauczycieli takich przedmiotów jak fizyka, chemia, geografia i biologia – do tej pory w klasach IV-VI dzieci zdobywały wiedzę z tych przedmiotów na łączonych lekcjach przyrody, ale w wyniku reformy edukacji to się zmieni.

Wojciech Książek z gdańskiej Solidarności Oświaty przyznaje:

- Niektórzy nauczyciele będą realizowali 18 godzin pracy w tygodniu w dwóch czy nawet trzech szkołach. Nauczyciele z okolic Stargardu Gdańskiego czy Chojnic będą musieli pokonywać nawet 20 km. Łatwiej będzie na pewno w dużych miastach, gdzie wystarczy niekiedy przejść przez ulicę z gimnazjum do podstawówki.


Przypominamy, że w środę, 10 maja, odbędzie się czwarty już tzw. strajk rodziców, którzy w proteście przeciw reformie edukacji PiS, po raz kolejny nie poślą dzieci do szkół. Poza tym w Dniu Matki, 26 maja, na Targu Drzewnym w Gdańsku o godz. 17 masowa manifestacja rodziców i partii politycznych pod hasłem “Żądamy referendum”. Udział w niej zapowiedzieli m.in. Inicjatywa Rodziców “Zatrzymać Edukoszmar”, ZNP, KOD, PO, .Nowoczesna, Razem, PSL, SLD, OPZZ, feministki.

W całej Polsce rodzice zebrali 910 tysięcy podpisów pod wnioskiem o referendum szkole. Rząd PiS Beaty Szydło powiedział jednak, że żadnego referendum nie będzie.



oprac. SŁ (0)
www.gdansk.pl
oprac. SŁ (0)
www.gdansk.pl