2,3 miliona złotych trafi na Program Edukacji Morskiej w Gdańsku. Jest jedno "ale"...

Program Edukacji Morskiej w Gdańsku ma być kontynuowany i rozwijany. Problem w tym, że dotyczy gimnazjów, a te wkrótce “dobra zmiana” ma “wygasić”.

2,3 miliona złotych trafi na Program Edukacji Morskiej w Gdańsku. Jest jedno "ale"...
A
A
data publikacji: 13 października 2016 r.

Mateusz Kusznierewicz, złoty medalista olimpijski, ambasador Programu Edukacji Morskiej w Gdańsku.
Mateusz Kusznierewicz, złoty medalista olimpijski, ambasador Programu Edukacji Morskiej w Gdańsku.
Grzegorz Mehring/gdansk.pl

Program Edukacji Morskiej w Gdańsku odbywa się od siedmiu sezonów. Dotychczas skorzystało z niego 20 tysięcy gimnazjalistów: mają oni unikalną szansę spędzenia w łódkach, na morzu, całego dnia. Całe klasy uczą się żeglowania, a przy okazji zbierają wiedzę o morskiej ekologii.   

- To lekcje geografii, historii, ekologii i współdziałania w zespole - mówi Mateusz Kusznierewicz, złoty medalista olimpijski, ambasador akcji. - Hartowanie charakterów. Pierwsi, którzy skorzystali z tego programu są już dziś dorośli. I na pewno nie żałują, że spróbowali kiedyś żeglarskiego fachu.

Uczniowie chwalą sobie czas na morzu, możliwość sprawdzenia się w pozaszkolnych warunkach, poznania miasta od strony wody.

Dlatego program ma być kontynuowany i rozwijany. Plan zakłada, że edukacja morska dla młodzieży w Gdańsku zostanie zasilona do 2020 roku sumą ok. 2,3 miliona złotych. Te pieniądzę mają być przeznaczona na szkolenia uczniów i nauczycieli: warsztaty żeglarskie, zajęcia z nawigacji, kreślenia kierunków na mapie, meteorologii, obliczania siły wiatru, ale również przygotowanie do egzaminu na patent żeglarza jachtowego.


ZOBACZ FILM: Podsumowanie 7. edycji Programu Edukacji Morskiej w Gdańsku

Pieniądze mają pochodzić ze środków urzędu marszałkowskiego, z tzw. regionalnego programu operacyjnego (RPO). Są to tak naprawdę środki unijne, które trafiają do samorządów przez odpowiednie ministerstwa w Warszawie.

I tu pojawia się problem. Jak tłumaczy Piotr Kowalczuk, zastępca prezydenta Gdańska: - Jeśli zostanie wdrożona reforma edukacji PiS, to nie będzie gimnazjów. To, co zostało zaplanowane, nie będzie więc mogło być spełnione. Jeśli program zakłada pracę z gimnazjalistami, a gimnazjów nie ma, to nie ma też potwierdzenia, że środki zostały wydane zgodnie z założeniem - wyjaśnia. - Nie sztuka te pieniądze wydać, ale sztuka je potem rozliczyć. Pani minister edukacji Anna Zalewska do tej pory nie odpowiedziała na nasze pytanie, co z projektami unijnymi, które już zostały zrealizowane w gimnazjach. Dotyczy to nie tylko programu edukacji morskiej, ale np. budowy specjalistycznych pracowni czy nawet całych szkół.

Prezydent Kowalczuk zaznaczył, że miasto Gdańsk ubiega się o projekty wartości 100 milionów złotych dla różnych typów placówek.

- Każdy taki projekt ma swoje wskaźniki, na przykład w Programie Edukacji Morskiej, trzeba odpowiednią liczbę uczniów wypuścić na wodę i przeszkolić. I to trzeba zrealizować w danym etapie edukacji, a te etapy zostaną teraz poprzestawiane - podkreśla. - Jeśli nawet my te projekty rozpoczniemy teraz w dobrej wierze, to część środków może zostać później nieuznana przez UE i może pojawić się zarzut niegospodarności.
 

Czytaj także: Program Edukacji Morskiej w Gdańsku zakończył kolejny sezon



oprac. SŁ (0)
www.gdansk.pl
oprac. SŁ (0)
www.gdansk.pl