|
Menu Strona GłównaNasze miastoVademecum turystyUrząd on-lineKulturaRada Miasta GdańskaPrezydent Miasta GdańskaSamorządEdukacjaAkty prawneGospodarkaSport i Euro 2012Unia dla GdańskaOrganizacje pozarządowePublikacje i MultimediaPracaPrzetargi Wydziału SkarbuZamówienia publiczneŚrodowisko
Urząd Miejski w Gdańsku
Oficjalny serwis internetowy
ul. Nowe Ogrody 8/12
80-803 Gdańsk tel. centrala: +48 (058) 323 60 00 tel. informacja: +48 (058) 323 60 30 fax: +48 (058) 302 39 41 e-mail: umg@gdansk.gda.pl |
Wolność wybuchła w Gdańsku - historia Sierpnia '80
Kiedy 14 sierpnia 1980 roku wybuchł strajk w Stoczni Gdańskiej nikt nie przypuszczał, że cała Polska, a wraz z nią już niedługo, cała zniewolona przez dyktaturę komunistyczną Europa, wkraczają na drogę wolności. Władza w krajach "obozu socjalistycznego" była przecież ciągle bardzo silna, a Związek Radziecki był jedną z największych potęg na świecie. I właśnie naprzeciw tego niepokonanego dotąd Goliata stanął w Gdańsku robotniczy Dawid. Gdańscy robotnicy powiedzieli: "Dość !".
MKS przedstawił listę 21 postulatów. Najważniejszym z nich był postulat pierwszy: "Akceptacja niezależnych od partii i pracodawców wolnych związków zawodowych". O ten postulat toczyły się zażarte dyskusje z przedstawicielami rządu. Ale robotnicy strajkujący w Stoczni Gdańskiej nie myśleli wyłącznie o własnych pracowniczych sprawach. Kolejne postulaty strajkujących załóg żądały gwarancji wolności słowa, druku i publikacji, żądały uwolnienia więźniów politycznych, gwarancji prawa do strajków i udostępnienia środków masowego przekazu dla przedstawicieli wszystkich wyznań. Postulaty wychodziły daleko poza zwykłe żądania pracownicze, domagały się wolności, sprawiedliwości i równości dla wszystkich obywateli. Był to więc pierwszy tak szeroki ruch w kraju pod władzą komunistów, który występował w obronie podstawowych praw człowieka.
Mimo aresztowania wieczorem 20 sierpnia wielu działaczy opozycji, m.in. Jacka Kuronia, Lecha Moczulskiego, Adama Michnika i Mirosława Chojeckiego, do Gdańska zdołała dotrzeć duża grupa innych działaczy opozycyjnych, którzy wsparli MKS, jako doradcy, m.in. Tadeusz Mazowiecki i Bronisław Geremek. Strajk w Gdańsku stał się w bardzo krótkim czasie wielkim wydarzeniem dla wszystkich mieszkańców miasta. Pod bramą stoczni codziennie gromadziły się olbrzymie tłumy ludzi, którzy swoją obecnością dodawali siły i otuchy strajkującym. Przynoszono żywność, ciepłą odzież, koce. Lekarze i służba zdrowia zapewniali opiekę lekarską, księża nieśli opiekę duszpasterską; w mszach świętych odprawianych na terenie stoczni uczestniczyły też tysiące ludzi po drugiej stronie bramy. Aktorzy, którzy odwiedzili strajkujących wystąpili z programem pieśni i poematów dodając zmęczonym robotnikom otuchy. To wtedy, przy bramie nr 2 Stoczni Gdańskiej, narodziła się prawdziwa solidarność ludzi walczących o wolność.
31 sierpnia podpisano porozumienie między komisją Jagielskiego i Międzyzakładowym Komitetem Strajkowym. Gdy na bramie nr 2 pojawił się Lech Wałęsa i oznajmił: "Mamy Niezależne Samorządne Związki Zawodowe" zgromadzony po drugiej stronie wielotysięczny tłum spontanicznie skandował: "Dziękujemy!". Zwycięstwo wolności, prawdy i sprawiedliwości w państwie, które rządziło z pomocą zniewolenia, posługiwało się kłamstwem i obłudą stało się faktem. Było to największe zwycięstwo w dziejach powojennej Polski. Ale było to również zwycięstwo tych wszystkich, którzy w krajach "obozu socjalistycznego" cierpieli brak wolności. Zwycięstwo gdańskich robotników dawało bowiem nadzieję również Czechom i Słowakom, Rosjanom, Węgrom, Niemcom z NRD, Rumunom, Bułgarom, Albańczykom, Litwinom, Łotyszom, Estończykom - wszystkim ludziom żyjącym w "obozie postępu i pokoju", na to, że i ich los może się odmienić, że i u nich zapłonie ogień wolności. Że już nigdy nie będą musieli nucić takich piosenek, jak ta, która powstała w Gdańskiej Stoczni:
4 czerwca 1989 roku, gdy przedstawiciele "Solidarności" odnieśli historyczne zwycięstwo w pierwszych wolnych wyborach parlamentarnych, historia Polski, Europy i świata potoczyła się wartko w kierunku wolności i demokracji. W pamiętnych dniach Jesieni Narodów 1989 roku na ulicach czeskiej Pragi pojawiły się plakaty: "Polska -10 lat, Węgry -10 miesięcy, NRD -10 tygodni, Czechosłowacja -10 dni". Autor tego plakatu miał rację: w Polsce walka o demokrację, wolność i prawdę musiała trwać tak długo, by w innych krajach wolnościowe aspiracje mogły być zaspokojone szybciej. We wrześniu 1939 roku, gdy na osamotnioną Polskę runęła cała potęga hitlerowskich Niemiec, zachodni sojusznicy Rzeczypospolitej mówili, że "nie warto umierać za Gdańsk". W sierpniu 1980 roku gdańscy robotnicy upomnieli się o godność i wolność nie tylko dla siebie, ale również wszystkich tych, którzy żyli pod dyktaturą komunistycznego totalitaryzmu, realizując w praktyce polskie hasło: "Za wolność waszą i naszą". Gdyby w sierpniu 1980 roku, nieznany jeszcze nikomu młody elektryk Lech Wałęsa nie przeskoczył muru Stoczni Gdańskiej, jesienią 1989 roku nie runąłby mur berliński. Data publikacji: 03.11.2003 05:33 Ostania modyfikacja: 07.08.2009 13:27 |
|
||||||||||||||||||||||||||||||
|
Aktywny Gdańsk
|