Piotr Stokowiec już w Lechii: - Wyznaję kult ciężkiej pracy i tego oczekuję od zawodników

Owen out, Stokowiec in. Wcześniej Piotr Stokowiec dostał się z Zagłębiem Lubin do eliminacji Ligi Europy. W Gdańsku nikt już nie myśli o Europie. Stokowiec ma inne, równie trudne zadanie: uratować klub przed spadkiem z ekstraklasy. - Czekają nas mecze z Legią i Lechem. To są fajne mecze dla kibiców i dla drużyny. One pokażą naszą wartość - mówi nowy szkoleniowiec Lechii.

Piotr Stokowiec już w Lechii: - Wyznaję kult ciężkiej pracy i tego oczekuję od zawodników
A
A
data publikacji: 05 marca 2018 r.

Piotr Stokowiec już w barwach Lechii
Piotr Stokowiec już w barwach Lechii
fot. Dominik Paszliński/www.gdansk.pl

Na pewno Piotr Stokowiec jest elegantem wśród trenerów. Znany jest z nienagannych koszul i kolorowych marynarek. Ma wyraźny styl (choć Lechia od razu ubrała go w klubowy t-shirt). Oby biało-zieloni pod jego wodzą prezentowali się równie elegancko, choć jeśli Stokowiec utrzyma klub w ekstraklasie, to już będzie bohaterem miasta.

Nowy trener Lechii zaprezentował się w poniedziałek, 5 marca, mediom na Stadionie Energa Gdańsk.

Zapowiedział: - Wyznaję kult pracy. Lubię zawodników zaangażowanych i pracowitych. Tego będę od nich wymagał. Tej drużynie niewiele brakuje. Ale terminarz jest trudny: czekają nas mecze z Legią i Lechem. To są fajne mecze dla kibiców i dla drużyny. One pokażą naszą wartość.

Stokowiec powiedział, że rozumie jak ważny jest ten zespół dla miasta i regionu: - Dziękuję za zaufanie. Być tu to dla mnie duże wyróżnienie. Dla mnie priorytetami są ciężka praca i ambicja, więc Lechia to odpowiedni klub dla mnie. Mamy jasny plan krótkofalowy: utrzymać się w ekstraklasie. Potem będziemy myśleć długofalowo. Latem zastanowię się, jakich młodych piłkarzy wprowadzić do drużyny. Na razie muszę odbudować wszystkich piłkarzy, wzmocnić ich mentalnie. Na początek musimy ulepszyć współpracę między formacjami i poprawić komunikację w zespole.

Stokowiec nie podał na razie wielu konkretów. Spotkanie z całą drużyną dopiero przed nim.

Na pierwszej konferencji prasowej w Gdańsku był rozluźniony.

- A mówili mi, że mam urodę radiową - śmiał się, gdy grupa fotoreporterów kazała mu przez kilka minut pozować do zdjęć.

Nowy sztab szkoleniowy Lechii. Stoją od lewej: Łukasz Smolarow, Piotr Stokowiec i Jarosław Bako
Nowy sztab szkoleniowy Lechii. Stoją od lewej: Łukasz Smolarow, Piotr Stokowiec i Jarosław Bako
fot. Dominik Paszliński/www.gdansk.pl


Czarne Koszule, Miedziowi, Lechia

Wcześniej Stokowiec był całkiem udanym trenerem Polonii Warszawa, Jagiellonii Białystok i Zagłębia Lubin.

Z Polonią, skazywaną na pożarcie w Warszawie, potrafił wygrywać w sezonie 2011/12 derby stolicy, na kameralnym stadionie przy ul. Konwiktorskiej ogrywając wielką Legię.

Z prowadzonej przez Stokowca Polonii wywodzi się Łukasz Teodorczyk - piłkarz Anderlechtu oraz Paweł Wszołek - wcześniej Sampdoria, teraz Queens Park Rangers. Łukasz Trałka, dziś Lech Poznań, był ówczesnym kapitanem Polonii.

Czarne Koszule (Polonia) miały podbić ekstraklasę, ale deweloper Józef Wojciechowski postanowił sprzedać klub. Mimo, że piłkarze nie dostawali pieniędzy i wiadomo było, że to koniec Polonii w ekstraklasie, Stokowiec zakończył sezon 2012/13 na 6. miejscu. Potem Polonia, bez finansowania, spadła do IV ligi, piłkarze rozjechali się po świecie, a Stokowiec trafił do Białegostoku.

Stamtąd przeszedł do Zagłębia Lubin. W sezonie 2015/16 Zagłębie dostało się, jako trzecia drużyna ekstraklasy, do eliminacji Ligi Europy. Zespół przeszedł najpierw Slawię Sofia, a potem nawet Partizana Belgrad, by w trzeciej rundzie eliminacji odpaść z duńskim Sønderjysk.

W tym sezonie Stokowiec na pewno nie wprowadzi Lechii do Europy, oby udało mu się ją utrzymać w krajowej elicie.

Pracę w Gdańsku podejmie z asystentami: Jarosławem Bako (trener bramkarzy) oraz Łukaszem Smolarowem (II trener). Kontrakt Stokowca obowiązuje do 30 czerwca 2020 roku.

Podróż za jeden uśmiech. Czy Stokowiec sprawi, że kibice biało-zielonych znów będą zadowoleni?
Podróż za jeden uśmiech. Czy Stokowiec sprawi, że kibice biało-zielonych znów będą zadowoleni?
Dominik Paszliński/ gdansk.pl

Krajobraz po Owenie

Dlaczego Owenowi nie szło? Czy mogło chodzić o kłopoty z komunikacją z drużyną? Owen mówił z walijskim akcentem. Zamiast young player, mówił yung player. Ciężko to było momentami zrozumieć. Oczywiście, nie musiało to być główną przeszkodą, ale mogło być przeszkodą dodatkową. Jedną z wielu.

Patrzyłem w czasie meczu, jak Owen podaje instrukcje Łukasikowi czy Peszce. Nie widziałem na ich twarzach i w ich oczach zrozumienia. Stali bezradni, nie wiedząc, co robić. Przed instrukcjami Owena i po nich drużyna grała równie źle. Coś jak Polska w czasie Euro 2012 pod wodzą Franciszka Smudy.

Może pomysły taktyczne Owena nie miały specjalnego sensu? Opowiadał o wpojonych piłkarzom schematach, a drużyna grała chaotycznie i często jedynym pomysłem były walijskie wrzutki ze skrzydeł w pole karne. Kuciak wywalał piłkę do przodu, na tzw. pałę. Wykop, strata, wykop, strata. Ot, taktyka.

Mimo to piłkarze kochali Owena i byli do końca za nim. Flavio Paixao po derbach z Arką Gdynia mówił: - Derby wygraliśmy dla naszego znakomitego trenera. Bardzo dobrze pracuje nad sferą mentalną. Wierzymy w jego pracę oraz to, że będziemy odnosić sukcesy. Już wkrótce wrócimy do pierwszej ósemki, bo poza świetnym szkoleniowcem mamy też bardzo dobrych piłkarzy i wyśmienitą drużynę.

Wyśmienita drużyna nie była w stanie od dłuższego czasu wygrać meczu i jest teraz dwa punkty nad strefą spadkową. Sfera mentalna leży. Pierwsza ósemka jest praktycznie poza zasięgiem. Sam Flavio od dawna nie zachwyca.

Adam Owen był przemiły i przesympatyczny, pełen wdzięku. Na pewno też był bardzo wyrozumiały dla piłkarzy. Mówił, że do Gdańska przeniósł już rodzinę, synów Rhysa i Dylana. Podobało mu się w Gdańsku, wiązał z nim przyszłość. Dodawał: - Układam ten klub na nowo. Cały czas udoskonalam sposób w jaki pracujemy, monitorujemy i analizujemy pracę i grę piłkarzy. Chcę w Lechii zostać na dłużej i wprowadzić tu profesjonalne standardy.

Deklaracje były wspaniałe. Owen na konferencjach prasowych zapewniał, że nie czuje ciśnienia, że wszystko jest pod kontrolą. Tymczasem Lechia grała coraz gorzej. Nie było widać w tym żadnej porządkującej myśli.

Owen obiecywał dziennikarzom, że po zwycięstwie postawi wszystkim whisky. Czekaliśmy coraz bardziej zniecierpliwieni.

Kiedy po meczu z Bruk-Betem piłkarze Lechii wychodzili ze stadionu do swoich samochodów na parkingu, do przybitego i załamanego Simeona Sławczewa podbiegł pracownik klubu. - Nie przejmuj się - mówił. - Pod nami są wciąż cztery kluby: Sandecja, Nieciecza, Piast i Pogoń.

Sławczew wzruszył ramionami. Doszło już bowiem do tego, że jedyną nadzieją Lechii nie była jej własna gra, jej walka i ambicja, ale słaba postawa Sandecji i Termaliki.

Czas było chyba coś zmienić.

W niedzielę, 11 marca, Lechia pod wodzą Piotra Stokowca na Stadionie Energa Gdańsk podejmie Legię Warszawa.



Sebastian Łupak (0)
www.gdansk.pl
sebastian.lupak@gdansk.pl
więcej tekstów autora
Sebastian Łupak (0)
www.gdansk.pl
sebastian.lupak@gdansk.pl
więcej tekstów autora