Piotr Stokowiec przed Legią: - Nie czas na piękno. Czas na walkę i determinację

Jest trenerem Lechii Gdańsk od poniedziałku, 5 marca. Przyznaje, że wciąż poznaje drużynę: - Nie chcę być hipokrytą i mówić, że już mam pełną wiedzę. Więcej będę wiedział po meczu - mówi Piotr Stokowiec, nowy szkoleniowiec biało-zielonych. Spotkanie z Legią Warszawa w niedzielę, 11 marca, o godz. 18.00 na Stadionie Energa Gdańsk.

Piotr Stokowiec przed Legią: - Nie czas na piękno. Czas na walkę i determinację
A
A
data publikacji: 10 marca 2018 r.

Stokowiec podczas pierwszego treningu z zespołem Lechii Gdańsk
Stokowiec podczas pierwszego treningu z zespołem Lechii Gdańsk
Grzegorz Radtke/ 058sport.pl / KFP

Jest taka teoria, że Lechii w jej obecnym stanie zapaści i degrengolady nie pomógłby nawet Pep Guardiola.

Ale Piotr Stokowiec tylko wzrusza ramionami: - Ja nie wiem, czy pomógłby tu Mourinho, czy może Guardiola. Ryzyko pracy w Lechii biorę na siebie. Ja wiem, że oczekiwania są duże i mają prawo być duże, bo to jest Lechia Gdańsk. Kibice mają prawo oczekiwać od nas dużo więcej i temu musimy sprostać. Już coś się zaczyna dziać i chciałbym, żeby zadziało się już w meczu z Legią. Pracujemy nad odbudową dobrych relacji w drużynie. I już widzę, że jest w drużynie rozmowa, nie widzę spuszczonych głów. Widzę ożywienie i dobre nastawienie.

Stokowiec to na pewno trener ambitny. Po Polonii Warszawa, Jagielloni Białystok i Zagłębiu Lubin mówiło się, że może nawet trafić do Lecha Poznań - drugiego największego klubu w Polsce - gdyby Kolejorz zdecydowałby się zwolnić Nenada Bjelicę.

Stokowiec nie chciał jednak czekać. Uznał, że jest praca do wykonania w Lechii i że tu też będzie mógł spełnić swoje spore ambicje. Najpierw musi uratować klub przed spadkiem do I ligi.

Jak tę pracę zaczął? Od swego rodzaju wieczorku zapoznawczego z piłkarzami.

Stokowiec: - Mieliśmy spotkanie wieczorne, obejrzeliśmy razem mecz Ligi Mistrzów, a przy okazji rozmawialiśmy o nas i o klubie. I jestem tym zbudowany. Zawodnicy są świadomi, co się dzieje. Nie czują się dobrze z tym, że nie spełniają oczekiwań kibiców. Jest feedeback od zawodników, są świadomi swoich słabszych stron. Nie sądziłem, że będą aż tak otwarci. To mnie napawa optymizmem, bo nie tylko trener ma być świadomy, ale też zawodnicy mają być świadomi. Drużyna jest zła! Świadoma, że nie wykorzystuje potencjału. Wspólnie staramy się znaleźć lekarstwo. Trudno mnie samemu wyjść ze złej sytuacji. Wspólnie szukamy sposobu.

Gdy jeden z dziennikarzy podczas konferencji prasowej zapytał o taktykę na mecz z Legią, Stokowiec się zaśmiał: - O, chyba Pana rodzina pochodzi z Warszawy, skoro pyta Pan o taktykę [dziennikarz miałby przekazać taktykę rodzinie w stolicy, a ta dalej do Legii - red.] Oczywiście żartuję! Chcielibyśmy być po prostu skuteczni. Więcej na razie nie będę deklarował. W ostatnim tygodniu pracowaliśmy nad tym, żeby Lechia była bardziej agresywna na boisku, żeby szybko przerywała akcje przeciwnika, żeby tak łatwo nie dawała sobie odbierać piłki. Naszym nadrzędnym celem jest spełniać oczekiwania kibiców. Nie czas na piękno. Kibice chcą widzieć walkę i determinację. Ja też chcę to zobaczyć. Wyjdziemy na Legię bez kompleksów. Czas na czyny!


Dzień dobry, nazywam się Piotr Stokowiec. Odtąd macie grać agresywnie!
Dzień dobry, nazywam się Piotr Stokowiec. Odtąd macie grać agresywnie!
Grzegorz Radtke/ 058sport.pl / KFP

Stokowiec mówi, że wciąż poznaje zawodników: - Nie chcę być hipokrytą i mówić, że już mam pełną wiedzę. Te tygodnie są po to, żeby poznać zawodników. Nie powiem też, że mam już wybraną osiemnastkę z 25. Wszyscy mają u mnie szansę i wszystko zweryfikuje boisko w dłuższym odstępie czasu. To jest proces. Weryfikacja trwa. W czasie przerwy na kadrę dostanę na pewno większą wiedzę o zawodnikach.

Lechia na razie nie podaje, ile biletów sprzedała dotąd na mecz. Rekordu frekwencji raczej nie będzie. Klub ma nadzieję, że będzie ich więcej niż na Termalice, czyli 2235. Na pewno nie należy się spodziewać 37 tysięcy, jak w marcu 2017 roku. Kibice Legii Warszawa mają do końca sezonu zasadniczego zakazy wyjazdowe, więc do Gdańska nie przyjadą. 


Czy ten człowiek uratuje Lechię przed katastrofą?
Czy ten człowiek uratuje Lechię przed katastrofą?
Dominik Paszliński/ gdansk.pl

Na koniec Stokowiec wygłosił sam z siebie formułkę, której dawno tu nie słyszano: - Zapraszam w imieniu swoim, sztabu i zawodników na mecz. Na pewno postaramy się grać z zaangażowaniem i sercem i spełnić oczekiwania kibiców, bo to jest nasze główne zadanie.

Czujemy się zaproszeni!



Sebastian Łupak (0)
www.gdansk.pl
sebastian.lupak@gdansk.pl
więcej tekstów autora
Sebastian Łupak (0)
www.gdansk.pl
sebastian.lupak@gdansk.pl
więcej tekstów autora