Andrea Anastasi, trener Trefla Gdańsk, chce dać kibicom w prezencie zwycięstwo

W sobotę, 23 grudnia, o godz. 14.45 w Ergo Arenie, Trefl Gdańsk podejmuje lidera PlusLigi, czyli drużynę Zaksy Kędzierzyn Koźle. Trener Anastasi jest optymistą: - Chciałbym być jak Robin Hood: ukraść punkty bogatemu i dać biednemu!

Andrea Anastasi, trener Trefla Gdańsk, chce dać kibicom w prezencie zwycięstwo
A
A
data publikacji: 23 grudnia 2017 r.

Andrea Anastasi, trener Trefla Gdańsk, pod klubową choinką. Czy zrobi nam prezent w postaci zwycięstwa nad Zaksą?
Andrea Anastasi, trener Trefla Gdańsk, pod klubową choinką. Czy zrobi nam prezent w postaci zwycięstwa nad Zaksą?
Grzegorz Mehring/gdansk.pl

Sebastian Łupak: W sobotę, 23 grudnia, mecz z liderem Zaksą Kędzierzyn-Koźle, a potem święta. Jak Pan je spędzi?

Andrea Anastasi: Jadę do Włoch na dwa dni, od razu po meczu z Zaksą. Spędzę je z rodziną, w domu między Weroną a Mantuą. Będzie moja żona i mój 23-letni syn Pietro ze swoją dziewczyną Sarą. Po świętach wszyscy jedziemy do Gdańska! Ja do pracy, a oni zwiedzać.

Czy to będą święta podobne do polskich?

- 24 grudnia, w wigilię, jest pasterka, a na stole dania bezmięsne. W pierwszy dzień świąt mamy wielki obiad, mnóstwo tortellini, mnóstwo wieprzowiny. Będą przyjaciele, znajomi, będziemy pić dobrą kawę, rozmawiać. Ale potem do pracy, bo 5 stycznia gramy już kolejny mecz ze Skrą Bełchatów.

Czy gracze nie tracą koncentracji przed świętami?

- Mam nadzieję, że my nie stracimy koncentracji, ale gracze Zaksy - tak! Oni są niestety lepsi, mają drużynę, która ma wygrać PlusLigę. Ale chciałbym być jak Robin Hood: ukraść punkty bogatemu i dać biednemu!

Jak na biednych radzicie sobie całkiem dobrze. Czy zrobicie kibicom na koniec sezonu prezent w postaci medali, choćby brązowych?

- Wierzę, że tak. Drużyna staje się coraz mocniejsza. Na początku celem była faza play-off, ale teraz widzę, że możemy być jeszcze lepsi w drugiej części sezonu, jest w tej drużynie potencjał i ona się stale rozwija. Więc tak, liczymy na medale.

W sierpniu okazało się, że dotychczasowy sponsor, koncern paliwowy Grupa Lotos, wycofał się ze sponsorowania klubu. To była dla Pana moment kryzysu?

- To było dla mnie trudne, bo wierzę w ten projekt, w tę drużynę i w to miasto. Oczywiście ja bym sobie pewne jakoś poradził - może byłbym chwilę bez pracy, a potem pewnie znalazł coś nowego. Ale szkoda mi było Trefla. Jeśli w coś wierzysz, to ciężko się pogodzić, że będziesz musiał to zostawić. Z drugiej strony, paradoksalnie, Gdańsk stał się sławny. Dostałem dziesiątki maili i sms-ów z całego świata, od ludzi, którzy interesują się siatkówką, i chcieli wiedzieć, co się dzieje z moją drużyną. Najdziwniejsze było chyba to, że gracze z innych klubów dorzucili się do akcji doLEWamy do pełna! Nasi przeciwnicy! Oni uznali, że Gdańsk musi zostać w lidze. To wspaniałe!

Gdyby miał Pan szansę porozmawiać z ludźmi z Grupy Lotos…

- No cóż, mam nadzieję, że szefowie Grupy Lotos przemyślą swoją decyzję i zrozumieją, że mocna drużyna siatkówki z Gdańska, miasta bądź co bądź tej firmy, może być dla nich świetną wizytówką silnej marki. Może się zreflektują? Ja nie jestem politykiem, jestem trenerem i wierzę, że wkrótce uda się znaleźć pozytywne rozwiązanie…


Inteligentna drużyna ma inteligentnego trenera. Anastasi w czasie jednego z meczów
Inteligentna drużyna ma inteligentnego trenera. Anastasi w czasie jednego z meczów
Grzegorz Mehring/gdansk.pl

Czy pieniądze grają czy nie?

- Niestety grają. Chcesz wygrywać, chcesz się liczyć, to musisz mieć najlepszych graczy. W Krakowie mieliśmy Klubowe Mistrzostwa Świata 2017. Rosyjski Zenit Kazań, który je wygrał, ma budżet trzy razy większy niż inne drużyny [sponsorem jest Gazprom - red.] W finale grali z włoskim Cucine Lube Macerata. Macerata ma duże pieniądze, ale Kazań ma o wiele większe. Nie mówię, że Trefl musi mieć pieniądze takie, jak Zaksa, Bełchatów czy Rzeszów. Ale tak naprawdę budowa silnego klubu to budowa na kilka sezonów do przodu, z perspektywą tego, że za dwa, trzy, pięć lat będzie pewny sponsor i pewne pieniądze. Tylko tak można realizować długoterminową wizję. Mamy bardzo inteligentny zespół, któremu trzeba stawiać inteligentne cele. Ale jak planować przyszłość, gdy pieniądze są tylko na jeden sezon?

Widział Pan ciężkie mecze reprezentacji Polski z Finlandią i Estonią w Gdańsku w czasie mistrzostwach Europy siatkarzy. Potem jednak przegraliśmy dosyć łatwo baraż ze Słowenią 0:3 w Krakowie i to był dla Polaków przedwczesny koniec. Co właściwie nie gra w reprezentacji Polski?

- Ciężko to wytłumaczyć. Wokół drużyny jest negatywna atmosfera, ludzie nie są pozytywnie nastawieni. To się czuje. Nie podoba mi się to. Musimy wreszcie przestać myśleć, że Polska to najsilniejsza drużyna świata. Tak, to prawda, że w Polsce w 2014 roku Polacy wygrali mistrzostwo świata. To była silna drużyna i świetny turniej. Ale to przeszłość! Nikt nie stoi w miejscu, inne drużyny są bardzo silne. Polska jest dobra, ale już nie najlepsza. Poza tym, jeśli piszesz u góry kartki “Projekt pod nazwą reprezentacja” i zaczynasz myśleć, jak tę kartkę zapełnić, to najprawdopodobniej znaczy, że nie masz pojęcia, co robić. Gdzie jest w tym duch, gdzie pozytywna atmosfera? Ja mogę powiedzieć “I love these guys who play for me!”, po prostu kocham moich zawodników. To jest dla mnie coś więcej niż projekt. Come on guys! Przestańcie już mówić o kolejnym projekcie i stwórzcie atmosferę entuzjazmu wokół drużyny narodowej. Poza tym: ważne są nie tylko mistrzostwa, ale też Liga Światowa. Ważna dla sponsorów, dla Polsatu, który promuje siatkówkę. Więc nie można odpuszczać Ligi Światowej, tam też trzeba walczyć o medal [Polska w LŚ w 2017 zajęła 8. miejsce - red.]

Życzę zwycięstwa nad Zaksą i Wesołych Świąt z rodziną oraz pysznym włoskim tortellini na stole.

- Grazie! Buon Natale dla wszystkich kibiców siatkówki!

Bilety na sobotnie starcie są dostępne na https://trefl.ticketsoft.pl/ oraz w kasach hali: w dniu meczu od godz. 11.00 do godz. 14:45.

Ceny biletów zaczynają się już od 5 zł w przypadku wejściówek ulgowych oraz 10 zł za bilety normalne w strefie żółtej, kończąc na odpowiednio 30 i 40 zł w gwarantującej najlepszy widok na boisko strefie czerwonej. Zniżki przysługują uczniom i studentom do 26. roku życia oraz seniorom, którzy ukończyli 60. rok życia.

Specjalna oferta przygotowana została dla rodzin: kibicując w wyznaczonym sektorze, za bilet dla dziecka do 13. roku życia zapłacimy jedynie 5 zł! Z takiej samej stawki mogą skorzystać grupy szkolne.



Sebastian Łupak (0)
www.gdansk.pl
sebastian.lupak@gdansk.pl
więcej tekstów autora
Sebastian Łupak (0)
www.gdansk.pl
sebastian.lupak@gdansk.pl
więcej tekstów autora