Wyburzone domy Heweliusza

„Stellaeburgum” czyli Gwiazdogród, to nazwa obserwatorium Jana Heweliusza urządzonego po 1650 roku na wielkim tarasie umieszczonym na dachach jego trzech kamienic na Starym Mieście przy ulicy Korzennej 53-55. Nie miało w Europie równego do czasu założenia nowocześniejszego w Greenwich w 1675 roku. Po śmierci Heweliusza (w 1687 roku) wnętrza jego domów ulegały kilkakrotnym przebudowom, a słynne obserwatorium astronomiczne rozebrano razem z tarasem jeszcze w XVIII wieku.

A
A
Ostatnia aktualizacja: 29 stycznia 2018 r.
Kamienice Heweliusza do złudzenia przypominały Dom Kaznodziejów z ulicy Katarzynki
Kamienice Heweliusza do złudzenia przypominały Dom Kaznodziejów z ulicy Katarzynki
Fot. Zbiory BG PAN

Największych zniszczeń dokonała jednak w tym miejscu ostatnia wojna. Widoki tu pompejańskie”. Tak napisał o staromiejskiej ulicy Korzennej Jan Kilarski w wydanej w 1947 roku książce „Gdańsk miasto nasze”. Zgładzone Pompeje przypominała po wojnie zresztą niemal cała gdańska starówka. Resztki domów najwybitniejszego gdańskiego astro­noma przy ulicy Korzennej niczym się nie różniły od innych. Tylko jedna ściana zachowała się po szczyt. Wzniesiono ją z drobnej cegły „holenderki”. Czytelna była na niej data 1647. Inne ściany nie przewyższały piętra. Mury dźwigające niegdyś przesławne obserwatorium ktoś w porę wypatrzył, dzięki czemu nie zostały zbyt szybko zamienione na cegłę rozbiórkową. Przed ostatecz­ną zagładą chroniła je tablica ustawiona przez konserwatora zabytków.

Domy Heweliusza przy ulicy Korzennej 53-55, stan przedwojenny
Domy Heweliusza przy ulicy Korzennej 53-55, stan przedwojenny
Fot. Zbiory BG PAN

Heweliusz, jakkolwiek z pochodzenia Niemiec, czuł się „obywatelem świata polskiego”. Nie raz pisał o swoim „naturalnym poddaństwie wzglę­dem polskiego króla”. Wydawało się zatem oczywiste, że władze przywróconego Macie­rzy „zawsze polskiego” Gdańska zabezpie­czą i odbudują ruiny domów uczonego z Ko­rzennej i odtworzą obserwatorium, w któ­rym podejmowani byli niegdyś królowie Polski: Władysław IV, Jan Kazimierz i Jan III Sobieski, gdzie zjeżdżali uczeni z całego świata, by na własne oczy obejrzeć najno­wocześniejszą podgwiezdną pracownię. Na przełomie lat 1950-1951 mieszkający w Jędrzejowie historyk kultury, doktor Tade­usz Przypkowski wystosował w tej sprawie list do Gdańska. Nad Motławą odesłano je­go pismo do Miastoprojektu, który uwzględnił apel w planach urbanistycznych Gdańska. „Jednakowoż na skutek odmien­nego zdania większości komisji zatwierdza­jących – czytamy w protokole gdańskiej komisji konserwatorskiej z 1958 roku – sprawa rekonstrukcji domu Heweliusza zo­stała zaniechana”. Wymaganej większości nie zyskały również postulaty odtworzenia części historycznej zabudowy ulicy Korzennej jako tła dla niezniszczonego Ratu­sza Staromiejskiego. Stare Miasto miało stać się nowoczesną dzielnicą z szerokimi ulicami i pięknymi blokami.

Widok na ulicę Korzenną, lata 50. XX w.; w głębi po prawej stały domy Heweliusza
Widok na ulicę Korzenną, lata 50. XX w.; w głębi po prawej stały domy Heweliusza
Fot. Zbiory Archiwum Państwowego w Gdańsku

Ruiny domów astronoma wyburzono ostatecznie w 1953 roku. Poniesiony słusznym gniewem Przypkowski, poru­szył sprawę w referacie „Barbarzyńskie zniszczenie najcenniejszego zabytku Gdańska”, wygłoszonym w 1956 roku na posiedzeniu Komitetu Historii Polskiej Akademii Nauk, a w 1957 roku opubliko­wanym w miesięczniku „Problemy”. Jak­kolwiek redagował go popuszczając wo­dze emocjom, wytoczone argumenty były rzeczowe, słuszne i... nadal pozostają aktualne. Również znana pisarka Maria Dąbrow­ska, pisząc w „Problemach” (nr 7/1957) o Schopenhauerze, Heweliuszu i Fahrenheicie, nie pominęła „gorszącej sprawy zburzenia resztek siedziby sławnego gdańskiego astronoma Heweliusza”. Jej zdaniem powinno się poruszyć „opinię społeczną i w następstwie – czynniki, któ­re jedną ręką odbudowując, drugą nie po raz pierwszy (...) niszczą cenne pamiątki przeszłości”. Według Przypkowskiego sprawa kwalifikowała się do rozpatrzenia przez „konserwatora zabytków i proku­ratora gdańskiego, o ile obaj nie są swo­istymi także zabytkami źle pojętego awansu społecznego i paromiesięcznych kursów”.

Władze Gdańska poczuły się dotknięte. W roku następnym miesięcznik wydruko­wał dwa gdańskie protokoły „wyjaśniające sprawę”. W odpowiedzi Przypkowski nie pozostawił suchej nitki na gdańszczanach. Trzydzieści lat później, w trzechsetną rocznicę śmierci Heweliusza, Przypkowski wydał książkę o naszym astronomie, która była efektem kilku lat jego pracy. Nie próżnowano przez te lata i w Gdań­sku. Na Głównym Mieście wskrzeszono niemało zabytków architektury. Szlachet­nej odbudowie Głównego Miasta towarzy­szyło wszelako bezpardonowe unicestwianie zabytkowego charakteru starszego Starego Miasta – praktyce tej pozostają nad Motławą wierni zresztą do dzisiaj.

Miejsce po kamienicach astronoma zajęło w 1957 roku smętne socrealistyczne gmaszysko. W tamtym też roku na fali „popaździernikowej odwilży” sprawa tra­fiła do mediów. Wcześniej było to niemoż­liwe i niebezpieczne. Od Przypkowskiego dowiadujemy się bowiem, iż walkę o domy Heweliusza jedna osoba przypłaciła życiem. Był to adiunkt Politechniki Gdań­skiej, „którego ciało znaleziono w dniu 25 marca 1952 r. na torach kolejowych pod Gdańskiem”. W „Dzienniku Bałtyckim” ukazało się w latach 1957-1958 kilka ciętych artykułów pod adresem władz miasta. Do­magano się ujawnienia „nazwisk odpowie­dzialnych za zniszczenie szczątków kamie­nic Heweliusza”. Władze nie odpowiadały. Wyraźnie grały na zwłokę, czekając po­wrotu „starych czasów”, co wkrótce na­stąpiło i sprawa domów Heweliusza wycichła jak i wiele innych spraw spędzają­cych sen z oczu.

Fot. Rys. Tadeusz Głuszko

Rekonstrukcję kamienic nr 53-55 przy ulicy Korzennej można „jednak nadal traktować jako otwartą. Katedra Urbani­styki Politechniki Gdańskiej zapropono­wała już w 1958 roku odtworzenie ich, z przesunięciem nieco bliżej Raduni. Przeznaczyła na nie wolną przestrzeń na­przeciw małego parkingu blisko Ratusza Staromiejskiego. Istnieją tam warunki do zorientowania odtwarzanych domów dokładnie jak na miejscu pierwotnym, co jest dosyć ważne dla dobrego funkcjonowania obserwatorium. Teren pozostaje niezabudowany, jakby czekał na ostateczną decyzję. Obowiązujący plan szczegółowego zagospodarowania prze­strzennego dzielnicy Gdańsk-Śródmieście z roku 1992, ze zmianami z roku 1993, przewiduje dla zaproponowanego miejsca budowę zespołu usługowego w budynkach już istniejących (faktycznie istnieje tam tylko jedna budowla – zachowana przedwojenna oficyna) oraz nowych, wy­budowanych po uzyskaniu zgody konser­watora miejskiego.

W 1787 roku, w stulecie śmierci astro­noma, w Ratuszu Staromiejskim, gdzie Heweliusz był niegdyś ławnikiem i rajcą, odbyła się uroczysta akademia, a jego domy rzęsiście iluminowano. W trzechsetną rocznicę odbyło się w Gdańsku kilka sesji naukowych. Ukazało się niemało publika­cji i wystaw. Było nawet uroczyście. Na budynku na rogu ulic Korzennej i Heweliusza odsłonięto tablicę upamiętniającą „domy i obserwatorium najsławniejszego po Mikołaju Koperniku astronoma Rzeczypospolitej Polskiej”. O ich odbudowę wszelako nikt się już nie upomniał.

W ogóle o Heweliuszu gdańszczanie wiedzą niewiele. Mimo wspomnianej ta­blicy, mało kto wie coś konkretnego o je­go domach i obserwatorium. Wiele, skądinąd inteli­gentnych i oczytanych osób, sądzi, że astronom oglądał gwiazdy z wieży obserwacyjnej dawnego Towarzystwa Przyrodniczego (dzisiejsze Muzeum Ar­cheologiczne) przy ulicy Mariackiej. Po­wojenne losy kamienic i obserwatorium najwybitniejszego gdańskiego uczonego, a zarazem przecież świadomego „obywa­tela świata polskiego”, można odczytać jako swoisty znak czasu.

 

Tadeusz T. Głuszko

 

Pierwodruk: „30 Dni” 1-2/2001

Historie gdańskie
Wypisy gdańskie
Rozmowy gdańskie
Biblioteka gdańskia