Wielka Synagoga

„Światło wpada przez piękne okna, wnętrze oddycha nastrojem spokoju – odczuwa to każdy. Tutaj stawali głosiciele Słowa, rabini i kantorzy, by w mowie i modlitwie kierować ku nam słowa pociechy” – tak żegnał się z Wielką Synagogą gdańską w kwietniu 1939 roku publicysta „Jüdisches Gemeindeblatt”. W tym samym numerze pisma zapowiedziano na 15 kwietnia ostatnie nabożeństwo szabasowe w świątyni. Później był już tylko złowieszczy śmiech nazistów, rozbijających kilofami świętą szafę aron ha-kodesz, i noc Zagłady.

A
A
Ostatnia aktualizacja: 29 kwietnia 2018 r.
Wielka Synagoga w Gdańsku, pocztówka z początku XX w.
Wielka Synagoga w Gdańsku, pocztówka z początku XX w.
Zbiory Krzysztofa Gryndera

Wielka Synagoga gdańska, po­wstała w latach 1885-1887, sąsia­dowała z Dworem Miejskim przy Reitbahn (obecnie ulica Bogusław­skiego). Na żądanie władz miejskich zbu­dowała ją berlińska firma Ende i Boeckmann – ta sama, która wybudowała gmach, w którym później mieścił się gdański sejm. Rajcom miejskim zależało na zachowaniu wspólnego stylu architek­tonicznego nowo budowanych gmachów.

Synagogę wzniesiono w stylu neorenesansowym. Monumentalny budynek od strony zachodniej wieńczyła potężna kopu­ła z latarnią i dwie wieże ze stylowymi heł­mami. Ścianę frontową zdobiło duże witra­żowe okno z ażurową gwiazdą Dawida.

Wnętrze, o żaglowym sklepieniu, otacza­ły arkadowe galerie wsparte na kolumnach. Na ścianie wschodniej świątyni, wskazują­cej kierunek Jerozolimy, umieszczono ozdobną aron ha-kodesz (hebr: „święta skrzynia”, szafa ołtarzowa, w której prze­chowywane są zwoje Tory), zasłoniętą spe­cjalną, bogato haftowaną zasłoną (hebr.: „parochet”). Szafa, nad którą znajdowały się tablice dziesięciorga przykazań trzymane przez dwa lwy, ustawiona była na pod­wyższeniu, u stóp którego umieszczono bimę, rodzaj kazalnicy. Nad nimi górowała galeria dla kobiet i chóru synagogalnego oraz organy elbląskiej firmy Terleckiego, która wykonała instrument między innymi dla Kościoła Mariackiego w Gdańsku. Od strony zachodniej, na wysokości okna witrażowego, zbudowano amfiteatralną gale­rię, na której mogło pomieścić się około trzystu osób. Wielka sala modlitw umiesz­czona centralnie pod kopułą synagogi zabudowana była dwoma rzędami ław dla 1600 osób. Nad nimi zwisały bogate, kute żyrandole. Ściany i sklepienia udekorowa­no symbolicznymi wzorami roślinnymi i geometrycznymi oraz wersetami z Biblii.

 

Symbol jedności

Aktu religijnego otwarcia Wielkiej Syna­gogi (którą wówczas nazywano Nową Synagogą) dokonał 15 września 1887 roku rabin Kossman Werner, który już w roku 1878 przybył do Gdańska z Wrocławia. Rabin wygłosił w obecności nadburmistrza von Wintera, setek wiernych, przedstawicieli władz miasta i prowincji Prusy Zachodnie płomien­ne przemówienie, w którym głównie skupił się nad rolą świątyni w życiu społeczności ży­dowskiej, odnosząc fakt budowy nowego Do­mu Bożego do dziejów świątyni Salomona w Jerozolimie.

XVIII-wieczna gdańska Tora z kolekcji L. Giełdzińskiego
XVIII-wieczna gdańska Tora z kolekcji L. Giełdzińskiego
Zbiory The Jewish Museum Nowy Jork

Swoją mowę zakończył we­zwaniem do Boga: „Panie, pobłogosław cesa­rzowi i Rzeszy, królowi i ojczyźnie, pobłogo­sław obywatelom naszego dostojnego książę­cego szczepu, pobłogosław przywódcom i kie­rownikom naszego miasta i prowincji, dla któ­rych z oddaniem i poświęceniem zamierzamy dla dobra naszej wspólnoty wszystkie nasze siły oddać”. Do nowej świątyni w uroczystej procesji wniesiono święte zwoje Tory, umieszczono je w aron ha-kodesz i zapalono wieczne światło. Od tego dnia synagoga przy Reitbahn stała się symbolem „powstania, jed­ności i siły Żydów gdańskich”.

„Moja rodzina nie była szczególnie po­bożna. Kiedy więc ożeniłem się i przyby­łem [z Olsztyna – MA] do Gdańska, ro­dzinnego miasta mojej żony, chodzenie do synagogi z teściami było dla mnie pewną nowością. Ale bardzo szybko do tego przy­wykłem. Przy Reitbahn panowała wyjąt­kowa atmosfera; wielka hala Domu Boże­go, głośne modły, śpiew kantora i przede wszystkim wspaniała muzyka organowa. Być może właśnie w gdańskiej synagodze po raz pierwszy wybuchła moja wielka mi­łość do muzyki” – tak wizyty w Wielkiej Synagodze wspominał przed dwoma laty w rozmowie z niżej podpisanym pan Horst Salzmann, dziś mieszkaniec Hamburga, przed wojną początkujący gdański adwo­kat i równocześnie wielki meloman.

Bo rzeczywiście: żydowska świątynia w Gdańsku była nie tylko miejscem mo­dłów, lecz również centrum kultury i sztu­ki gdańskich Żydów. W murach Wielkiej Synagogi narodziła się powszechnie znana na całym świecie tradycja muzyki synagogalnej do dziś kultywowana, głównie z Stanach Zjednoczonych i Izraelu, przez wielu kantorów i organistów (wybitnymi przedstawicielami gdańskiej tradycji mu­zyki synagogalnej są np. kantorzy Naftali Herstik z Tel Awiwu i Sandor Kovacs z Budapesztu).

Widok wielkiej sali modłów od strony aron ha-kodesz
Widok wielkiej sali modłów od strony aron ha-kodesz
Zbiory BG PAN

Liberalna forma modlitwy, a zwłaszcza organowy akompaniament wprowadzone w Wielkiej Synagodze już w momencie jej inauguracji w roku 1887, spotkały się początkowo z wyrazami sprzeciwu. Ale od roku 1900 – za sprawą rabina Maxa Freudenthala i dyrygenta chóru Moritza Friedlaendera – stały się powszechnie akceptowanym standardem.

Muzyka liturgiczna Wielkiej Synagogi w Gdańsku zawierała początkowo głównie kompozycje Louisa Lewandowskiego (1821-1894), jednego z najwybitniejszych przed­stawicieli muzyki aszkenazyjskiej w Euro­pie. Jego kompozycje – inspirowane wschodnioeuropejską tradycją kantoralną i twórczością Feliksa Mendelssohna – kładły wyraźny nacisk na obecność organów w mu­zyce synagogalnej.

Moritz Friedlaender stworzył antologię kompozycji Lewandowskiego, która stała się podstawą specyficznej liturgii gdańskiej. Wiel­ki wpływ na niepowtarzalność muzyki synago­galnej w Gdańsku wywarł kantor Jacob Meisel. Jego silny, bogaty baryton był przez kilka dziesięcioleci (1906-1936) znakiem wyróżniają­cym muzykę wokalną Wielkiej Synagogi. Jako kompozytor zostawił kongregacji gdańskiej wiele utworów na głos i organy, które włączo­ne zostały do kanonu liturgicznego Wielkiej Synagogi. W gdańskiej synagodze kilkakrot­nie gościli najwybitniejsi kantorzy dwudziesto­lecia międzywojennego: „król kantorów” Mosze Kusewicki i Gerszon Sirota z Warszawy oraz Karl Neumann z Berlina. Odbywały się tu również regularnie koncerty chóru synagogalnego (z czasem również chórów zapraszanych z Niemiec), koncerty muzyki świeckiej (najczęściej wykonywane przez znany gdański zespół kameralny Henry Prinsa), występy teatralne (głównie związane z tradycyjnymi świętami żydowskimi, jak np. tzw. Purim-szpil w okresie wiosennego święta Purim), wykłady wybit­nych naukowców, jak np. prof. Majera Bałabana z Warszawy, prof. Martina Bubera, filozofa z uniwersytetu frankfurckiego, czy wybitnych rabinów z Berlina.

W sali ślubów, znalazła miejsce najwięk­sza w owym czasie na świecie kolekcja judaików. Stworzył ją powszechnie znany i sza­nowany kupiec zbożowy, Lesser Giełdziński. W roku 1904 przekazał swe zbiory gdańskiej gminie reformowanej, która mia­ła siedzibę w Wielkiej Synagodze.

17 maja 1935 roku w sali głównej Wielkiej Synagogi odbyło się „nabożeństwo ża­łobne dla uczczenia św. pamięci Marszałka Józefa Piłsudskiego", na które – ogłoszeniem w języku polskim – zapraszało na łamach „Jüdisches Gemeindeblatt” Zjedno­czenie Żydów Polskich w Gdańsku. Podob­ne uroczystości odbywały się rokrocznie w każdą rocznicę śmierci Piłsudskiego.

 

Zagłada

Po dojściu do władzy nazistów wzmogły się wystąpienia antysemickie. Ograniczano prawa gdańskich Żydów (również obywateli polskich), napadano na ich sklepy, domy i świątynie. W roku 1938, w „noc kryształo­wą” z 12 na 13 listopada, grupy nazistów na­padły na synagogi w Sopocie, we Wrzeszczu i przy ulicy Szopy. Synagogę sopocką podpa­lono i doszczętnie zniszczono. Wielka Syna­goga uniknęła wówczas podobnego losu dzię­ki bliskości Prezydium Policji i zdecydowanej postawie oficera dyżurnego, który pozytyw­nie zareagował na żądania Żydów opieki i obrony budynku przed nazistowskim ata­kiem. Dużą zasługę w uratowaniu w listopa­dzie 1938 roku Domu Bożego przy Reitbahn mieli żydowscy weterani I wojny światowej, którzy zaciągali warty wokół synagogi.

Pod koniec roku 1938 hitlerowskie władze Gdańska różnymi sposobami zaczęły wywie­rać nacisk na zarząd gminy żydowskiej, by wymusić na niej jak najszybszą emigrację Żydów z Wolnego Miasta. Prezydent policji Helmut Froboess obiecał nawet ukrócenie nasilających się napaści na Żydów w zamian za szybkie opuszczenie przez nich miasta. Jednak nie wszystkich było na to stać, koszt podróży jednej osoby do Palestyny wynosił wówczas kilkaset dolarów, co dla wielu ro­dzin było sumą nieosiągalną. W tej sytuacji zarząd gminy żydowskiej przyjął „propozy­cję” Senatu likwidacji gminy i sprzedaży jej majątku. Uzyskane tą drogą pieniądze miały być przeznaczone na emigrację, szczególnie dzieci i członków uboższych rodzin. Przez nazistów akcja ta została szyderczo nazwana „popieraniem żydowskiej emigracji”.

17 grudnia 1938 roku w Wielkiej Synago­dze zwołano zebranie ogólne Żydów gdańskich, w którym udział wzięło ponad dwa ty­siące osób. Po dramatycznych przemówie­niach członków zarządu gminy (między inny­mi Kurta Itziga i Hermanna Segala) zgro­madzeni w świątyni Żydzi udzielili zgody na podjęcie wszystkich koniecznych kroków dla ratowania życia członków gdańskiej społecz­ności żydowskiej. Uczestnicy zebrania wyra­zili swoją aprobatę dla likwidacji gminy przez milczące powstanie z miejsc. Jak pisze, między innymi, Samuel Echt, izraelski historyk badający dzieje gdańskiej społeczności żydowskiej, wielu uczestników zebrania w synagodze mdlało i płakało, zdając sobie sprawę z tego, że oto nadszedł kres wielo­wiekowej obecności Żydów w Gdańsku.

W następnych dniach podjęto szczegółowe negocjacje z władzami Wolnego Miasta. W ich wyniku majątek gminy sprzedany został za sumę 330 tys. guldenów mimo, iż wart był ponad milion guldenów: szantaż ze strony władz Senatu nie pozostawiał innej możliwo­ści, jak tylko przyjęcie warunków nazistów.

Rozbiórka gdańskiej synagogi, 1939
Rozbiórka gdańskiej synagogi, 1939
Zbiory The Jewish Museum Nowy Jork

Gmina uzyskała również zgodę na sprzedaż lub wywiezienie z Gdańska części majątku ru­chomego. Dzięki temu archiwum gminy z Wiel­kiej Synagogi znalazło się w Jerozolimie, a przedmioty sakralne i kolekcję judaików (między innymi zbiór Giełdzińskiego) przewie­ziono do Nowego Jorku, gdzie – zgodnie z umo­wą zawartą między zarządem gminy, a amery­kańskimi organizacjami żydowskimi – miały przebywać do momentu swobodnego powrotu Żydów do Gdańska. Dziś stanowią ważną część kolekcji Muzeum Żydowskiego w Nowym Jor­ku. Sprzedano również, do ewangelickiego ko­ścioła w Nowym Porcie, drewniane ławy, orga­ny Terleckiego do Krakowa, a świeczniki do Warszawy. Bogata biblioteka gminy synagogalnej wywieziona została do Wilna, gdzie zasiliła zbiory Żydowskiego Instytutu Naukowego.

Uzyskane tą drogą pieniądze przeznaczo­no na emigrację gdańskich Żydów. Niestety, nie wszystkich udało się uratować. Ci, którzy nie zdążyli wyjechać z Gdańska podzielili w większości los swych braci z całej Europy.

15 kwietnia 1939 roku odbyło się w syna­godze ostatnie nabożeństwo. Wkrótce po nim świątynię otoczył mur z napisem: „Przybądź kochany maju i uwolnij nas od Żydów”. 2 ma­ja 1939 roku władze nazistowskie przystąpiły do rozbiórki Domu Bożego przy Reitbahn.

 

***

5 stycznia 1991 roku powstała Fundacja Theatrum Gedanense założona między innymi przez wy­bitnego badacza i znawcę twórczości Wiliama Szekspira, anglistę i historyka teatru, profesora Je­rzego Limona. Głównym celem fundacji (…) jest budowa teatru szekspirowskiego i organizowanie Festiwalu Szekspirowskiego (co od lat z ogromnym powodzeniem jest już prak­tycznie realizowane). Chodzi o zbudowanie – jak zapew­nia prof. Limon – teatru, który „ma być czymś symbolicznym, nośnym kulturowo, ma przypo­minać o wielonarodowości kultury Gdańska, nie tylko polskiej czy niemieckiej, ale choćby i angielskiej” czy w końcu – jak należy się do­myślać – stworzenie środowiska (swoistego lobby) naukowo-artystycznego, które zajęłoby się kultywowaniem, ale również tworzeniem i promowaniem, związków artystycznych, na­ukowych, literackich... etc. z wielkimi ośrodka­mi kultury w Europie. Wszystkie te pomysły od lat trafiają na podatny grunt w Gdańsku, ale również poza nim.

Cóż to jednak ma wspólnego z Wielką Sy­nagogą w Gdańsku?

Po „naturalnym” rozpadnięciu się, niere­montowanej i zapomnianej przez lata Szkoły Fechtunku (nowy teatr, tym razem solidnie mu­rowany powstał na Targu Węglo­wym w roku 1801), a na po­sesji przy Dworze Miejskim, sprzedanej przez władze miasta gminie żydowskiej, zbudowano Nową Synagogę. Na początku lat dziewięćdziesiątych ubiegłego (czyli XX) wieku pojawiły się kontrowersje: kto ma prawo do tego miejsca; „fundatorzy” z Funadacji Theatrum Gedanense, czy może prawni spadkobiercy żydowskich mieszkańców Gdańska? Problem rozważano w kategoriach prawnych (na podstawie „pra­wa” PRL) i moralnych. Na przykład dzienni­karz „Gazety Morskiej” w roku 1991 sprawę „stawiał jasno”: „Żydzi w 1938 roku działkę zie­mi, na której stała ich świątynia, i sam budynek synagogi sprzedali miastu, a miasto rozebrało budynek w 1939 roku. (...) Do gruntu, na któ­rym ma stanąć teatr, nikt poza władzami Gdańska nie ma więc tytułu prawnego. I to mu­si być postawione jasno. Czy ktoś ma do tego miejsca tytuł moralny?”. I żeby nie pozostawić czytelnikowi wątpliwości dziennikarz „GM” precyzuje swój pogląd: „jeśli zaczną się pra­ce inwestycyjne przy budowie teatru, może się zdarzyć, iż odkryte zostaną ślady np. świątyni prasłowiańskiej. (...) Czy wówczas będziemy budować świątynię Światowida?” (W. Kuchanny, „Gazeta Morska” 14.12.1991).

Nie czas i miejsce na komentowanie takich enuncjacji. Wiemy na jakich „zasadach” gdańscy Żydzi „sprzedali” miastu budynki, jak „miasto rozebrało budynek w 1939 roku” i co stało się z tymi gdańskimi Żydami, którzy nie zdążyli wsiąść na emigranckie statki. Początek lat dziewięćdziesiątych, zbyt bliski nowomowie stanu wojennego i – generalnie – propagandzie PRL, nie sprzyjał, jak widać, wyważonej re­fleksji i nie był czasem promowania rzetelnej wiedzy historycznej. (…)

W wyniku długotrwałych negocjacji ustalo­no, że plac przy dawnej Reitbahn podzielony zostanie pomiędzy społeczność żydowską Gdańska, Theatrum Gedanense i sąsiadujący z placem Urząd Ochrony Państwa. Fundacja rozpoczęła prace archeologiczne na swojej części terenu uzyskanego od miasta, przygotowała szczegółowe plany i projekty przyszłego „teatru elżbietańskiego”.

Projekty gminy żydowskiej ciągle są w sferze planowa­nia. Zapewne na tym skrawku terenu, który gminie zwrócono z przedwojennej własności nie powstanie żadna znacząca budowla, (…). Do pejzażu Gdańska nie powróci więc wy­niosła kopuła Wielkiej Synagogi (choć pojawia­ły się w ostatnich latach również i takie nierealne pomysły, by budynek odbudować).

 

Mieczysław Abramowicz

 

Pierwodruk: „30 Dni” 1-2/2001

Historie gdańskie
Wypisy gdańskie
Rozmowy gdańskie
Biblioteka gdańskia