Do nas, za nas, o nas

Jan Paweł II w Trójmieście – pielgrzymka w 1987 roku

A
A
Ostatnia aktualizacja: 29 czerwca 2017 r.
Fot. Podziemna edycja RKK NSZZ Solidarność Gdańsk

Dość powszechnie wiadomo, że sprawa przyjazdu Ojca Świętego do Gdańska była rozważana i dyskutowana już w roku 1983, przy przygotowaniach do II pielgrzymki Papieża do ojczyzny. Umieszczenie naszego miasta w programie tamtej pielgrzymki spotkało się wtedy ze zdecydowanym sprzeciwem komunistycznych władz. Gdańszczanie zapamiętali też przykrą wypowiedź prymasa Józefa Glempa, który wyraził opinię, że papieska wizyta nie może być nagrodą dla odważnego miasta.

11 czerwca 1987 roku, około godziny 19, na wojskowym lotnisku w Babich Dołach wylądował helikopter z Janem Pawłem II na pokładzie. Tak rozpoczęła się pierwsza w historii papieska pielgrzymka na ziemi gdańskiej.

Tego wieczoru główna uroczystość miała miejsce na Skwerze Kościuszki w Gdyni, gdzie mogło się zgromadzić ponad ćwierć miliona ludzi (sam chór, który wtedy śpiewał, liczył około dwóch tysięcy osób). Nabożeństwo miało charakter tzw. liturgii Słowa. Papież mówi o rzece (Wiśle), mówił o morzu i jego symbolice, o tym, że wyzwala ono potrzebę solidarności. „W imię przyszłości człowieka i ludzkości trzeba było wypowiedzieć to słowo solidarność. Dziś płynie ono szeroką falą poprzez świat, który rozumie, że nie możemy żyć wedle zasady »wszyscy przeciw wszystkim«, ale tylko wedle zasady »wszyscy z wszystkimi«, »wszyscy dla wszystkich«. To słowo zostało wypowiedziane tutaj w nowy sposób i w nowym kontekście. I świat nie może o tym zapomnieć. To słowo jest Waszą chlubą, ludzie polskiego morza. Ludzie Gdańska i Gdyni, Trójmiasta, którzy żywo macie w pamięci wydarzenia lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych”.

Kiedy padały te słowa było cicho i bezwietrznie, a nad Papieżem krążyły mewy. Na owacje Ojciec Święty przyzwolił po homilii.

Z Gdyni do mola w Sopocie Jan Paweł II przepłynął na pokładzie trałowca „Mewa”, a stąd papamobilem do rezydencji w Oliwie. Tu jeszcze przed północą przyjął na audiencji Lecha Wałęsę z rodziną.

***

12 czerwca rano, po modlitwie w katedrze oliwskiej, znów na trałowcu „Mewa” Jan Paweł II przepłynął z mola w Sopocie na Westerplatte. Tu liturgię Słowa sprawowano dla młodzieży. Na placu przy pomniku i w prowadzącej do niego alei mogło znaleźć miejsce tylko kilkanaście tysięcy osób.

Papież rozpoczął homilię, nawiązując do ewangelicznej rozmowy Chrystusa z młodzieńcem. A potem mówił: „Przyszłość Polski zależy i musi od Was zależeć. To jest nasza Ojczyzna, to jest nasze »być« i nasze »mieć«. I nikt nie może pozbawić nas prawa, ażeby przyszłość tego naszego »być« i  »mieć« nie zależała od nas. (...) Każdy z Was, młodzi przyjaciele, znajduje też w życiu jakieś swoje »Westerplatte«. Jakiś wymiar zadań, które trzeba podjąć i wypełnić. Jakąś słuszną sprawę, o którą nie można nie walczyć. Jakiś obowiązek, powinność, od której nie można się uchylić. Nie można »zdezerterować«”. Młodzi ludzie unosili ręce do góry, przez długie chwile trwała taka akceptująca owacja.

***

Przedpołudniowe spotkanie w Bazylice Mariackiej miało szczególny charakter. W świątyni zgromadzili się chorzy, kalecy (w tym około stu czterdziestu osób na wózkach), a nawet umierający (leżeli na łóżkach, a Papież udzielił im sakramentu chorych). Przybyli również opiekujący się nimi lekarze i pielęgniarki. Idąc do ołtarza Ojciec Święty przeszedł wzdłuż szpaleru chorych na wózkach, błogosławił, podawał dłonie, kładł ręce na głowy.

„Cierpienie ludzkie zawsze jest tajemnicą – mówił Jan Paweł II. I bardzo trudno człowiekowi samemu przedzierać się przez jego mroki. Na horyzoncie naszej wiary pozostaje ten jeden punkt odniesienia: Krzyż Chrystusa – zenit ludzkiego cierpienia i to cierpienia kogoś najniewinniejszego, Baranka bez skazy”.

Jan Paweł II z uznaniem mówił o „Hospicjum”, „które podjęło swą służbę w Gdańsku i promieniuje na inne miasta”. Kiedy wychodził z bazyliki pobłogosławił jeden z dzwonów carillonu, który dziś wisi na wieży kościoła św. Katarzyny.

***

W zamyśle komunistycznych władz miał to być prywatny fragment papieskiej wizyty. I władze „zadbały” o właściwą – ich zdaniem – oprawę tego wydarzenia. Na obrzeżach placu przy Pomniku Poległych Stoczniowców ustawiono szpalery ludzi. Byli to aktywiści i funkcjonariusze różnych ówczesnych służb i organizacji. Ustawieni zostali w taki sposób, że stali tyłem do pomnika i Papieża. Mieli też zasłaniać widok na to, co działo się pod pomnikiem, tym ewentualnym obserwatorom, którym udało się jakoś przedrzeć przez milicyjne kordony i podejść w okolice stoczni.

Papamobil zatrzymał się na obrzeżu placu od strony bramy stoczniowej. Jan Paweł II podszedł pod pomnik, złożył kwiaty i klęcząc modlił się dłuższą chwilę. Wszystko odbywało się w ciszy. Kiedy wrócił do towarzyszących mu kardynałów i biskupów, powiedział: „Opatrzność Boża nie mogła sprawić nic lepszego, bo w takim miejscu milczenie jest krzykiem”.

Władze nie odważyły się usunąć papieskich kwiatów spod pomnika. Następnego dnia obok bukietu z białych kalii i żółtych róż ktoś umieścił kartkę z napisem: „Kwiaty od Ojca Świętego”.

***

Fot. Podziemna edycja RKK NSZZ Solidarność Gdańsk

Siedemset tysięcy, a może milion ludzi, tysiące szarf, chorągiewek i przede wszystkim transparentów z zakazanym wtedy słowem „Solidarność”. To wszystko na dawnym pasie startowym lotniska na Zaspie wokół ołtarza-okrętu, który wzbudzał wtedy powszechny podziw. W takim miejscu odbyły się centralne uroczystości Kongresu Eucharystycznego dla świata pracy podczas III pielgrzymki Jana Pawła II do ojczyzny.

Papieska homilia przerodziła się w dialog ze zgromadzoną rzeszą, który wyrażał się potężnymi salwami oklasków, gromkimi okrzykami, cichą, ale w tej skali niezwykłą mową transparentów. „»Jeden drugiego brzemiona noście« – mówił Ojciec Święty. To zwięzłe zdanie Apostoła jest inspiracją dla międzyludzkiej i społecznej solidarności. Solidarność – to znaczy: jeden i drugi, a skoro brzemię, to brzemię niesione razem, we wspólnocie. (...) Nie może być walka silniejsza od solidarności”.

W tym momencie oklaski przemieniły się w niemilknącą owację. Po kilku próbach powrotu do toku przemówienia Jan Paweł II powiedział: „pozwólcie mówić papieżowi, skoro chce mówić o was, a także w pewnym sensie za was”. I mówił dalej: „dziękuję Wam, żeście podjęli tę trudną »pracę nad pracą«, żeście podjęli tę szlachetną walkę, zmaganie o godność ludzkiej pracy. Kościół dziękuje Wam za to, żeście ją podjęli w obliczu Chrystusa i jego Matki”.

Po mszy świętej, podczas której koronowano obraz Matki Bożej z Trąbek Wielkich, już na odjezdnym Papież powiedział jeszcze między innymi: „To co chcemy wyrazić jest bardzo wielkie. Musi znaleźć dla siebie przede wszystkim wyraz modlitwy, tak jak kiedyś znalazło w gdańskich warsztatach pracy gdańskich stoczni. W tych dniach decydujących. Dzisiaj powtarzamy te dzieje do pewnego stopnia. Niech ten dzień pozostanie do końca dniem modlitwy, niech nikt tego charakteru szczególnego, na jaki Wasza sprawa zasługuje nie zakłóci. Nikt i nic”.

Kiedy Jan Paweł II był już w drodze do Częstochowy, tysiące ludzi chciały przejść z Zaspy pod Pomnik Poległych Stoczniowców. Zostali jednak rozproszeni przez gigantyczne siły ZOMO, które zjechały na ten dzień z całej Polski.

 

Pierwodruk: „30 Dni” 2/2005

Historie gdańskie
Wypisy gdańskie
Rozmowy gdańskie
Biblioteka gdańskia