Teczka Wałęsy sfałszowana przez SB? Adwokat: "Wkrótce ujawnimy ekspertyzę"

Mecenas Jan Widacki, pełnomocnik Lecha Wałęsy, dla gdansk.pl: - Nasza opinia podważa kategoryczność najistotniejszych sądów Instytutu Sehna, przedstawionych przez IPN. Tam, gdzie eksperci z Krakowa nie mieli wątpliwości, nasi eksperci mają poważne wątpliwości, co do autentyczności tych dokumentów.

Teczka Wałęsy sfałszowana przez SB? Adwokat: "Wkrótce ujawnimy ekspertyzę"
A
A
data publikacji: 05 maja 2017 r.

Luty 2017: Lech Wałęsa w ECS w drodze na konferencję prasową, w czasie której po raz kolejny zaprzeczył, jakoby kiedykolwiek współpracował z SB
Luty 2017: Lech Wałęsa w ECS w drodze na konferencję prasową, w czasie której po raz kolejny zaprzeczył, jakoby kiedykolwiek współpracował z SB
Grzegorz Mehring/gdansk.pl

Przypomnijmy, że w lutym tego roku eksperci Instytutu Ekspertyz Sądowych im. Jana Sehna z Krakowa przedstawili w siedzibie IPN w Warszawie swoją analizę dokumentów z tzw. teczki Kiszczaka.

Szefowie IPN, na czele z prezesem Jarosławem Szarkiem, stwierdzili wtedy kategorycznie: "Wałęsa donosił i brał za to pieniądze!" Miały o tym świadczyć, rzekomo autentyczne, donosy Wałęsy, zobowiązanie do współpracy oraz pokwitowania odbioru pieniędzy. Wszystko podpisane przez TW o pseudonimie “Bolek”.

Jednak pełnomocnik Lecha Wałęsy, mecenas Jan Widacki, już wtedy zapowiedział, że zamówi i wkrótce przedstawi drugą ekspertyzę. Jak tłumaczył portalowi gdansk.pl: - W najwyżej kwalifikowanej placówce zbadają to dla nas specjaliści o niekwestionowanym dorobku naukowym w zakresie ekspertyzy pisma ręcznego.

Widacki w rozmowie z nami kwestionował wtedy umiejętności ekspertów z Instytutu im. Sehna z Krakowa: - Pod opinią biegłych podpisało się dwóch doktorów chemii. Oni są mi nieznani jako grafolodzy. Nie wiem, może teraz zajmują się pismem? Sprawdzałem publikacje jednego z nich, bo drugiego jeszcze nie znalazłem, i on się zajmował środkami kryjącymi, identyfikacją atramentów, past długopisowych, a nie pismem ręcznym. W każdym razie nie są to osoby, które miałyby jakiś liczący się dorobek w zakresie ekspertyzy pisma.

Widacki rzeczywiście zamówił w lutym swoją ekspertyzę w Katedrze Kryminalistyki Uniwersytetu Warszawskiego, w konsultacji z Polskim Towarzystwem Kryminalistycznym. Wyniki tej ekspertyzy są już gotowe. Widacki nie chce jeszcze podać konkretnych nazwisk ekspertów, ale zrobi to na konferencji prasowej w przyszłym tygodniu w Krakowie.

Wnioski ekspertów z UW? Widacki: - Pierwsza opinia krakowskiego Instytutu Sehna jest bardzo kategoryczna, a nie ma podstaw do takiej kategoryczności. Tam, gdzie eksperci z Krakowa nie mieli wątpliwości, tam nasi eksperci mają dość poważne wątpliwości co do rzekomej autentyczności dokumentów i pisma Wałęsy.

Teraz ta druga analiza, wykonana przez ekspertów UW, także trafi do prokuratora IPN.

Widacki: - Prokurator IPN prowadzi śledztwo w sprawie ewentualnego fałszowania dokumentów przez funkcjonariuszy SB i w tym postępowaniu Lech Wałęsa ma status pokrzywdzonego. Nie jest przedmiotem tego postępowania ustalenie, czy Lech Wałęsa był czy nie był tajnym współpracownikiem. To jest kwestia uboczna. Ale skoro w aktach tej sprawy znalazła się ekspertyza Instytutu Sehna z Krakowa, i w dodatku została nagłośniona na konferencji prasowej w IPN, to my też odniesiemy się do tego na naszej konferencji prasowej. Prokuratura IPN ma teraz dwie opinie i musi je zestawić. Musi zobaczyć, że niektóre twierdzenia z pierwszej opinii są co najmniej wątpliwe, jeśli nie nieprawdziwe.

Widacki dodaje: - IPN w lutym nagłośnił opinię Instytutu Sehna, która tak naprawdę miała w tej sprawie charakter pomocniczy, a ludzie są przekonani, że była to istota tego postępowania. My pokażemy w przyszłym tygodniu, że nie wszystkie ich wnioski były uprawnione.

Sebastian Łupak (0)
www.gdansk.pl
sebastian.lupak@gdansk.pl
więcej tekstów autora
Sebastian Łupak (0)
www.gdansk.pl
sebastian.lupak@gdansk.pl
więcej tekstów autora