Zjeść żurek pałeczkami... czyli polska kuchnia na obczyźnie

Wyjechałem na studia do Londynu, i wraz ze mną znalazły się w tym międzynarodowym tyglu moje kulinarne przyzwyczajenia. Jest to krótka opowieść o tym, co teraz bardziej doceniam w naszych rodzimych specjałach, oraz o tym, jak smakuje kotlet schabowy po japońsku.

A
A
Ostatnia aktualizacja: 11 maja 2017 r.

Pierogi ulepione wspólnymi siłami wraz ze znajomymi z akademika (także z Wielkiej Brytanii)
Pierogi ulepione wspólnymi siłami wraz ze znajomymi z akademika (także z Wielkiej Brytanii)
Fot. Adam Małagowski

Tęsknota za polskimi smakami

W kuchni brytyjskiej brakuje wielu podstawowych produktów, takich jak prawdziwy chleb, biały twaróg czy krakowska sucha. Nie powinno więc nikogo dziwić, że co tydzień zaopatruję się w polskich delikatesach. W imię zdobywania nowych doświadczeń spróbowałem jednak wielu lokalnych i międzynarodowych specjałów: fasolki w sosie pomidorowym na śniadanie, herbaty z mlekiem po południu, angielskiego pie’a na lunch, kurczaka Tikka Masala na obiad oraz koreańskiego smażonego ryżu wieczorową porą. Po tych (i wielu innych) przygodach odkryłem, że polska kuchnia jest najwspanialsza na świecie. I nie jest to żart ani ironia. Potrafimy powszednie dania przekształcić w istne arcydzieła kulinarne. Różnica pomiędzy angielskim chlebem tostowym, a polskim razowym ze słonecznikiem jest ogromna! Nie mówiąc już o tym, jakie potrafimy robić zupy, pierogi, czy ciasta. Będąc więc dumnym jak paw z ogórków kiszonych i twarogu postanowiłem rozpowszechniać nasze specjały wśród moich przyjaciół. I tym oto sposobem, z własnej dumy, nauczyłem się lepić pierogi, piec mazurki i pierniki, gotować żurek i smażyć schabowe. Reakcja przyjaciół na moje wysiłki była zwykle jednak daleka od oczekiwanej. Oto kilka krótkich historii zebranych z prawie dwóch lat mojej nauki w Londynie...

Kuchnia łączy ludzi

W ubiegłym roku przed świętami Wielkanocnymi postanowiliśmy wyprawić z kolegami z piętra w akademiku wspólny obiad. Stwierdziłem, że zdobędę się na eksperyment – dam wszystkim spróbować żurku. Jak nie będzie smakował, to zjem go sam, lepiej dla mnie. Chciałbym zaznaczyć, że był to prawdziwy żurek bez oszukiwania, na boczku, białej kiełbasie i z prawdziwym żurem. Tak więc rozlałem wszystkim żurku (z jajeczkiem) i choć wyglądał dla nich bardzo podejrzanie, to wszystkim bez wyjątku smakował. Kolega z Finlandii stwierdził, że u niego w domu jadł podobną zupę, znajomi z Anglii uznali smak polskiej kiełbasy, a kolega z Korei Południowej wybrał wszystkie warzywa i kiełbasę pałeczkami, a resztę wysiorbał prosto z miski w stylu iście azjatyckim. I tak oto żurek spotkał się z orientem.

Tych spotkań było później w przyszłości jeszcze więcej. Tak się złożyło, że ten sam kolega wszedł kiedyś do kuchni, kiedy smażyłem kotlety schabowe. Spojrzał mi przez ramię i kiedy właśnie miałem zareklamować mu nasz polski specjał, wypalił:

- O! Smażysz tradycyjne japońskie kotlety wieprzowe. Moja mama często je robi.

Zatkało mnie, ale nie dałem zbić się z tropu. Moje kotlety są na pewno inne.

- Rozbija się je tłuczkiem i obtacza w bułce tartej – mówi dalej – bardzo je lubię.

Jak się więc okazało, kotlety schabowe okazały się daniem prawdziwie międzynarodowym. Kolega poczęstowany jednym z nich stwierdził, że smakują zupełnie jak w domu. Czasem odnoszę wrażenie, że ten pierwiastek domowości w polskiej kuchni jest odczuwalny ponad jakimikolwiek podziałami. Nasze dania wywierają wrażenie tradycyjnych na ludziach z różnych części świata. Może to dlatego każdy, kogo spotykam znajduje w naszej kuchni coś dla siebie…

Pierogi czeka międzynarodowa kariera

Swego czasu na mojej uczelni zorganizowano międzynarodowy festyn kulinarny. Postanowiliśmy ze znajomymi podjąć się tego wyzwania i Klub Polski wystawił również swoje stoisko. Jakby na potwierdzenie mojej tezy, po nasze przekąski przychodzili studenci z różnorakich krajów.

Usmażenie pączków to nie lada wyzwanie, ale efekt jest wart poświęconego czasu
Usmażenie pączków to nie lada wyzwanie, ale efekt jest wart poświęconego czasu
Fot. Adam Małagowski

Pierogi cieszyły się szczególną popularnością wśród Azjatów. Koledzy z Czech przychodzili po chleb ze smalcem i ogórki kiszone. Brytyjczycy zajadali się pączkami, a ja próbowałem przekonać pozostałą klientelę o dobrodziejstwach, jakie niesie ze sobą sok Kubuś. Sok gęsty jak zupa, i to na bazie marchewki był dla wielu nie lada wyzwaniem.

Samodzielnie lepione przez studentów pierogi ruskie na jednym z kulinarnych kiermaszów
Samodzielnie lepione przez studentów pierogi ruskie na jednym z kulinarnych kiermaszów
Fot. Adam Małagowski

Wydarzenia takie, jak ten kiermasz pozwalają odkryć jedną z najwspanialszych rzeczy w studiach zagranicznych: możliwość poznania różnych kultur, zwyczajów oraz sposobów myślenia. Mam tutaj także na myśli naszą własną kulturę. Obcując ze studentami z różnych części świata widzimy jak wieloma rzeczami my możemy się pochwalić. Zaskakująco często spotykam ludzi, którzy w swoim życiu odwiedzili już Polskę i zrobiła na nich bardzo dobre wrażenie. Rozmowa często schodzi na kulinaria, słuchając ich wspomnień utwierdzam się w przekonaniu, że polski pieróg zrobi jeszcze międzynarodową karierę.

Adam Małagowski
Adam Małagowski
Fot. zdj. Adam Małagowski

Adam Małagowski