Śladami muzycznego geniusza. Pamiętnik Daniela

Kłopoty z zakupami, leniwi listonosze, weekend służący wyłącznie odpoczynkowi i spotkaniom towarzyskim. Austria, do której trzeba się przyzwyczaić. Oto jak studentowi Uniwersytetu Mozarteum mijają pierwsze godziny i dni w Salzburgu.

A
A
Ostatnia aktualizacja: 03 sierpnia 2017 r.

Wrzesień 2013. Przyjazd na studia do Salzburga
Wrzesień 2013. Przyjazd na studia do Salzburga
Fot. Daniel Egielman

28 września roku 2013, sobota, godzina 17:50

Pociąg relacji Wiedeń - Monachium przyjeżdża na stację w Salzburgu. Wysiadam z niego z całym bagażem, idę na postój taksówek, skąd taksówką, podziwiając zza jej okien po raz pierwszy uroki alpejskiego miasta, jadę do akademika.

godzina 19:00;

Po ekspresowym rozpakowaniu jednej z walizek wychodzę z akademika i udaję się do najbliższego supermarketu, by zrobić zakupy na resztę weekendu. Sklep, chociaż bardzo duży, z daleka wygląda na słabo oświetlony. Na parkingu stoi tylko kilka samochodów. Myślę: "Przecież w Gdańsku zdarza mi się nie raz robić zakupy w sobotę po godzinie 20. To niemożliwe by tu o siódmej było zamknięte." Podchodzę bliżej i moje przeczucia niestety sprawdzają się: sobota: otwarte do 18:00, niedziela: zamknięte.

Niestety, sklepy w niedzielę zamknięte!
Niestety, sklepy w niedzielę zamknięte!
Fot. Daniel Egielman

godzina 20:30

Siedzę w restauracji popularnej sieci fast-food i jem równie popularny, flagowy zestaw, który serwuje ona w każdym kraju. To, co najbardziej zaskoczyło mnie po przyjeździe do Austrii, to godziny funkcjonowania przede wszystkim sklepów i marketów, ale także innych punktów, takich jak na przykład poczta, czy apteki. Wiedziałem o tym wcześniej, że tak wygląda to w Niemczech jednak myślałem, że w Austrii jest inaczej, ponieważ obyczaje tych krajów, pomimo wspólnego języka urzędowego, trochę się od siebie różnią. Myliłem się.

Supermarkety w Austrii są otwarte w dni powszednie do 19:00 lub 20:00, w soboty tylko do 18:00, a w niedzielę zamknięte. Jedynym miejscem gdzie w ostatni dzień tygodnia lub późnym wieczorem w sobotę można kupić jakiekolwiek produkty spożywcze w Salzburgu, to supermarket na głównej stacji dworca kolejowego. Co także mnie zaskoczyło, to brak jakichkolwiek małych, nocnych sklepów spożywczych, odpowiedników polskiej "Żabki" czy "Fresh-Marketu".

Inna dość często przytrafiająca mi się sytuacja, dotycząca sfery sektora usługowego: listonosz, który przez cztery lata moich studiów jeszcze się nie pofatygował, aby zadzwonić do moich drzwi. Zazwyczaj zostawia awizo w skrzynce. Normalną procedurą jest odbiór paczki lub listu poleconego na poczcie. Niestety nie tego samego, a dopiero następnego dnia po godzinie 9:00. Jeśli więc awizo zostało zostawione w piątek rano, a poczta przez cały weekend jest zamknięta, to odbiór paczki możliwy jest dopiero .. w poniedziałek po weekendzie, czyli po 3 dniach oczekiwania. Nie ma też dyżurnej poczty w mieście, która w razie bardzo pilnej potrzeby nadania przesyłki otwarta byłaby w niedzielę. Istnieje tylko jeden oddział w centrum otwarty w sobotę przez 3 godziny.

Opisane powyżej sytuacje to rzeczy, do których można po czasie przywyknąć, jednak na początku bywają dość denerwujące. Zauważyłem jednak, że dzięki nim dużo inaczej planuje się weekend. Miejsce zakupów na początek kolejnego tygodnia zajmuje odpoczynek i spotkania ze znajomymi.